Na rekordowy wynik złożyły się oceny piątki sędziów: ESP - 77,000%, FRA - 75,373%, BLR – 76,000%, UKR – 80,125% i UKR – 80,750% . Dzięki tym zabiegom Ukrainka wyprzedziła o 20 punktów naszą reprezentantkę i zajmuje w tej chwili 3 miejsce w olimpijskim rankingu Grupy C. Do drugiego, premiowanego udziałem w Rio 2016 miejsca po niedzieli cudów w Moskwie brakuje jej 22 punkty.
Ale nie ma FEI rzeczy niemożliwych. Zawody w Lier trwają dalej i kto zaryzykuje stwierdzenie, że Inna Logutenkova startując a na Don Gregorius 2 nie uzyska ocen 80% w programie obowiązkowym i 85 w programie dowolnym? A właściwie to dlaczego i nie 10% więcej?
Bo byłoby to śmieszne i nierealne? A jakimi kategoriami należy mierzyć wyniki z ubiegłego tygodnia osiągnięte w Moskwie i te z Lier uzyskane do tej pory? Dlaczego Komisja Ujeżdżenia FEI nie reaguje na taką sytuację? Czy Frank Kemperman (NED), szef Komisji Ujeżdżenia FEI nie widzi tej sytuacji? Nie widzi, że nagle wyniki osiągane przez przez zawodniczki z Rosji i Ukrainy są na niespotykaną normalnie skalę wyższe niż uzyskiwane na „normalnych” zawodach i osiągają pułap niedostępny dla znacznie bardziej zaawansowanych od nich par?

   FEI w oficjalnym komunikacie niczym struś na pustyni ewidentnie schowało głowę w piasek stwierdzając, że dostrzega problem w prowadzeniu komercyjnych klinik i później ocenianiu trenowanych zawodników przez czołowych sędziów tej konkurencji, ale nie widzi problemu w uznaniu dziwnych wyników za uzyskane w prawidłowy sposób.

   Czy będzie można się dziwić, że zniecierpliwiony takim obrotem sprawy i mało sportową postawą MKOL usunie w efekcie końcowym ujeżdżenie z listy  konkurencji olimpijskich? Czy o to właśnie chodzi?