W dialogu z Zarządem PZJ

22 stycznia 2018

W dialogu z Zarządem PZJ

Zarząd  Polskiego Związku Jeździeckiego z racji zakresu swoich kompetencji zajmuje się wszelkimi obszarami związanymi z organizacją życia jeździeckiego w Polsce. Jego ostatnie inicjatywy spotkały się z szerokim odzewem ze strony środowiska. 

REKLAMA

reklama

Dzisiaj przedstawiamy  List Otwarty adresowany do prezesa Jana Sołtysiaka jaki jego autorzy przysłali do redakcji Świata Koni z prośba o jego szersze upublicznienie.
Autorzy Listu Otwartego odnoszą się w nim do spraw związanych z podstawa działalności jeździeckiej jaką jest organizacja Zawodów Towarzyskich.
Zapraszamy do lektury Listu Otwartego, który publikujemy poniżej beż żadnej ingerencji w jego treść i formę:

 

Raduszyn 22.01.18 r.

Władze Klubu Jeździeckiego Raduszyn
Raduszyn 4
62-095 Murowana Goślina
Wielkopolska

Pan Jan Sołtysiak
Prezes Polskiego Związku Jeździeckiego
ul. Karola Miarki 11D
01-496 Warszawa

Szanowny Panie Prezesie,

Zdajemy sobie sprawę, że wszystkich tematów, którymi musi zajmować się Związek, jego Zarząd oraz Prezes jest bardzo dużo, oraz że sami powinniśmy dbać o swój interes, niestety jeździectwo amatorskie jest bardzo mocno rozproszone i trudno, aby wyłoniło swojego jednego, obiektywnego reprezentanta. Dlatego uprzejmie prosimy o wczytanie się w kilka argumentów przedstawicieli środowiska amatorów od strony organizatorów zawodów towarzyskich.

Klub oraz Szkoła Jazdy Konnej "Stajnia Raduszyn", które reprezentujemy są czynnymi podmiotami w organizacji zarówno nauki jazdy konnej, wypoczynku i turystyki konnej oraz organizatorem jeździeckich zawodów towarzyskich i sportu na poziomie amatorskim od ponad 20 lat. Pierwsze zawody zorganizowaliśmy w 1994 roku i od tamtego czasu bacznie obserwowaliśmy i czynnie uczestniczyliśmy w procesie rozwoju jeździectwa w Polsce, oczywiście przede wszystkim na poziomie lokalnym.

Gdy wprowadzano Regulamin Zawodów Towarzyskich, bardzo sceptycznie podchodziliśmy do tego dokumentu. Nasze największe zastrzeżenia budził fakt, że Związek narzuca na organizatorów zawodów towarzyskich zbyt dużo obowiązków nie oferując jednocześnie praktycznie nic w zamian. Jednak po roku funkcjonowania w tym systemie, zweryfikowaliśmy nasze stanowisko i doszliśmy do wniosku, że był to krok w dobrą stronę, dzięki któremu udało się zbudować pewne standardy dotyczące organizacji zawodów towarzyskich, zawody stały się bezpieczniejsze oraz nadany został impuls do wyszkolenia dużej liczby kompetentnych osób oficjalnych.    

W okresie funkcjonowania Regulaminu Zawodów Towarzyskich, w kształcie z 2013 roku, nastąpił bardzo duży rozwój jeździectwa amatorskiego. Oczywiście złożyło się na to wiele czynników, ale z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że zaproponowane przez Polski Związek Jeździecki rozwiązania przyczyniły się do sprawniejszej i lepszej obsługi zawodników jeździectwa powszechnego wpływając w ten sposób pozytywnie na zaspokojenie potrzeb rynku i dzięki temu umacniając trendy rozwoju amatorskiego sportu jeździeckiego.

