W ostatnim czasie, w internecie pojawiły się krytyczne opinie o FEI kierowane przez niektórych jeźdźców z Europy Zachodniej. Stosunkowo ostrą reakcję wywołał wprowadzony przez FEI od stycznia sposób naliczania punktów karnych za przekroczenie normy czasu.

 


Przypomnijmy na czym ten problem polega. Otóż od 1 stycznia 2022 roku podczas konkursów skoków na zawodach międzynarodowych za każdą rozpoczętą sekundę ponad normę czasu naliczany jest 1 punkt karny.

Wcześniej, przez wiele lat 1 punkt karny naliczany był za każde rozpoczęte 4 sekundy ponad normę czasu.

Skąd wzięła się zmiana i nowy sposób liczenia punktów karnych za przekroczenie normy czasu?

Pomysł zmiany tego algorytmu wziął się ponoć z tego, że zawodnicy zgłaszali pretensje do tego, że 1 punkt karny dopisany jest do wyniku jeźdźca, który przekroczył normę czasu o 0,01 s oraz tego, który przekroczył normę czasu o 3,99 s. Sami zawodnicy zwracali uwagę na fakt, że jest to mało sprawiedliwe. Trudno polemizować z tym stwierdzeniem, bo obiektywnie patrząc na temat trzeba się z tym stwierdzeniem zgodzić.

 

W odpowiedzi na te uwagi FEI opracowało i zatwierdziło w Antwerpii podczas ubiegłorocznego, listopadowego General Assembly nowy, obowiązujący od 1 stycznia 2022 roku system.

System ten od początku wzbudzał kontrowersje i uwagi bardziej doświadczonych jeźdźców i szkoleniowców. Nie trzeba było chodzić do wróżki aby wiedzieć, że ten sposób liczenia punktów karnych za przekroczenie normy czasu w niektórych przypadkach „napompuje” końcowe wyniki do iście „hokejowego” poziomu.
Już pierwszy miesiąc 2022 roku pokazał, że tak jest w istocie. Szczególnie drastycznie odbiło się to na wynikach kiedy w konkursie startowali niedoświadczeni jeźdźcy lub kiedy na parkurze walczyły młode, niedoświadczone konie.
W obydwu tych przypadkach, ze szkoleniowego punktu widzenia, walka o jak najszybszy czas przejazdu nie jest w ogóle brana pod uwagę, lub traktowana zupełnie marginalnie.

 

Wygląda więc na to, że FEI rozwiązując jeden problem (takiego samego, niesprawiedliwego traktowania przejazdów z niewielkim i nawet sporym przekroczeniem normy czasu) przysporzyło zawodnikom i właścicielom koni inny, chyba nawet większy kłopot.

To co zaproponowało FEI i co zostało zaimplementowane do naszego, polskiego Regulaminu w konkurencji skoków, okazało się w praktyce niezbyt szczęśliwym rozwiązaniem. Nie wiem skąd wzięto ten pomysł. Starsi jeźdźcy i trenerzy pamiętają czasy, kiedy obowiązywał chyba bardziej sensowny system, w którym za każdą rozpoczętą sekundę spóźnienia naliczano 0,25 punktu karnego. Dlaczego FEI nie zdecydowało się na powrót do tego sprawdzonego już rozwiązania? Trudno mi powiedzieć. Dostrzegając problem myślę, że po tegorocznych doświadczeniach w naszym, narodowym regulaminie dla skoków w roku przyszłym powrócimy do poprzedniego sposobu karania za przekroczenie normy czasu. Być może FEI po analizie tegorocznych wyników dokona na przyszły rok jakiejś korekty. Wtedy przedyskutujemy jak postąpić z polskimi regulacjami, żeby było nie tylko sprawiedliwie ale również i sensownie - powiedział nam pytany o problem Przewodniczący Kolegium Sędziów PZJ, Tomasz Mossakowski.

 

Tymczasem nowy sposób liczenia punktów karnych za przekroczenie normy czasu wywołał falę krytyki FEI ze strony części zawodników startujących w międzynarodowych zawodach na poziomie 1-2 gwiazdek.

