Jessica von Bredow-Werndl musiała pożegnać swojego podstawowego konia, który był jej nadzieją na przyszłość. Wschodząca gwiazda ujeżdżenia, 11-letni Diallo BB, odszedł niespodziewanie po nagłej chorobie.
Świat ujeżdżenia obiegła tragiczna wiadomość. We wtorek po nagłej i niespodziewanej chorobie odszedł hanowerski Diallo BB. Wałach zachorował 5 stycznia i jeszcze tego samego dnia został przetransportowany do kliniki. Kolejnego dnia rano podjęto decyzję o uśpieniu zwierzęcia. Wciąż trwają ustalenia przyczyny tej nagłej choroby, jednak podejrzeniem jest choroba wywołana wirusem Borna, który atakuje układ nerwowy koni.
Żadne słowa nie oddają tego, co we mnie pękło. Jeszcze w weekend tańczyliśmy razem, wszystko wydawało się takie proste. Potem ta choroba nadeszła jak burza, cicha, bezlitosna i niepowstrzymana. W ciągu kilku godzin pochłonęła twoje ciało, a moje serce wyrwała. Walczyłeś, walczyliśmy razem. Musieliśmy pozwolić ci odejść z ciężkim sercem, bo twoje już nie dawało rady. Teraz jest cicho i wiem, że nie cierpisz, że jesteś wolny (...) - napisała Jessica von Bredow-Werndl.
Diallo BB miał 11 lat. Do stajni niemieckiej zawodniczki trafił w lutym ubiegłego roku. Koń miał już doświadczenie na poziomie Grand Prix, a razem z Jessicą von Bredow-Werndl szybko rozwinął skrzydła na arenie międzynarodowej. Na 9 ich wspólnych startów, 7 zakończyło się zwycięstwem. Ostatni raz oglądaliśmy ich w Stuttgarcie podczas zawodów Pucharu Świata. Tam pobili swój rekord wyniku GPF uzyskując ponad 83%. Trzy tygodnie temu Diallo BB otrzymał nagrodę Otto Lörke, przyznawaną najbardziej utalentowanym niemieckim koniom, którym wróżona jest wielka kariera w sporcie. W grudniu Diallo BB był koniem miesiąca na fei.org.
Zdjęcia: FEI/ Stefan Lafrentz
Szukaj
Zaloguj się