Sami staraliśmy się dołożyć skromną cegiełkę w tym celu, organizując każdego roku kilka imprez rangi towarzyskiej zarówno w dyscyplinie Ujeżdżenia jak i Skoków przez przeszkody. Widzimy przestrzeń, ogromny potencjał i możliwość rozwoju jeździeckiego sportu amatorskiego, najchętniej we współpracy z Regionalnym Związkiem Jeździeckim oraz Polskim Związkiem Jeździeckim. Dlatego zaproponowaliśmy w 2016 roku nowatorską inicjatywę pod nazwą Mistrzostwa Wielkopolski Amatorów w Ujeżdżeniu. Impreza okazała się dużym sukcesem, między innymi dzięki atrakcyjnemu sformułowaniu Mistrzostwa. Niestety organizując imprezę, napotkaliśmy szereg problemów. Największym i wzbudzającym największe emocje problemem było odróżnienie amatora od zawodowca. Amatorzy to grupa fantastycznych pasjonatów, którzy szukają swojego miejsca i atrakcyjnych dla siebie imprez i rozwiązań. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na rozwiązanie drastyczne, czyli rozróżnienie na zasadzie, wszyscy posiadający licencję WZJ/PZJ to zawodowcy, natomiast zawodnicy bez licencji to amatorzy. Był to jedyny bezsporny system, łatwy do sprawdzenia i nie wzbudzający kontrowersji. Nie będzie chyba przesadą stwierdzenie, że w obecnie w Polskim Związku Jeździeckim, wciąż jeszcze nie ma miejsca dla amatorów, a wysiłki władz Związku skierowane są przede wszystkim na rozwój jeździectwa profesjonalnego. Warto zwrócić uwagę, że to właśnie amatorzy stanowią największą grupę uczestników przemysłu jeździeckiego w Polsce. Utworzenie kategorii amatorów w ramach funkcjonowania OZJ/PZJ otworzyłoby nowe możliwości organizacji rywalizacji na poziomie lokalnym.

W międzyczasie Polski Związek Jeździecki rozpoczął bardzo obiecująco brzmiące inicjatywy, takie jak powołanie Komisji Jeździectwa Powszechnego czy utworzenie Planu Rozwoju i Promocji Jeździectwa Powszechnego. Nasz przedstawiciel uczestniczył w konferencji organizowanej przez PZJ w 2015 roku w Warszawie dotyczącej roli i funkcjonowaniu klubów i centrów jeździeckich w rozwoju jeździectwa. Liczyliśmy, że problemy które dzisiaj poruszamy, będą tam omawiane. Niestety do chwili obecnej poza sprawozdaniem z działań tej komisji, nie udało się wypracować żadnych rozwiązań, ani podjąć żadnych skoordynowanych działań w poruszanej problematyce. Proszę nie traktować tych słów jako zarzutu, raczej jako obserwację ze strony jednego z zainteresowanych rozwojem jeździectwa w Polsce.

Na wspomnianej wyżej konferencji, porównywano współpracę związków jeździeckich z Klubami i zawodnikami z danego kraju. Każdy związek funkcjonował trochę inaczej, ale jedną wspólną cechą zachodnioeuropejskich związków było to, że we wszystkich omawianych przypadkach liczba zrzeszonych w związku jeździeckim była kilkunastokrotnie większa niż w Polsce. Powodem tak chętnego zrzeszania się naszych kolegów z innych krajów jest zapewnienie podstawowego ubezpieczenia w ramach kupowanej licencji. Jako Klub Jeździecki zrzeszeni jesteśmy w ramach Wojewódzkich Ludowych Zespołów Sportowych i wszystkim naszym zawodnikom zapewniamy w ten sposób ubezpieczenie od NNW, być może Związek jest w stanie wypracować podobne porozumienie?

Biorąc pod uwagę wspomniane wyżej działania wierzę, że władze Polskiego Związku Jeździeckiego widzą sens i potrzebę rozwoju jeździectwa powszechnego oraz wspieranie działań mających na celu rozwój sportu amatorskiego w Polsce. W naszej ocenie, jako organizatorów zawodów towarzyskich oraz właścicieli szkoły jazdy konnej, jednym z najważniejszych czynników napędzających amatorów jeździectwa jest możliwość startu na zawodach. Naturalnie pierwszą formą kontaktu zawodnika ze sportem, są zawody towarzyskie. Dlatego bardzo ważne jest by w kalendarzach Okręgowych Związków Jeździeckich pojawiało się jak najwięcej dobrej jakości imprez towarzyskich we wszystkich możliwych dyscyplinach jeździeckich. Owszem, bardzo ważne jest by pierwszy kontakt jeźdźca ze sportem był jak najbezpieczniejszy, jednakże regulacje proponowane w nowym Regulaminie nie przyczynią się w naszej ocenie do zwiększenia bezpieczeństwa w stosunku do poprzednich rozwiązań.

