Całkowite zamknięcie jeździeckiej aktywności sportowej do 11 kwietnia 2021 roku poza samymi treningami. Zakaz rozgrywania zawodów i odbywania zgrupowań, szkoleń i egzaminów na odznaki.

 

W dniu dzisiejszym Zarząd PZJ opublikował komunikat na podstawie treści podjętej uchwały, z której wynika, że do 11 kwietnia poza treningami całkowicie zamiera jeździecka działalność sportowa.

Treść uchwały i komunikatu znajdziecie w załączonym do tej informacji pliku.

 

W związku z rozprzestrzenianiem się EHV-1 zastanowić może dosyć dziwna sytuacja jaka panuje w Polsce. Na ogłoszony przez Zarząd PZJ apel o zgłaszanie wszelkich przypadków zachorowania lub podejrzenia wystąpienia infekcji wirusem EHV-1 nie zgłoszono ani jednego przypadku.

Do dzisiaj nikt nie zgłosił przypadku wystąpienia infekcji EHV-1 - powiedział nam Prezes Zarządu PZJ, Jan Sołtysiak.

Naczelny Lekarz Weterynarii również nie posiada takich zgłoszeń.

Wszyscy boimy się wirusa EHV-1, którego oficjalnie jednak w Polsce nie ma. To dosyć kuriozalna sytuacja. Kuriozalna, bo w internecie można znaleźć informacje o przypadkach zachorowań, a nawet zbiórki w celu zebrania środków finansowych na leczenie.

 

Niestety nie udało się nam skontaktować z trenerami Kadry Narodowej w skokach, WKKW i ujeżdżeniu. Będziemy jednak starali się usłyszeć ich opinie na ten temat.
Tym bardziej, że wchodzimy chyba w przypadku WKKW w gorący okres przygotowań do startu polskiej drużyny na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio. Trudno sobie wyobrazić dobre przygotowanie bez zgrupowań szkoleniowych, a później startów na zawodach.

 

Sezon startów pod dachami hal powoli się kończy. Przed nami sezon startów na otwartych hipodromach i główne starty sezonu dla poszczególnych konkurencji jeździeckich.

W Niemczech, gdzie przypadki infekcji EHV-1 zostały zarejestrowane niemiecka federacja opierając się o rzetelne, prawdziwe dane odblokowuje od 22 marca zgrupowania szkoleniowe i zawody szczebla krajowego w skokach, WKKW i ujeżdżeniu.

Może by więc warto było doprowadzić do porządku raportowanie przypadków wystąpienia infekcji wirusem EHV-1, by po pierwsze zahamować jego rozprzestrzenianie jeśli faktycznie jest taka konieczność? Po drugie pozwoli to decydentom z PZJ na racjonalne podejmowanie decyzji, tak jak ma to miejsce w Niemczech.

Ukrywanie przypadków w oficjalnych raportach i z drugiej strony świadomość, że przypadki infekcji EHV-1 u koni w Polsce występują, skutkuje prewencyjnym powielaniem przez Zarząd PZJ zalecanych przez FEI obostrzeń.

 

Zapytaliśmy o to, jak temat ten wygląda od strony weterynaryjnej dr. n. wet. Michała Kaczorowskiego, lekarza weterynarii PZJ, członka Komisji Weterynaryjnej PZJ oraz Delegata Weterynaryjnego FEI, który w rozmowie telefonicznej jednoznacznie odsyła w tej kwestii do śledzenia aktualnych komunikatów Zarządu, Głównego Lekarza weterynarii w pismie z 03.03.2021, oraz Komisji Weterynaryjnej PZJ. Michał Kaczorowski ponadto powiedział:

 

Chciałbym przypomnieć, że w związku z aktualną sytuacją prawną obejmującą wytyczne przy zwalczaniu chorób zakaźnych u zwierząt w Polsce i wynikającym z niej faktem, że zakażenia EHV-1 nie są jednostką chorobową objętą obowiązkiem urzędowego zwalczania, czy też rejestracji. Obecna sytuacja i podjęte działania, także zalecenia w ograniczeniu organizacji zawodów, imprez hodowlanych, przemieszczaniu koni, zwiększonego reżimu oraz zasad bioasekuracji w stajniach, mają charakter daleko pojętej prewencji epidemicznej. Stanowi to realizację sugestii Głównego Lekarza Weterynarii, a także ogólnych zaleceń FEI oraz OIE (Światowej Organizacji Zdrowia Zwierząt) dla zabezpieczenia dobrostanu koni w ewentualnej możliwości rozpowszechnienia czynnika zjadliwego u koni, jakim jest EHV-1. Jednakże na chwilę obecną czynności te nie stanowią odzwierciedlenia sytuacji epizootycznej EHV-1 w Polsce. Komisja Weterynaryjna na bieżąco analizuje sytuację, a swoje rekomendacje opiera na stałym kontakcie z lekarzami weterynarii PZJ; odpowiednio doświadczonymi i przeszkolonymi w identyfikacji omawianej choroby, a także na bieżącej analizie raportów otrzymanych przez OV z systemu ICC. Nie należy popadać w stany skrajne. Nadmierna panika nic dobrego nie przyniesie. Również bagatelizowanie problemu nie jest tu wskazane. Wszelkie odstępstwa od normy fizjologicznej u własnego konia warto uczciwie i szczegółowo omówić ze swoim lekarzem weterynarii zajmującym się diagnostyką i leczeniem koni. Pamiętajmy, że zwiększona czujność epidemiologiczna powinna dotyczyć nas wszystkich, tj. osób związanych z końmi i przemieszczających się między stajniami.

