Cała uroczystość podzielona została na dwie części – przed konkursem GP Freestyle Charlotte i Valegro zaprezentowali się publiczności w swoim złotym programie – tym samym, który wykonali podczas Igrzysk Olimpijskich w Londynie, gdzie zdobyli złoty medal.

Druga część odbyła się już po konkursie. Na środku hali znaleźli się Carld Hestet i Charlotte Dujardin, Richard Davidson (4-krotny olimpijczyk) oraz współwłaścicielki Valegro – panie Rowena Luard, i Ann Barrott. Moderatorka całej uroczystości zamieniła z nimi kilka słów i wtedy na arene wkroczyli oni – Valegro i jego wieloletni opiekun, Alan Davies. Pod czerwoną derką – w Wielkiej Brytanii czerwony jest kolorem zwycięzcy – widać było siodło. Więc możliwości były dwie – albo zostanie ono uroczyście zdjęte, co by oznaczało morze łez albo Charlotte wsiądzie na „Blueberry” i wykona kilka rund. Ale wcześniej prowadząca zamieniła kilka słów z Alanem, który powiedział, że Valegro lubi właściwie wszystko oprócz mięty. Charlotte dodała, że jej wyjazdy w teren przed treningami często miały formę dodatkowego posiłku dla Valegro, który próbował zjeść każdy zielony listek po drodze. Sam Valegro mało sobie robił z tego całego zamieszania i bawił się wędzidłem – przerywając tylko wtedy gdy publiczność zaczynała klaskać – wtedy patrzył się na wszystkich jakby chciał powiedzieć „tu jestem, podziwiajcie mnie”- albo wtedy gdy Alan dawał mu smakołyk.

Na twarzy Charlotte nie widać było łez – podczas rozmowy uśmiechała się ona, albo patrzyła zamyślona na Valegro. Czyli ta część przebiegła inaczej niż się spodziewano. Później powiedziała, że wcześniej wylała już tyle łez, że postanowiła w tym wyjątkowym dniu nie płakać. No i nadszedł ten moment. Charlotte z pomocą Carla Hestera wsiada w siodło, Alan podciąga popręg, w hali robi się ciemno – reflektory skierowane są tylko na Valegro. Ten przez jakiś czas trochę się boi własnego cienia i okrążającego go światła, ale po chwili kłusuje i galopuje ta jak zawsze. Albo jeszcze lepiej. Podczas wyjazdu z hali wydaje się na moment, że Charlotte się rozpłacze. Ale tak się nie stało. Bo szczerze mówiąc nie ma ona powodu do płaczu. Valegro pozostanie w jej stajni, będzie na nim ciągle jeździć, będzie z nim wyjeżdżać na pokazy na całym świecie. No właśnie. Najbliższa okazja zobaczenia tej pary będzie już w lutym 2017 roku – para ta pojawi się na uznawaniu ogierów KWPN w holenderskim 's-Hertogenbosch.

Ostatnim akcentem wieczoru była jeszcze mała sesja zdjęciowa – kilka minut dla fotoreporterów. I tu Valegro pokazał jak bardzo jest wyluzowanym koniem – nie pomogło cmokanie, podrzucanie piasku przez Carla Hestera i inne dziwnie wyglądające czynności – Valegro nie dał się namówić na postawienie obu uszu do przodu.

Co do braku łez i płaczu u Charlotte, Carla i Alana. Carl Hester podsumował wczorajszy dzień tak: „To takie wyjątkowe wydarzenie. Wiem, że każdy oczekiwał, że ten dzień będzie smutny ale jak ktokolwiek może być smutny i zmartwiony, kiedy może zobaczyć Valegro zdrowego i w formie, zadowolonego z życia i szczęśliwego – to był szczęśliwy smutny dzień.”


Zdjęcia: OIHS/FEI