Tak jak regulacje z 2013 roku przyczyniły się w naszej opinii do poprawy warunków uprawiania sportu, tak nowy regulamin stanie się czynnikiem hamującym rozwoju jeździeckich sportów na poziomie amatorskim. Analizując zapisy Regulaminu Zawodów Towarzyskich z 2017 roku nasze największe zaskoczenie wzbudza zapis dotyczący ograniczenia możliwości rywalizacji w zawodach dyscypliny Ujeżdżenia do klasy L. Naszym zdaniem spowoduje to rezygnację ośrodków z organizowania zawodów towarzyskich, chyba że jako dodatek do zawodów regionalnych. Trudno argumentować tę decyzję względami bezpieczeństwa. Pierwsze poważniejsze elementy pozwalające naturalnie odróżnić czystej wody amatorów od aspirujących sportowców, zdaniem wielu zawodników i szkoleniowców tej dyscypliny, jest klasa N. Dlatego funkcjonujący do tej pory podział, włączający w zawodach towarzyskich w tej dyscyplinie klasę P, wydawał się logicznie bardziej uzasadniony. Dyscyplina Ujeżdżenia, która jest przecież podstawą pozostałych dyscyplin, boryka się z licznymi przeszkodami. Zmniejszenie, a właściwie wykreślenie z kalendarza zawodów towarzyskich, biorąc pod uwagę że i tak obecnie funkcjonuje niewielka liczba zawodów ujeżdżeniowych, spowoduje zahamowanie rozwoju tej dyscypliny.

Wśród zmian, które zostały wprowadzone zastanawiające jest podniesienie wymagań odnośnie osób oficjalnych obsługujących zawody przy jednoczesnym obniżeniu wysokości dopuszczalnych klas. Wraz ze zwiększanymi wymogami w stosunku do organizatorów, wydaje się, że powinny iść zwiększone możliwości działania. W tym wypadku jako organizator, odnoszę wrażenie że narzuca się na nas więcej obowiązków nie oferując nic w zamian. Może warto byłoby się zastanowić dla jakiej ilości zawodników/przejazdów wymagana jest większa liczba sędziów. Większa liczba sędziów oraz sędziowie z większym doświadczeniem są szczególnie cenni przy większej ilości zawodników. Są takie imprezy, zwłaszcza przy pierwszych edycjach, gdzie może odbyć się tylko kilkanaście przejazdów (zwłaszcza w dyscyplinie Ujeżdżenia), w związku z czym wymóg kilku sędziów stawia pod znakiem zapytania nowe, niewielkie inicjatywy.

Bardzo niefortunnym zbiegiem okoliczności zdaje się również podjęcie i publikacja uchwały w grudniu, ponieważ nawet gdyby organizator zawodów towarzyskich, chciał w ich miejsce zgłosić zawody regionalne, to nie może, ponieważ termin zgłoszeń zawodów regionalnych na 2018 rok upłynął pod koniec listopada.

Zmiany wprowadzone w takim kształcie mają naszym zdaniem na celu obniżenie pułapu dla sportu licencjonowanego, dzięki czemu licencje związkowe zostaną zakupione przez obecnych amatorów, ale startujących już na poziomie klasy L/L1. Taki ruch rzeczywiście może chwilowo zwiększyć liczbę wykupionych licencji, ale nie zastąpi on braku oferty dla sportu amatorskiego w Polsce. Może warto jednak rozważyć wprowadzenie licencji amatorskiej, która przyniosłaby wpływy do kasy Związku, dając możliwość ostatecznego rozróżnienia między zawodnikami amatorami, a zawodowcami, otwierając nowe możliwości wprowadzenia rozgrywek amatorskich oraz zyskując środki na włączenie się Związków w organizację i wsparcie rozwoju sportu amatorskiego w Polsce.

Zadanie rozwoju sportu mają wpisane w statucie zarówno OZJ i Polski Związek Jeździecki, bez dobrze zorganizowanego sportu amatorskiego będzie to zadanie bardzo trudne i oparte przede wszystkim na kilkudziesięciu sprawnych ośrodkach rozsianych po całej Polsce. Jestem pewien, że dzięki dzisiejszej technologii ułatwiającej wymianę informacji, wzroście świadomości jeździeckiej oraz większej niż kiedyś zasobności portfeli osób uprawiających jeździectwo z całą pewnością sport amatorski będzie się rozwijał, z pomocą lub bez pomocy Związku, ale będzie to rozwój nierównomierny, wolniejszy i przynoszący rezultaty niepomiernie mniejsze, niż te które byłyby możliwe przy aktywnym udziale i we współpracy ze Związkiem.

