Konkurs Pucharu Świata LEZ w Amsterdamie zakończył się zwycięstwem Juliena Epaillarda, który w rozgrywce nie dał żadnych szans rywalizującym z nim zawodnikom.
 

 

Julien Epaillard startował w aktualnym sezonie Pucharu Świata już kilkukrotnie, ale nie wygrał jeszcze żadnego z konkursów. Amsterdam okazał się bardzo szczęśliwy dla zawodnika, który w ubiegłym roku w Bazylei sięgnął po zwycięstwo w Finale PŚ. I z pewnością na początku kwietnia podczas Finału w Fort Worth/USA będzie starał się ten sukces powtórzyć.

 

Do rozgrywki dzisiejszego konkursu zakwalifikowało się 12 par. Julien Epaillard i jego wałach Donatello d’Auge wystartowali w niej z numerem 5. Kluczem do zwycięstwa okazały się bardzo ciasne najazdy na każdą z kolejnych przeszkód. Ale też oczywiście szybka jazda, z jakiej ta para jest doskonale wszystkim znana. Czas 39,87 s okazał się nie do pobicia dla pozostałych zawodników.

Czuję się świetnie po tym zwycięstwie. Wiemy, że nigdy nie jest łatwo wygrać konkurs PŚ. Dzisiejsza rozgrywka była wspaniała. Wiedziałem, że po mnie pojedzie jeszcze kilka szybkich par. Więc zaryzykowałem wszystko i miałem też trochę szczęścia. Mój koś jest wspaniały i mam wielkie szczęście, że mogę na nim jeździć. On zawsze daje z siebie wszystko.

 

 

Zadowolony z zajęcia drugiego miejsca był Alain Jufer/SUI, który na wałachu Dante MM ukończył rozgrywkę bezbłędnie w czasie 41,58 s. Po raz drugi w tym sezonie PŚ zajął on miejsce zaraz za zwycięzcą (poprzednio w Veronie/ITA) i dzięki tym wynikom zagwarantował już sobie prawo startu w tegoroczny Finale PŚ.

Miałem dzisiaj uczucie, że to może być mój dzień. Nie do końca posłuchałem zaleceń mojego trenera, który mówił bym pojechał spokojniej i postawił na bezbłędny przejazd. Ryzykowałem, szczególnie w najeździe do ostatniej przeszkody i dzięki temu udało się zająć drugie miejsce. Wiem, że najeżdżając na okser mogę podjąć ryzyko. Teraz wiem, że mam wystarczająco punktów by zakwalifikować się do Finału i może nie będę już musiał startować w Bordeaux. Ale jeszcze decyzja nie została podjęta.

 

Szybko, ale bez zbyt dużego ryzyka w rozgrywce pojechał Niels Bruynseels/BEL. Dosiadał on 17-letniego wałacha Delux van T&L, na którym odniósł już wiele sukcesów. Para ta zajęła 3 miejsce uzyskując czas 42,71 s.

Szczerze mówiąc w mojej głowie jest teraz dużo emocji. To była długa droga by Delux wrócił do zdrowia i formy. Były momenty gdy chcieliśmy odpuścić, ale jest członkiem naszej rodziny i staraliśmy się zrobić wszystko by czuł się jak najlepiej. I po jakimś czasie wróciła mu chęć do pracy, radość i teraz mam na nim takie samo uczucie jak kilka lat temu, gdy odnosiliśmy największe sukcesy. To stało się możliwe dzięki wspaniałej pracy mojego całego zespołu. Teraz każdy jego start ma dla nas szczególne znaczenie.

 

Bezbłędne przejazdy w rozgrywce zanotowali jeszcze Patrick Stühlmeyer/GER na klaczy Baloutarie PS (42,91 s) i Penelope Leprevost/FRA na ogierze Ehning Flamingo (48,21 s).

 

Wyniki konkursu w Amsterdamie zmieniły klasyfikację PŚ LEZ. Na pierwsze miejsce awansował Julien Epaillard/FRA, który ma aktualnie 66 pkt. Na pozycji drugiej jest Willem Greve/NED, który w dzisiejszym konkursie zajął 8 miejsce i ma obecnie 61 pkt. Dotychczasowy lider Richard Vogel/GER spadł na trzecie miejsce (56 pkt.).

 

Kolejne zawody PŚ odbędą się za dwa tygodnie w Bordeaux/FRA.

 

Wyniki: TUTAJ

Ranking PŚ LEZ: TUTAJ


 

Zdjęcia: FEI/Leanjo de Koster