W ramach podsumowania tegorocznego sezonu i planów na rok kolejny poprosiliśmy o rozmowę trenera Kadry Narodowej w konkurencji WKKW, pana Marcina Konarskiego. Warto chyba dodać, że polska drużyna WKKW w 2019 roku wywalczył awans do Letnich Igrzysk Olimpijskich jakie będą z opóźnieniem rozegrane w przyszłym roku w Tokio.
Panie trenerze, jak ocenia pan zakończony już sezon startów polskiej Kadry Narodowej w roku 2020?
To prawda, sezon 2020 jest już za nami. Trzeba przyznać, że był to rok bardzo dziwny, pełen zwrotów akcji i prawdziwych utrudnień. Zresztą utrudnień nie tylko w sporcie jeździeckim, czy sporcie jako takim. Nie jest chyba dla nikogo tajemnicą, że rożne utrudnienia dosięgnęły niemal każdej dziedziny naszego życia. Mimo jednak tego covidowego piętna uważam, że mieliśmy ten sezon bardzo udany. Wydaje mi się, że bardzo udanie wykorzystaliśmy okres wiosenno-letniego lockdownu na dobre przygotowanie się do dalszej części sezonu. Jeśli więc spojrzeć na zakończony sezon pod kątem wyników uzyskanych przez polskie konie, to mogę śmiało powiedzieć, ze jestem z nich bardzo zadowolony. Mieliśmy w tym sezonie mnóstwo bardzo dobrych rezultatów. Jak choćby 2 x 4. miejsce Mateusza Kiempy na Lasbanie w Strzegomiu (Lasban Radovix), drugie miejsce Pawła Spisaka oraz czwarte miejsce Mateusza na Libertynie w Baborówku na 4 krótkich gwiazdkach. Ponadto wielkim sukcesem tego roku był z pewnością wynik osiągnięty przez nasz zespół w cyklu FEI Nations Cup. Pomimo tego, że w pierwszych zawodach tego cyklu we Francji trochę nas dosięgnął pech, to w całym cyklu, dzięki dwóm kolejnym dobrym występom wypadliśmy naprawdę świetnie, zajmując w końcowej klasyfikacji trzecie miejsce. Tak więc nie powinniśmy absolutnie narzekać. Przeciwnie, powinniśmy się cieszyć, że pomimo poważnych przeciwności losu udał nam się i sezon był zdecydowanie dobry. Wiele naszych koni zdobyło tak cenne doświadczenie przed przyszłorocznymi Igrzyskami Olimpijskimi. Warto chyba jeszcze dodać, że w tym sezonie zakwalifikowaliśmy do IO kolejne dwie pary. Są to Paweł Warszawski i Lucinda Ex Ani 4 oraz Paulina Maciejewska z Jangcy L. Dzięki temu mamy tych par 8 w tej chwili. Myślę, że jak na nasz kraj to chyba dobry wynik?
Oczywiście że dobry, żeby nie powiedzieć, że znakomity. Pewnie nie wszystkie ekipy mają tak komfortową sytuację? Składając zatem gratulacje wszystkim zawodnikom WKKW i trenerowi za udany mimo wszystko sezon roku 2020 muszę spytać o plany na rok przyszły. Czy oprócz IO mamy jeszcze jakiś innym cel główny?
Zostawmy zmartwienia o składy olimpijskich ekip jej szefom i rodzimym federacjom jeździeckim. Ja jestem trenerem polskiej Kadry Narodowej i to jej interes jest przedmiotem mojej troski. Wracając do przyszłorocznych planów, to oczywistym jest, że olimpijski start to nasz główny priorytet. W planach mamy 4 starty przygotowujące polski zespół do tego wydarzenia oraz mnóstwo pracy szkoleniowej. Faktem jest, że towarzyszy temu pewien niepokój związany z wielką niewiadomą co dalej będzie z pandemią? W jakim kierunku to wszystko pójdzie? Nie mając jednak tej wiedzy musimy coś planować i próbować te plany później realizować w zależności od tego jaka będzie sytuacja. Mam nadzieję, że sytuacja pandemiczna nie pokrzyżuje tych planów i finanse, te z dotacji ministerialnej i z PZJ pozwolą na pełną realizację naszych założeń. Można śmiało powiedzieć, że przygotowania już do Tokio ruszyły, bo klinika, która aktualnie trwa w Lesznie i prowadzimy ją razem z Andreasem Dibowskim ma na celu ukierunkowanie zawodników w pracy na najbliższe tygodnie. Tak wygląda nasz plan na przyszły sezon i mam nadzieję, ze uda nam się go w pełni zrealizować.
A zatem głównym startem na rok 2021 pozostają Igrzyska Olimpijskie w Tokio. A co z ewentualnymi Mistrzostwami Europy w WKKW, w roku przyszłym?
Pierwszą kwestią w tym temacie jest fakt, że nie ma takiej imprezy jak ME w przyszłorocznym kalendarzu FEI. Moim zdaniem szanse na to, by się w nim znalazła są umiarkowane. Oczywiście wszystko się jeszcze może w tej kwestii wydarzyć. Wiem, że są rożne kręgi nacisku, różne środowiska, które prą do takiego rozwiązania. Warto jednak zabierając głos w tej dyskusji zdawać sobie sprawę z kilku podstawowych kwestii. Na dzień dzisiejszy, z powodu ograniczeń wprowadzonych w ramach walki z pandemią organizator takiej imprezy nie może planować w swoim budżecie pozycji przychodu z biletów. Nie wszyscy chyba sobie z tego zdają sprawę, a ja to wiem z własnego doświadczenia, jak trudno jest zbilansować imprezę formatu ME. Zostawmy więc tę kwestię na boku. Będzie co ma być i jak na razie, na dzień dzisiejszy nie ma sensu sobie zajmować głowę tym tematem, bo to jest bardziej wróżenie z fusów niż sensowne planowanie. Jeśli FEI podejmie decyzję na tak w tej sprawie, to się tym zajmiemy. Nie będzie z tym żadnego problemu, bo jak wspomniałem do IO mamy w tej chwili zakwalifikowanych 8 par, mamy też kilka kolejnych par dla których byłby to ciekawy start. Damy więc radę przygotować dobrą ekipę na ME jak będzie trzeba. Na pewno w drugiej części sezonu parami, które nie wystąpią na IO chciałbym wystartować 2-3 razy w Pucharze Narodów na zagranicznych zawodach. To planowe zdobywanie doświadczenia i przygotowanie do MŚ w roku 2022. To tyle jeśli chodzi o planowanie na rok przyszły. Zobaczymy co przyniesie rzeczywistość.
Jak widzę trener Kadry Narodowej WKKW jest optymistą?
Ależ ja tego co przed chwilą powiedziałem nie postrzegam w kategoriach jakiegoś szczególnego optymizmu. Nazwałbym to raczej realizmem. Choć faktycznie nie widzę nic złego w byciu optymistą. Sam staram się doszukiwać we wszystkim pozytywnych aspektów. Teraz jednak mówię po prostu jak jest, nie możemy narzekać.
Szukaj
Zaloguj się