Mając na uwadze powyższe argumenty w związku podjętą dnia 24.11.2017r uchwałą nr U/1507/20/Z/2017, chciałbym zwrócić się z uprzejmą prośbą o wstrzymanie postanowień tej uchwały i przedyskutowanie z przedstawicielami środowiska zmian, które byłyby najkorzystniejsze. Na pewno warto rozważyć wprowadzenie kodeksu dobrych praktyk dla organizatorów, zamieszczenie aktualnych danych kontaktowych do osób oficjalnych na stronach Związków, organizację szkoleń osób prowadzących ośrodki jeździeckie, organizatorów imprez jeździeckich, dla zawodników amatorów i szkoleniowców nie tylko licencjonowanych w PZJ.

Silny rozwój przemysłu jeździeckiego oraz sportu amatorskiego jak i profesjonalnego jest w naszym wspólnym interesie. Jesteśmy pewni że wspólnymi siłami, jesteśmy w stanie wypracować rozwiązania, które zapewnią niezbędne bezpieczeństwo oraz jakość wydarzeń sportowych na poziomie amatorskim, nie podnosząc jednocześnie barier i nadmiernych ograniczeń względem organizatorów.

 

Z wyrazami szacunku
Władze Klubu Jeździeckiego Raduszyn

Kazimierz Kosakowski                                             Andrzej Kosakowski

Prezes Klubu                                                             Sekretarz Klubu

Komentarze (57)

System prawny (niezarejestrowany)4 miesiące temu

Moje poważne wątpliwości budzą niektóre poczynania PZJ. Dlaczego? Ponieważ Związek postępuje tak, jakby publikowane rozwiązania czy przepisy były oderwane od całego systemu prawnego obowiązującego w Polsce. Niektóre daleko idące regulacje są w sprzeczności z nadrzędnymi przepisami prawa np. czy można ingerować tak dalece aby zabronić przyznawania nagród finansowych czy bonów towarowych, o co chciano się pokusić. Zawody towarzyskie również opierają się o przepisy ogólnie obowiązujące. Dlaczego? otóż jest osoba prywatna, która posiada konia oraz osoba dysponująca zapleczem na którym takie zawody mają się odbyć. Tak naprawdę ten organizator odpowiada za to co się u niego dzieje, jak rozegra to współzawodnictwo oraz czy będzie to bezpieczne. Podobnie wątpliwe jest dysponowanie sędziami w takim kształcie jak ma to miejsce - osoby te kształcą się za własne pieniądze, umową związują się jedynie z organizatorem a środki pobierane przez PZJ na licencje są kosztami utrzymania struktury związku (kiedyś sędzia otrzymywał przynajmniej przepisy i legitymację w cenie licencji). Dodatkowo nie można w mojej ocenie nawet narzucić organizatorowi aby organizował zawody w oparciu o przepisy PZJ - może zaproponować swoje warunki. Dlatego czas na szeroko rozumiany dialog a nie tylko straszenie i wygrażanie palcem. Intencje może są dobre ale nie tędy droga.

amator (niezarejestrowany)4 miesiące temu

Popieram, dobrze, że Państwo zdecydowaliście się napisac list w tej sprawie, dziekuje w imieniu amatorów. Oby władze PZJ wzięły ten głos pod uwagę, gdyż nie jest to głos odosobniony

MM (niezarejestrowany)4 miesiące temu

Od lat pracuję jako jeździec we Francji. Tutaj jest jasno określone kto jest amatorem, gdzie, kiedy i co może jeździć, a kto jest profesjonalnym jeźdźcem. Nie ma bałaganu i każdy wie na czym stoi. Może warto, aby PZJ przyjrzał się uważniej jak wygląda to w Europie i na tym przykładzie wyciągnął pewne wnioski.

