Zarząd Polskiego Związku Jeździeckiego podjął temat projektu Umowy Trójstronnej, jaka ma obowiązywać członków Kadry Narodowej w roku 2019 i odpowiada zawodnikom.

Po opublikowaniu tydzień temu na stronie www.swiatkoni.pl (30 października 2018 roku) rozmowy na temat projektu Umowy Trójstronnej z trójką zawodników dyscypliny skoków przez przeszkody, Zarząd PZJ w swoim ustosunkował się, do poruszanych w tej rozmowie kwestii.

Poniżej prezentujemy Komunikat Zarządu PZJ (jak zawsze bez jakiejkolwiek ingerencji w jego treść:

Porozumienie buduje się w drodze rozmowy i wzajemnej wymiany argumentów.
03.11.2018

Odnosząc się do wywiadu opublikowanego na łamach Świata Koni, warto odpowiedź na kilka uwag i postulatów w nim zaprezentowanych.

Dyskutując o wzajemnych relacjach pomiędzy podmiotami mającymi podpisać umowę, trzeba podkreślić, że działania związku w obszarze finansowym są niejako przedłużeniem strategii ministerstwa. Ministerstwo Sportu jest głównym partnerem PZJ i największym sponsorem dla naszej kadry narodowej. Dzięki jego dotacjom opłacane są wyjazdy kadrowe, kupowane stroje, finansowane wynagrodzenia dla trenerów, a także wspierana działalność samego związku.

Planując podział środków, które przeznaczone są na wspieranie kadry narodowej, Ministerstwo nie przewiduje niestety możliwości finansowania leczenia koni. Bez względu zatem na poglądy w tej kwestii władz PZJ, nie mamy żadnej możliwości, aby ze środków ministerialnych wesprzeć zawodnika, którego koń w czasie wyjazdu startowego uległ jakiejś kontuzji.

Pozostają nam oczywiście środki własne. Niemniej jednak wszyscy doskonale wiemy, w jakiej sytuacji do niedawna były finanse PZJ. Po wyjściu z zapaści budżetowej, zarząd PZJ dołożył bardzo wiele starań, aby móc udzielić znaczącego wsparcia finansowego naszym zawodnikom. Udało się na przykład pozyskać dodatkowe znaczne środki,  z których m.in. opłacono zgrupowanie w Samorin, jak również realizowany jest zakup spersonalizowanego sprzętu jeździeckiego. Wszystkie te działania mają oczywiście na celu jak największe wsparcie naszej kadry.

Oczywistym jest, że zawsze można powiedzieć, że da się zrobić więcej, że można pomóc bardziej. Nie jest jednak w realnych możliwościach związku sportowego zakup konia do dużego sportu, czy też partycypowanie w jego treningu lub kosztach utrzymania.

Celem związku sportowego jest bowiem przygotowanie do najważniejszych imprez mistrzowskich par, które już prezentują odpowiedni potencjał i dają szansę na to, że włożone w nie pieniądze państwowe przyniosą wymierny skutek w postaci satysfakcjonującego ministerstwo wyniku sportowego.

Wracając jeszcze do przywołanych zapisów umowy. Nakłada ona na zawodnika trzy konkretne obowiązki.

  • Po pierwsze, realizowanie sportowego planu założonego przez trenera.
  • Po drugie, godne zachowywanie się zgodne ze standardami należnymi kadrze narodowej.
  • Po trzecie, w punkcie zakładającym konsekwencje finansowe z tytułu sprzedaży konia znajduje się ten trzeci obowiązek, czyli obowiązek konsekwentnego działania aż do dnia wspólnie ustalonego z trenerem celu głównego.

Trudno mówić tutaj o przytoczonym w rozmowie kaprysie właściciela czy też zawodnika konia, jako o argumencie, który byłby usprawiedliwieniem wobec ministra, iż zainwestowaliśmy z państwowych pieniędzy kwoty rzędu kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy złotych w parę, która później właśnie z powodu kaprysu rezygnuje z dokończenia zadania którego się podjęła, czyli startu w celu głównym.
Umowa jest dla Ministerstwa świadectwem odpowiedzialnego i racjonalnego planowania wydatkowania środków państwowych.

Dla zawodnika umowa  nie niesie bezpośredniego ryzyka, ponieważ chroni go właśnie przed przypadkowymi decyzjami właściciela konia na temat jego sprzedaży.

Opublikowana ona została na stronie internetowej związku jako projekt, aby wspólnie i w porozumieniu z zawodnikami kadry oraz trenerami móc dopracować poszczególne jej zapisy. Eksponuje ona szczególne znaczenie kadry narodowej, uwypukla wkład w rozwój polskiego jeździectwa osób, które jako właściciele koni są głównymi mecenasami naszej dyscypliny, ale równocześnie normuje i porządkuje wzajemne relacje.

