Po raz pierwszy w historii konkurs Rolex IJRC TOP10 wygrał zawodnik reprezentujący Szwecję.

 

O tym by choć raz w swojej karierze stanąć na najwyższym stopniu podium w konkursie TOP10 Henrik von Eckermann marzył od wielu lat. Rok temu zajął w Genewie drugie miejsce za Benem Maherem, który wtedy dosiadał wałacha Explosion W. Maher wystartował we wczorajszym konkursie na znanym polskiej publiczności wałachu Exit Remo – zrzutka i zatrzymanie przed potrójnym szeregiem okazały się bardzo kosztowne i mimo bezbłędnego przejazdu w drugim nawrocie para ta zajęła ostatnie miejsce.

 

W pierwszym nawrocie trudny parkur bez błędnie pokonały 4 pary – McLain Ward/USA na wałachu Contagious, Marlon Modolo Zanotelli/BRA na klaczy Like A Diamond van het Schaeck, Simon Delestre/FRA na wałachu Cayman Jolly Jumper oraz Henrik von Eckermann/SWE na wałachu King Edward. Błędów na parkurze nie miał Peder Fredricson/SWE na siwym Catch Me Not S, ale trochę za wolna jazda oznaczała 1 pkt. za przekroczenie normy czasu.

 

 

Wyniki drugiego nawrotu decydowały o ostateczniej klasyfikacji. Wspomniany Ben Maher przejechał bezbłędnie, Martin Fuchs/SUI na wałachu Conner Jei miał dwie zrzutki i wyłamanie co oznaczało, że ukończył konkurs z łącznym wynikiem 16 pkt (9 m). Na miejscu 8 sklasyfikowany został Julien Epaillard/FRA, który do dwóch błędów z pierwszego nawrotu dodał jeszcze jeden (12 pkt). Bezbłędnie przejechali natomiast Kevin Staut/FRA i Harrie Smolders/NED – obaj mieli po jednym błędzie w pierwszym przejeździe.

 

Ostateczna walka o miejsca na podium zaczęła się gdy na parkur wjechał Peder Fredricson. Bezbłędny przejazd, tym razem w normie czasu, dał mu prowadzenie w konkursie i wiadomo było, że jeśli ktoś z pozostałej czwórki zrobi błąd to Szwed awansuje. I już jadący po nim McLain Ward miał zrzutkę na jednej ze stacjonat – zawodnik zdecydował się przytrzymać wałacha Contagious przed tą przeszkodą i to spowodowało błąd. „Powinienem mu bardziej zaufać i pozwolić mu galopować.” Amerykanin zajął ostatecznie 4 miejsce. Jako następny na parkur wjechał Henrik von Eckermann. King Edward skakał jak zawsze niesamowicie, ale uzyskany czas 48,42 s był do pobicia. Sam zawodnik w krótkiej rozmowie po przejeździe powiedział, że wątpi by to wystarczyło do zwycięstwa. Bliski pobicia tego wyniku był Marlon Modolo Zanotelli. Jego przejazd był bardzo szybki jednak nieudany najazd z zakręty do przedostatniej przeszkody spowodował błąd i dużą stratę czasu. Brazylijczyk tym razem musiał zadowolić się 6 miejscem.

 

Przed przejazdem ostatniego zawodnika na czele było dwóch Szwedów – Eckermann i Fredricson. Simon Delestre/FRA na Cayman Jolly Jumper robił co mógł by wygrać, ale był wolniejszy od Eckermanna o niecałą sekundę i zajął 2 miejsce.

 

Henrik von Eckermann: Zwycięstwo w tym konkursie było na mojej liście marzeń do spełnienia. Po Mistrzostwach Świata King Edward miał przerwę i później skupiliśmy się na odbudowie formy m.in. na te zawody. Zwycięstwo w finale TOP10 było moim celem od wielu lat, szczególnie po tym jak Daniel Deusser wygrał w Sztokholmie (2013). Więc ten sukces jest dla mnie czym wyjątkowym.

 

Wyniki: TUTAJ

 

Zdjęcie: Rolex Grand Slam / Ashley Neuhof, IJRC