 

Ponadto nie możemy wszyscy zapominać, że wirus EHV-1 nie jest naszym jedynym problemem. W dalszym ciągu przecież grozi nam ponowne zamknięcie z powodu pandemii wirusa Covid.
Na przykład, z tego właśnie powodu, na jakiś czas możemy zapomnieć o wyjazdach na zawody na Słowację do ośrodka w Samorin.

Warto by chyba po przywróceniu możliwości rozgrywania zawodów zachować czujność w tej kwestii i stosować się do zalecanych obostrzeń. Nawet w sytuacji kiedy ktoś uważa, że one nic nie dają. Urzędnik, który może wydać decyzje o zamknięciu zawodów może mieć inne zdanie. Niestety jego decyzja będzie wiążąca i na nic się zda jej post factum unieważnienie.

 

Uzupełnienie

W uzupełnieniu powyższych informacji chcemy przekazać jak wygląda kwestia raportowania przypadków infekcji konia herpes wirusem EHV. Skontaktowaliśmy się ze wszystkimi 16 Wojewódzkimi Inspektoratami Weterynaryjnymi w Polsce pytając o bieżące zgłoszenia przypadków infekcji herpes wirusem.

Oto efekt kilkugodzinnego dzwonienia:
Z dwóch Wojewódzkich Inspektoratów Weterynaryjnych czekamy na mailowe odpowiedzi (nie nadeszły do chwili ukończenia niniejszego tekstu) na postawione pytanie. Jeden odpowiedzi udzieli najwcześniej w czwartek  18 marca.

Tylko w jednym przypadku, Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynarii w Gdańsku otrzymaliśmy potwierdzenie zgłoszenia do nich 1 (słownie: jednego) potwierdzonego badaniem i typowymi objawami przypadku infekcji konia herpes wirusem  EHV-1.

 

Kalendarium wydarzeń w tym przypadku wygląda następująco:

  • Czwartek 11 marca 2021 roku zgłoszenie klaczy z infekcją EHV-1 (typowe objawy i potwierdzenie wynikiem badań) do Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Gdyni.
  • Poniedziałek 15 marca 2021 roku informacja o tym przypadku zostaje wysłana wraz z cotygodniowym raportem do Głównego Inspektoratu Weterynarii.

W pozostałych 12 Wojewódzkich Inspektoratach Weterynarii w Polsce do dnia dzisiejszego (tj. wtorku 16 marca 2021 roku) nie zarejestrowano żadnego zgłoszenia przypadku infekcji u konia wirusem EHV w żadnej z jego form.

 

Reasumując: jak widać w chwili pisania tekstu w dniu wczorajszym wszelkie zawarte w nim informacje były prawdziwe i nie zawierały błędów czy nieścisłości.

 

Co jeszcze wnika z zebranych informacji?

Otóż przekazując informacją o potwierdzonym przypadku wystąpienia infekcji konia herpes wirusem EHV wyłącznie do Powiatowego Inspektoratu Weterynarii możemy liczyć się z tym, że do centralnego rejestru w Głównym Inspektoracie Weterynarii dotrze ona dopiero po tygodniu (jeśli zgłosimy we wtorek) po odebraniu i opracowaniu tygodniowych raportów z oddziałów terenowych.

Dlatego dobrze by było, gdyby właściciel zainfekowanego EHV konia wyszedł naprzeciw apelowi Zarząd PZJ i dokonał zgłoszenia również w PZJ. W ten sposób w PZJ znacznie szybciej powstanie realna baza danych pozwalająca racjonalnie określić skalę zagrożenia.
Co dalej za tym idzie, pozwoli to na zastosowanie racjonalnych a nie wyłącznie prewencyjnych środków mających chronić nasze konie przed możliwą epidemią.

 

W jednym z komentarzy pod tekstem znalazł się wpis o tym, że obowiązek raportowania przypadków infekcji konia wirusem EHV należy do lekarza leczącego. Otóż stan prawny w przypadku EHV jest taki, że choroba ta nie podlega ani leczeniu urzędowemu ani obowiązkowi raportowania. Mówił o tym we wczorajszej rozmowie dr. n. wet. Michał Kaczorowski, lekarz weterynarii PZJ, członek Komisji Weterynaryjnej PZJ oraz Delegat Weterynaryjny FEI. 

W tej sytuacji nie chodzi o obowiązek w ujęciu prawnym a o zwykłą uczciwość wobec naszych koni, wobec właścicieli koni z naszej stajni i wszystkich osób związanych ze stajnią. Ukrywanie informacji o infekcji EHV naraża pozostałe konie na zachorowanie.

A przecież nikt z nas nie może wiedzieć czy będziemy mieli do czynienia z nowym, bardzo zjadliwym szczepem EHV-1 czy z innym rodzajem wirusa EHV.