Wskazane zostały priorytety celu głównego i konieczność akceptacji oraz konsekwentnego realizowania przyjętego planu startowego. Nie oznacza to oczywiście, iż każdy zawodnik musi dopasować się do dokładnie takiego samego planu. Mówiliśmy o tym już wiele razy w tym roku. Najlepszym przykładem może być przecież znacznie finansowana indywidualna ścieżka Pawła Spisaka i Banderasa. Para ta otrzymała w tym roku wsparcie ze strony Polskiego Związku Jeździeckiego w łącznej kwocie ok. 200 000 PLN.

Plan startowy, który zgłaszany jest do ministerstwa, i który później może być finansowany, powstaje zawsze w oparciu o dialog trener – zawodnicy.

Dla Ministerstwa ważne jest jednak, aby był on realny i realizowany, oraz aby z błahych powodów nie zmieniać go wielokrotnie, ale działać przemyślanie i konsekwentnie.

Zawodnik, który współpracuje z trenerem, realizuje przyjęte starty kontrolne, otrzymuje w ramach tej umowy wymierne korzyści i są one w niej jasno wskazane. Fakultatywność tego zapisu nie wynika jednak ze zmniejszenia roli i rangi zawodnika, ale z faktu, iż kadra narodowa to szersze grono niż osoby bezpośrednio zgłaszane do poszczególnych akcji.

W tej sytuacji, to od trenera kadry zależy, które osoby skorzystają z finansowania na konkretne wyjazdy. Zapis w umowie musi zatem mówić o „możliwości finansowania”, bo w dniu jej podpisywania, nie jesteśmy w stanie przewidzieć, na które zawody i kogo trener wyznaczy do reprezentacji.

Odnosząc się jeszcze do uwag dotyczących braku opieki nad zawodnikiem oraz koniem trzeba uwzględnić dwie kwestie. 

Po pierwsze, zawodnik chroniony jest dobrą i wysoką ofertą NNW, która opłacana jest przez PZJ i ma być gwarancją, że w przypadku kontuzji, dzięki dobrej polisie ubezpieczeniowej zawodnik szybciej i łatwiej może wrócić do pełnej formy i sprawności.

Kwestia partycypowania zaś w kosztach ewentualnych kontuzji koni i strat z tego wynikających jest niestety, jak już zostało wspomniane, poza zasięgiem finansowym PZJ. Dla uzmysłowienie ogromu kwot o jakich mówimy wystarczy policzyć, iż w kadrze narodowej we wszystkich kategoriach wiekowych i dyscyplinach mamy łącznie ponad 100 koni i próbując zabezpieczyć ich stan zdrowia najtańszą polisą na kilka tysięcy złotych roczny koszt ubezpieczenia konia to kwota minimum 2000 zł, zaś ubezpieczenie Banderasa na czas wyjazdu do Stanów Zjednoczonych wygenerowało koszt przeszło 20 000 zł. Wystarczy pomnożyć to teraz przez 100 koni kadrowych i niestety znajdujemy bezpośrednią odpowiedź, że budżet PZJ w całości musiałby zostać przeznaczony wyłącznie na ubezpieczenie koni kadrowych.

Kwestia komunikacji to kolejny punkt. Tu niestety inicjatywa leży po obu stronach. Jako zarząd podejmowaliśmy szereg działań zmierzających do indywidualnego rozstrzygnięcia i w wielu przypadkach kompromis został wypracowany.

Niestety mimo wielu spotkań rozmów, negocjacji, nie zawsze wola porozumienia znajdowała się też po drugiej stronie i nie zawsze osiągnięto konsensus. Rozmawiając o kwestiach komunikacji, trzeba pamiętać, że najczęściej nie rozgrywa się ona na linii zarząd – zawodnicy, ale podstawą jest dialog zawodników z trenerami kadry.

Rozliczając miesięczne wynagrodzenie trenerów za każdym razem kontrolowani są przez Zarząd z tego, jakie prace wykonywali i każdy z nich deklarował kontakt z zawodnikami: rozmowy, spotkania czy też kontakt telefoniczny.

Warto wrócić tutaj do tego, co zostało wcześniej wspomniane, że przecież inicjatywa może płynąć z dwóch stron i w przypadku jakichkolwiek wątpliwości numer telefonu do trenera nie jest żadną tajemnicą i zawodnik też może wyjść z inicjatywą rozmowy.

Także członkowie Zarządu przyjeżdżają w miarę swoich możliwości na wszelkie imprezy sportowe, gdzie są zapraszani i można z nimi porozmawiać, jak również cały czas dostępny jest kontakt mailowy.
Reasumując, pochylając się nad uwagami, które przedstawione były w roku ubiegłym, wiele zapisów w umowie zostało doprecyzowanych, np. kary za niegodne zachowanie wprost wskazane są jako obowiązujące tylko i wyłącznie po prawomocnym skazaniu przez sąd dyscyplinarny, niektóre zapisy zniknęły również w tegorocznej wersji – np. wysoka kara finansowa w przypadku pozytywnych prób doping owych.

Wszystko to jest odpowiedzią na konkretne postulaty płynące ze strony środowiska.

Mamy zatem nadzieję, że kompromis będzie w tym roku obopólny i umowy zostaną podpisane bez większych emocji.