Ograniczenia w użytkowaniu koni jakie wprowadzono w całej Europie wraz z postępującą w poszczególnych krajach pandemią koronawirusa Covid-19 sparaliżowały wręcz wiosenne rozpoczęcie sezonu startów na otwartych hipodromach.

 

Brak możliwości przemieszczania się i rozgrywania zawodów przez kilka miesięcy stresował wielu jeźdźców związanych ze sportem jeździeckim, szkoleniowców i hodowców koni. Szczególnie niekorzystnie sytuacja ta wpływała na proces szkolenia młodych koni.
Czy w tej sytuacji możemy powiedzieć, że będzie to dla nich sezon stracony?

Z pytaniem tym zwróciliśmy się do pana Tomasza Siergieja, Wiceprezesa Polskiego Związku Hodowców Koni.

 

ŚK – Panie Prezesie, czy wiosenne problemy z treningami oraz brak udziału w zawodach powodują, że w pracy z młodymi końmi obecny sezon możemy uznać za nieudany?

 

TS – Nie wiem skąd tyle pesymizmu w tym pytaniu. Owszem pandemia koronawirusa Covid-19, szczególnie wiosną, stanowiła pewien problem. Warto jednak zauważyć, że w Polsce dotyczyło to głównie braku możliwości rozgrywania zawodów a nie samych treningów. Nie powinniśmy więc specjalnie narzekać. Ograniczenia wprowadzone w innych krajach Europy były daleko bardziej uciążliwe. Na przykład w Hiszpanii przez jakiś czas jazda konna była w ogólne zabroniona. W innych krajach możliwości jazdy były mocno ograniczone. W Polsce jak powiedziałem, nie mieliśmy tego typu problemów.

 

 

ŚK – Czy jednak wprowadzone jeszcze w marcu 2020 roku ograniczenia w przemieszczaniu, konieczność izolacji czy zachowania dystansu społecznego nie ograniczyły, nie tylko ilości czasu przeznaczonego na trening młodych koni ale nie obniżyły przy tym jakości samej pracy z końmi?

 

TS – Och, myślę, że tego typu historie mogły oczywiście w jakiś jednostkowych przypadkach odegrać decydującą rolę. Ale naprawdę nie popadajmy w jakieś krańcowe oceny. Myślę, że tak naprawdę przekonamy się o tym w trakcie samych MPMK. W mojej opinii zjawisko to jeśli wystąpi, to będzie naprawdę marginalnym. Przez wiele lat przecież obserwujemy jak przebiegają MPMK. Wspólnie przecież widzimy stały wzrost profesjonalizmu ludzi przygotowujących coraz lepsze konie do tej imprezy. Dlaczego mamy dzisiaj zakładać, że ci profesjonaliści nie dali sobie rady z nieco trudniejszą niż zwykle sytuacją?

 

 

ŚK – Zapytam wobec tego inaczej: czego możemy oczekiwać podczas tegorocznych Finałów Mistrzostw Polski Młodych Koni? Czy możemy spodziewać się takiego samego poziomu przygotowania koni jak w latach ubiegłych? A może liczyć możemy na podniesienie poziomu w stosunku do roku poprzedniego?

 

TS – Myślę, że poziom prezentowany w trakcie Finałów MPMK w poszczególnych grupach wiekowych to za każdym razem wypadkowa wielu czynników. Jednym z nich jest z pewnością jakość pracy treningowej z końmi. Choć może bardziej istotne wydaje się coś innego. Mam tutaj na myśli kontynuację tej pracy w układzie rok po roku. I tutaj widzę pewne czynniki negatywne w najmłodszych kategoriach. Zwłaszcza dla 4-latków urodzonych  nieco później w roczniku. Ale naprawdę nie demonizowałbym tego ponad miarę. Zastanówmy się jednak wobec tego w jaki sposób te niecodzienne warunki mogą wpływać na poszczególne grupy wiekowe. Na początek grupa koni 4-letnich. One faktycznie najbardziej odczuły problemy z wiosny i brak możliwości startów w zawodach. Sądzę, że tutaj faktycznie można by spodziewać się nieco niższego poziomu przygotowania. Choć z drugiej strony po wznowieniu rozgrywania zawodów, ich organizatorzy bardzo szybko zareagowali i zaczęli w programie zawodów uwzględniać konkursy adresowane dla młodych koni. Mam nadzieję, że w większości przypadków opóźnienie ze startem sezonu uda się nadrobić. Wiele tutaj zależy od właścicieli młodych koni czy jeźdźców z nimi pracujących. Ale jak powiedziałem wcześniej, ufam w profesjonalizm tych ludzi. W przypadku koni 5, 6 i 7-letnich myślę, że dużo istotniejszym parametrem będzie konsekwentna kontynuacja rozpoczętej w ubiegłych latach pracy niż same perturbacje z jej tegorocznym startem. Wracając jednak do kwestii koni 4 i 5-letnich, to pamiętajmy, że z definicji nie stawiamy im podczas kwalifikacji i Finałów MPMK wyzwań ponad miarę. Jeśli nawet w tym roku z powodu problemów na starcie sezonu otwartego i skróconego okresu przygotowania do MPMK lekko obniżymy te wymagania, to tak naprawdę nic wielkiego się nie stanie. Być może w niektórych przypadkach to lekkie odpuszczenie wymagań okaże się dla nich lepszym rozwiązaniem? Myślę tutaj o przypadkach kiedy nadmierne ambicje właściciela lub pracującego z koniem jeźdźca stawiają przed nim zbyt trudne zadania. Nie chciałbym jednak teraz budować jakiś mocno skomplikowanych teorii. Po prostu poczekajmy i ze spokojem obserwujmy przebieg kwalifikacji do MPMK i później przebieg samych Finałów. Jak na razie nie napływają do nas żadne niepokojące sygnały. Kończąc chcę powiedzieć, że w odniesieniu do tegorocznych MPMK jestem ostrożnym optymistą.

 

 

ŚK – A skąd ta ostrożność, jeśli można wiedzieć?

 

TS – Związana jest ona wyłącznie z faktem, że na razie nie mamy żadnych informacji odnośnie rokowań co do samej pandemii Covid-19. Nie wiemy czy będzie się ona pogłębiać czy przeciwnie, niedługo o tym będziemy mogli zapomnieć.

 

 

ŚK – Czy zatem tegoroczne MPMK będą takie jak zawsze?

 

TS – Nie wiem czy takie jak zawsze. Mam nadzieję, że będą jak zawsze dobrze przygotowane i bezpieczne. Że będziemy mieli okazję do podziwiania dobrze przygotowanych do swoich wyzwań koni. Pamiętajmy proszę, że rozmawiamy o młodych koniach, które do zaprezentowania w pełni swojej klasy i swoich możliwości potrzebują czasu i spokojnej, konsekwentnej pracy. Drobne perturbacje jak te w tym roku nie powinny, w jakiś znaczący sposób wpływać na ich możliwości.