Za niecałe trzy tygodnie rozpoczną się Mistrzostwa Świata w Aachen, w których jako obrońca tytułu w skokach przez przeszkody wystartuje Henrik von Eckermann.
 

 

Aktualny mistrz świata w skokach przez przeszkody, Henrik von Eckermann, wystartuje podczas Mistrzostw Świata FEI na 12-letnim ogierze Minute Man. W rozmowie opowiada o swoich oczekiwaniach i celach, wspomnieniach z wielkiego zwycięstwa w Herning oraz o doskonałych warunkach panujących w Aachen.

 

W Herning razem z wałachem King Edward byliście prawdziwą sensacją w skokach, zdobywając mistrzostwo świata zarówno drużynowo, jak i indywidualnie. Czy możesz podzielić się z nami swoimi wspomniami z tamtego okresu?

Henrik von Eckermann: To było niesamowite. W przeddzień zawodów zostałem numerem jeden w światowym rankingu, a kilka dni później świętowaliśmy tytuły mistrzów świata – to było naprawdę coś wyjątkowego. Ale muszę przyznać, że była to także ulga. Razem z King Edwardem jechaliśmy na zawody jako faworyci, był on wtedy w doskonałej formie. Dla mnie mentalnie liczyło się tylko zwycięstwo – zajęcie drugiego miejsca byłoby jak porażka. Na szczęście wszystko poszło dobrze.

 

Teraz Mistrzostwa Świata wracają do Aachen, 20 lat po wspaniałych Światowych Igrzyskach Jeździeckich FEI w 2006 roku. Jakie uczucia towarzyszą Ci teraz, gdy myślisz o nadchodzących mistrzostwach?

Henrik von Eckermann: To po prostu fantastyczne! Oglądałem tamto wydarzenie w Aachen 20 lat temu i od tamtej pory marzyłem, by pewnego dnia odnosić na tym samym parkurze sukcesy. Wtedy nie byłem jeszcze wystarczająco dobry. Teraz mam po prostu nadzieję, że podczas tego tygodnia wszystko pójdzie po naszej myśli. Przede wszystkim naprawdę nie mogę się doczekać wyjazdu na MŚ. Uwielbiam wjeżdżać na ten stadion za każdym razem. Atmosfera na arenie, z dziesiątkami tysięcy kibiców, jest niesamowita.

 

Jaki jest w tym roku cel przed przyjazdem do Allianz Park w roli aktualnego mistrza świata?

Henrik von Eckermann: Bardzo ostrożnie podchodzę do wyznaczania celów; okoliczności są dziś inne niż cztery lata temu. King Edward był zdecydowanym faworytem, podczas gdy teraz wystartuję na ogierze Minute Man, który co prawda ma już na swoim koncie świetne starty, ale nie jest jeszcze na tym samym poziomie co King Edward. Będę więc brał rzeczy takimi, jakimi są, dzień po dniu. Wiem jednak, że Minute Man to koń o ogromnym potencjale i możliwościach.

 

 

Czym wyróżnia się Minute Man?

Henrik von Eckermann: Z zewnątrz sprawia wrażenie bardzo spokojnego, ale w środku ma mnóstwo temperamentu i energii. Jest przy tym niezwykle uważny. To czyni go bardzo odpowiednim koniem na tę imprezę. Podczas zawodów tej rangi mamy dużo skakania rozłożonego na kolejne dni, a ponieważ to bardzo równy koń, mam nadzieję prezentować go w najwyższej formie każdego dnia i utrzymywać tę stabilność. Na tym polega różnica w porównaniu do pojedynczych pięciogwiazdkowych konkursów Grand Prix: najtrudniejszym wyzwaniem jest przejechanie kilku dobrych parkurów przez kilka dni. Jeśli spojrzeć wstecz na Herning z King Edwardem: może i wygrałem, ale z minimalną przewagą. Miałem czyste przejazdy we wszystkich pięciu parkurach. Gdybym choć w jednym z nich miał zrzutkę lub przekroczenie normy czasu, spadłbym na drugie lub nawet trzecie miejsce.

 

Jak wyglądały twoje przygotowania do Mistrzostw Świata w Aachen?

Henrik von Eckermann: Ostatnio startowałem z Minute Manem w Riesenbeck i Falsterbo. Te zawody również odbywają się na dużych, trawiastych arenach. Oczywiście nie mamy u siebie placu takiego jak w Aachen, ale Minute Man już tam wcześniej startował – co prawda nie ze mną, ale pod innym jeźdźcem (Willemem Greve w 2024 roku – przyp. red.) – i sprawiał wtedy wrażenie bardzo, bardzo pewnego siebie. Po zajęciu piątego miejsca w Riesenbeck jestem przekonany, że możemy jechać do Aachen z pozytywnym nastawieniem.

 

Jakie masz oczekiwania wobec Mistrzostw Świata FEI w Aachen?

Henrik von Eckermann: Moje oczekiwania są takie same jak za każdym razem, gdy odwiedzam to miejsce – publiczność jest fantastyczna i to daje nam wspaniałe uczucie. Czuje się tam, że światowa elita jest u siebie. Aachen to po prostu mekka naszego sportu; nie ma niczego porównywalnego. Ale nie chodzi tylko o atmosferę na stadionie, choć to oczywiście czyni wszystko jeszcze bardziej widowiskowym. Cała organizacja za kulisami również jest absolutnie perfekcyjna: najlepsze warunki dla koni, jeźdźców, luzaków i tak dalej. To po prostu kompletny pakiet, dlatego Aachen jest najlepsze z najlepszych.


 

Zdjęcia: ALRV/Jasmin Metzner

Źródło MŚ Aachen