Tak więc dzisiejszy konkurs miał pokazać, która z 11 startujących ekip stanowi bezpośrednie zaplecze dla światowej czołówki. Zanim jednak przejdziemy do do tej kwestii, słów kilka o dzisiejszym starcie polskiej drużyny.
Tym razem jako pierwszy na plac konkursowy w naszym zespole wyjechał Mściwoj Kiecoń dosiadający klaczy Urbane. Początek trasy w wykonaniu naszego reprezentanta był nieco nerwowy i kiedy wydawało się, że wszystko zaczyna układać się dobrze spadł drąg z drugiego członu oksera 5B. Mocny atak na rów z wodą, czyli przeszkodę 6 przyniósł wypłaszczenie zbyt krótkiego skoku i Urbane wylądowała w wodzie. Potem był trudny fragment, który przysporzył problemów wielu startującym zawodnikom, czyli ciasny dystans na 7 foule do potężnej stacjonaty z deską zamiast drąga na górze. Pięknie rozjechany potrójny szereg i kolejne dwie przeszkody nie zapowiadały wcale tego co się stanie na ostatniej przeszkodzie, czyli stacjonacie z imitacja rowu z wodą za nią. A było to czego wszyscy się w swojej podświadomości obawiali, czyli zatrzymanie klaczy i jego konsekwencji upadek jeźdźca, który oznaczał eliminację.
Jako drugi w naszej ekipie wystartował Jarosław Skrzyczyński. Crazy Quick nie był dzisiaj zbyt przyjemny w prowadzeniu i próbował uwolnić się spod kontroli swojego jeźdźca. Nie dał się niestety skrócić w ciasnym dystansie 7 foule do stacjonaty nr 7 i tam polska para zanotowała pierwsza zrzutkę. Kolejna była po ciasnym zakręcie w lewo na stacjonacie 8 i jeszcze na ostaniej przeszkodzie, stacjonacie z „liverpoolem” nr 13. Po dwóch przejazdach wynik polskiego zespołu to 12 pkt. Karnych uzyskane przez Jarosława Skrzyczyńskiego.
Po krótkiej przerwie na wyrównanie podłoża po zakończeniu dwóch rund konkursu na plac konkursowy wjechał Maksymilian Wechta dosiadający ogiera London 32. W połowie konkursu nasza drużyna zajmowała 9 miejsce ze stratą 4 pkt. karnych do ekipy z Meksyku. Podczas przejazdu tej pary drągi spadały na przeszkodach 4, 8 i 13. Oprócz tego London umoczył nogę w rowie z wodą i wraz z 1 pkt. karnym za przekroczenie normy czasu do konta naszego zespołu doszło kolejne 17 pkt. karnych. Wynik polskiej drużyny to teraz 29 pkt. karnych.
Ostatnim zawodnikiem w polskim zespole był Krzysztof Ludwiczak startujący na ogierze Zoweja. Zdążyliśmy się już przyzwyczaić do takiego układu startów naszej drużyny. Zgodnie z oczekiwaniami mieliśmy okazję do oglądania dobrego przejazdu. Niestety nie był to przejazd bez błędów. Drąg spadł na okserze 5B oraz górna deska ze stacjonaty 7. W sumie wynik osiągnięty przez Polaka to 8 pkt. Karnych. Tym samym nasz zespół zakończył dzisiejszy start z wynikiem 37 pkt.,karnych, co uplasowało go na 10 pozycji w klasyfikacji końcowej konkursu.
Jeśli jednak doliczyć do tej klasyfikacji jeszcze 8 uczestników jutrzejszego Finału, to ostatecznie drużyna polska zajmie w Barcelonie przedostatnie, 18 miejsce.
Zapewne w rozważaniach przed konkursem większość fachowców upatrywała faworyta do zwycięstwa w dzisiejszym konkursie wśród ekip Brazylii, Francji czy Włoch. Fakt, że ekipy te nie zakwalifikowały się do jutrzejszego konkursu był już niemałą sensacją. Tymczasem dzisiejszy tor przeszkód autorstwa Santiago Varela zweryfikował poważnie te rozważania. Tylko 4 startujących zjechało z parkuru z czystym kontem punktowym a 2 nie robiąc zrzutek zakończyło przejazdy z dorobkiem 1 pkt. karnego za przekroczenie normy czasu.
Sensacyjnym zwycięzcą dzisiejszego konkursu Furusiyya FEI Nations Cup Jumping Final – Longines Challenge Cup została z wynikiem końcowym 9 pkt. karnych drużyna z Kataru. Na drugim miejscu razem ekipy z Francji, Australii i Brazylii. Na 5 również razem drużyny włoska i egipska. Jak więc widać kraje arabskie dzięki mocnemu finansowaniu jeździectwa, czy się to komuś podoba, czy nie, czynią stale postępy.
Czy miejsce polskiej ekipy należy traktować jako porażkę czy zawód? Wydaje się, że takie podejście do tematu startu naszej drużyny w Barcelonie nie ma specjalnie sensu. Jesteśmy u schyłku długiego i trudnego dla czołówki polskich skoczków sezonu startów na otwartych hipodromach. Niestety krajowa czołówka nie jest zaopatrzona w konie mogące startować na tym poziomie tak jak to wygląda w krajach leżących na zachód od Odry czy na południe od Tatr. Zawodnicy naszej czołówki na ogół dysponują jednym klasowym koniem. Siłą rzeczy fakt ten musi odbijać się na fizycznej i motorycznej formie kopytnych atletów z polskiej reprezentacji.
Zostawmy jednak te dywagacje dla osób w PZJ, które powinny zająć się taką analizą gdyż wypływa ona z zakresu ich obowiązków. Przed nami kolejny dzień zawodów i kolejne starty naszych reprezentantów. Trzymajmy kciuki za ich powodzenie.
Świat Koni
(redakcja@swiatkoni.pl)
25 września 2015
Wieczorna sensacja w Barcelonie
reklama
Polecane
Fry najlepsza w Grand Prix
24 stycznia 2026 godz. 11:04
Jedenasta edycja AES Stallion Grading - panel ...
26 listopada 2025 godz. 09:27
Grand Prix dla Franka Schutterta
25 stycznia 2026 godz. 10:58
Perlage CAVALIADA Tour po raz pierwszy w Łodzi
23 stycznia 2026 godz. 18:46
Odszedł Goldfever I FRH
15 stycznia 2026 godz. 15:52
question_answer
Dołącz do dyskusji
Szukaj
Zaloguj się