FEI zapomina, że nasz sport ma różne poziomy. Rywalizacja na poziomie regionalnym lub w klasach juniorów to nie to samo, co topsport. Kładąc nacisk na jak najszybsze przejazdy wywiera się ogromną presję na przykład na młode konie. W trenowaniu młodych koni często ważniejsze jest to, aby zamiast gonić konia do mety wykonać czysty, rytmiczny przejazd nawet z przekroczeniem dozwolonego czasu. Tymczasem nowy system karze za dobry trening młodych koni…

 

Jeźdźcy są dobrzy dla FEI kiedy mamy za coś płacić. Nie jesteśmy jednak dla nich na tyle dobrzy, żeby nas słuchali. Działania FEI nie mają już żadnego związku z naszym sportem. Zamiast promować dobrostan koni, karmimy takimi decyzjami krytyków.

 

FEI powinna podjąć wysiłek promowania naszego sportu. Powinna promować fakt, że dbamy o konie i wkładamy wiele wysiłku by zapewnić im dobro. Jednak dzięki tej nowej zasadzie FEI karmi krytyków nowymi argumentami przeciwko naszemu sportowi.

 

Jeźdźcy są teraz zmuszeni do naciskania na konie do granic możliwości. Nie tego chcemy! Co więcej, zasada generalnie NIE jest oprotestowana ze względu na konkursy na najwyższym poziomie naszego sportu. Większość tych konkursów nadaje się do tej zasady. Jednak jest ona całkowicie niepotrzebna na niższych poziomach lub w konkursach młodych koni.

 

Tak piszą w internecie niezadowoleni zawodnicy. Zwłaszcza pochodzący z krajów byłego Beneluxu. Znamienne jest jednak to, że wśród podpisów popierających te opinie trudno szukać jakiegoś głośnego nazwiska.

 

Warto też przy tej okazji zwrócić uwagę na fakt, że problem ten w żaden oficjalny sposób nie zaistniał na niedawnym Forum Sportowym, jakie odbyło się 25 – 26 kwietnia tego roku w Lozannie.

Jestem nieco zaskoczona tak mocno deklarowanym przez niektórych zawodników stanowiskiem w tej sprawie. Podczas Forum Sportowego w Lozannie nikt nie zabrał głosu na ten temat. A byli tam obecni przedstawiciele federacji jeździeckich z Belgii, Holandii, Szwecji, Szwajcarii i innych wysoko postawionych w jeździectwie państw. Był przedstawiciel zawodników – Kevin Staut oraz osoby reprezentujące organizatorów dużych imprez jeździeckich. Warto też chyba przypomnieć, że kwestia nowego sposobu naliczania punktów karnych za przekroczenie normy czasu była głosowana w listopadzie ubiegłego roku w Antwerpii. W głosowaniu projekt ten przeszedł przytłaczającą większością głosów. Oczywiście trzeba pamiętać, że w tych głosowaniach uczestniczą przedstawiciele ponad 130 państw. Również tych, które nie organizują ani jednych zawodów międzynarodowych, nie mają na tym poziomie ani jednego zawodniku lub konia. Oni mają taki sam głos jak każdy inny przedstawiciel kraju, na przykład z Niemiec, Szwecji, Wielkiej Brytanii, Francji itd. To jednak zupełnie inny temat, o którym już wcześniej rozmawialiśmy. Z tego co wiem, w chwili obecnej kwestia jakichkolwiek zmian w regulaminie skoków nie ma najwyższego priorytetu. Największe zmiany regulaminów czekają nas niebawem w ujeżdżeniu, WKKW i w paraujeżdżeniu. Myślę jednak, że jeśli znajdzie się jakaś zorganizowana, mocna grupa, która będzie skutecznie lobbować za wprowadzeniem zmiany, to taką zmianę będziemy głosować na przykład na jesiennym General Assembly. Uważam, że warto spróbować, bo choć intencje autorów tego pomysłu były dobre, to rzeczywistość zweryfikowała je i moim zdaniem dobrze byłoby to zmienić. Na przykład wrócić do starego systemu - powiedziała nam uczestnicząca w Forum Sportowym w Lozannie wiceprezes PZJ, Kaja Koczurowska – Wawrzkiewicz.

 

Wygląda więc na to, że głosy niezadowolenia z polityki prowadzonej przez FEI dotyczą jak na razie grupy jeźdźców średniego poziomu. Czy jednak oznacza to, że FEI może ten fakt pominąć, udając, że „nie ma sprawy”?


Wydaje się, że takie postępowanie byłoby sporym błędem. Tym bardziej, że obiektywnie patrząc na tę kwestię, wysokie wyniki w konkursach młodych koni lub w konkursach z udziałem jeźdźców dopiero rozpoczynających swoją sportową drogę nie są dobrą reklamą ani dla konia ani dla sportu konnego.