Pełen emocji i niespodzianek był wczorajszy konkurs finałowy GCL Super Cup w Pradze.

 

 

To pytanie zadawało sobie wczoraj wiele osób – jak poradzą sobie młodzi reprezentanci teamu London Knights bez Bena Maher? O tym, że Brytyjczyk nie wystartuje w tym konkursie było wiadomo od jakiegoś czasu. Dla niego priorytetem było sobotnie LGCT Super Grand Prix. I jak się okazało, zespół dał sobie doskonale radę bez niego zwyciężając w doskonałym stylu.

 

Już pierwszy nawrót pokazał, że młodzi zawodnicy London Knights są w doskonałej formie. Emilly Moffit (23 lata) na wałachu Winning Good i Nicola Philippaerts (28 lat) na klaczy Katanga vh Dingeshof ukończyli przejazdy z 1 pkt za przekroczenie normy czasy. Olivier Philippaerts (28 lat) na ogierze Le Blue Diamond v’t Ruytershof zjechał z parkuru z wynikiem 5 pkt. Łączy rezultat 7 pkt. dał tej ekipie prowadzenie po pierwszym nawrocie z 7 pkt. W drugiej części konkursu „młodzi i utalentowani” spisali się jeszcze lepiej. Cała trójka przejechała bez punktów karnych co oznaczało zwycięstwo w tym bardzo trudnym konkursie.

 

 

Przez cały rok powtarzałam wszystkim w zespole, że możemy zwyciężyć w Pradze. Im większa jest presja tym jeżdżę lepiej, ale wszystko co się tutaj wydarzyło zawdzięczam Winning Good, który był po prostu wspaniały. I nic nie pobije atmosfery jaka tutaj panowała przez te wszystkie dni. – powiedziała Emilly Moffit, która jest także właścicielką zespołu London Knights. A wczorajsze zwycięstwo wzbogaciło team o 1,2 miliona €.

Na drugim miejscu uplasował się zespół Paris Panther, za który kciuki trzymało wielu polskich kibiców. A to dlatego, że w jego barwach startował Gregory Wathelet na ogierze Nevados S. Ta para w pierwszym nawrocie nie miała błędów na przeszkodach, ale otrzymała 1 pkt. za przekroczenie normy czasu. W drugim przejeździe spadł jeden drąg co oznaczało dodatkowe 4 pkt. Harrie Smolders na wałachu Monaco miał 5 i 4 pkt a Darragh Kenny na ogierze VDL Cartello w pierwszym nawrocie miał zrzutkę a w drugim przejechał bezbłędnie. To oznaczało, że Paris Panthers ukończyli konkurs z wynikiem 18 pkt.

 

Miejsce trzecie zajął zespół złożony z zawodników ze stajni Ludgera Beerbauma. Dla Berlin Eagles walczyli wczoraj Christian Kukuk na wałachu Checker (9 i 0), Philip Weishaupt na wałachu Coby (4 i 4) oraz „szef” Ludger Beerbaum na klaczy Mila (1 i 4), który w pierwszym nawrocie złamał sobie palec podczas lądowania i w drugim jechał z zabandażowaną dłonią.

 

Miejsce 4 z wynikiem 23 pkt. zajął team Madrid in Motion w składzie Marlon Modolo Zanotelli na ogierze Grand Slam VDL (5 i 0), Mark McAuley na Jasco vd Bisschop (9 i 4) oraz Maikel van der Vleuten na Beauville Z (5 i 0).

 

Na piątej pozycji uplasował się zespół, który należał do faworytów. Zawodnicy Valkenswaard United z pewnością liczyli na lepsze wyniki, ale przejazdy Marcusa Ehninga na ogierze Stargold (12 i 0), Edwiny Tops-Alexander na wałachu Fellow Castlefield (9 i 12) oraz Pedera Fredricsona na wałachu Catch Me Not S (0 i 4) oznaczały 37 pkt.

 

Szczęście nie dopisywało również reprezentantom Shanghai Swans, którzy ukończyli konkurs z wynikiem 39 pkt. i zajęli 6 miejsce. W barwach tego teamu startowali Christian AHlmann na ogierze Dominator 2000 Z (5 i 0), Malin Baryard-Johnsson na klaczy H&M Indiana (13 i 4) oraz Max Kühner na wałachu Electric Blue P (13 i 4).

 

Jan Tops powiedział, że w przyszłym roku zawody PlayOffs odbędą się ponownie w Pradze. Ale nie wiadomo gdzie będą one gościć później. „Jestem bardzo optymistyczny jeśli chodzi o to co się wydarzy w kolejnych latach. Mamy wiele pomysłów i opcji na przyszły rok, ale definitywnie wrócimy w przyszłym roku do Pragi.”

 

To co oprócz doskonałej organizacji i oprawy tych zawodów zasługuje na wyróżnienie to fakt, że podczas ceremonii dekoracji nagrodzeni zostali także luzacy koni najlepszych trzech zespołów.

 


Wyniki: TUTAJ

 

Zdjęcie: GCL