Jan (niezarejestrowany)4 miesiące temu

Sołtysik nie zareaguje pozytywnie. Oby sie tylko mocno nie wk...wił!

zainteresowany (niezarejestrowany)4 miesiące temu

Właśnie o to chodzi żeby się mocno wk...wił! Zobaczył kto mu takie knoty i pasztety bez konsultacji ze środowiskiem, kolegium sedziów, komisjami dyscyplin itd. przygotowuje i wpuszcza pod obrady zarządu! Bo zarobimy w PZJ na tym parę złotych. Nic nie zarobicie, a jeszcze stracicie! PZJ rozpisał konkurs ofert na Asystenta administracyjnego zarządu. Mam nadzieję, że wiąże się to z likwidacją etatu Sekratarza Generalnego (to stanowisko może sprawować członek zarządu, niekoniecznie na etacie. Będą to niebagatelne oszczędności w tym zakresie w budżecie PZJ (w sumie minimum 150 tysięcy rocznie) i początkiem zatrudniania w PZj fachowców bez konfliktów interesu z klucza i innych układów oraz rozliczanych wyłącznie z wykonywanych zadań. Pan przewodniczący Rady też jest do natychmiastowego odwołania przez najbliższy zjazd lub jeśli ma odrobinę honoru do dymisji.Wstyd wielki dla p. redaktora, komentatora i autora newsów (ostatnio często anonimowych) wyręczać się listami otwartymi i innymi osobami komentującymi na ŚK.. Miesiąc to było za mało do zajęcia stanowiska w tej sprawie? Nic p. D. na ten temat nie widział?Nie był pan poinformowany o projektach niektórych ważnych uchał/ To po co pan i w czyim interesie przewodniczy organowi nadzorczemu PZJ? O innych tematachzwiązanych z radą nawet nie wspominamy. Szkoda słów

rajan (niezarejestrowany)4 miesiące temu

Mam nadzieję, że ten list nie pozostanie bez echa tak ze strony p. Prezesa jak i szeroko rozumianego środowiska. Niestety już na wstępie redakcja prezentuje pewien błędny pogląd. To, że zarząd PZJ prowadzi retorykę, że jest jedyną, wszystkowiedzącą organizacją której należy bezwzględnie słuchać we wszystkim co jest związane z jeździectwem, jestem w stanie zrozumieć, bo chcą mieć władzę absolutną. Ale jaki interes ma redakcja wypisując w pierwszym zdaniu że „Zarząd Polskiego Związku Jeździeckiego z racji zakresu swoich kompetencji zajmuje się wszelkimi obszarami związanymi z organizacją życia jeździeckiego w Polsce” . skoro jest to niezgodne z obowiązującym prawem. Ustawa o sporcie w art. 7.1 mówi, że „w celu organizowania i prowadzenia współzawodnictwa w danym sporcie może być utworzony polski związek sportowy”. Istotne jest tam również słowo „może” bo wcale nie musi.Nie ma w ustawie ani słowa o tym, że jest zwierzchnikiem wszystkiego co związane z danym sportem. Nawet więcej art. 3.1 mówi „działalność sportowa jest prowadzona w szczególności w formie klubu sportowego”. W świetle art. 7.1 nasuwa się pytanie, czy zawody towarzyskie są organizowane lub należą do współzawodnictwa PZJ? Oczywiście, że nie bo nawet sam PZJ w swojej regulacji z 2013 roku to przyznaje. Autorzy listu mają zastrzeżenia do tego, że PZJ coś narzuca organizatorom ZT. Problem tkwi w tym, że nie ma do tego umocowania prawnego, ale nie rozumiem dlaczego wszystkie kluby i OZJ-ty uznają to za prawdę oczywistą. Dlaczego pojawiają się głosy krytykujące pewne działania PZJ ale nikt nie ma odwagi powiedzieć, że w pewnym zakresie każdy jest samodzielny. Autorzy listu wskazują wiele elementów które należałoby zmienić z którymi się zgadzam tylko nie rozumiem dlaczego czekają aż PZJ je wprowadzi. Przecież w zawodach towarzyskich nie ma obowiązku uzyskania zgody PZJ, o czym już kiedyś pisałem i jest na ten temat informacja z MSiT. Zgadam się ze stwierdzenie, że sport amatorski (towarzyski) będzie się rozwijał, z pomocą lub bez pomocy Związku ale nie zgadzam się, że bez PZJ będzie wolniejszy czy gorszy. Może lepiej by było jakby PZJ nie przeszkadzał a ten rozwój zależy tylko od klubów i OZJ-tów. Bardzo słuszne uwagi wskazał „System prawny”. Zgadzam się z nim. Zadał pytanie dlaczego zawody towarzyskie opierają się o przepisy ogólne. Odpowiem tak. Jeżeli organizator ma chęć się na nich opierać w całości czy w jakiej części to jego decyzja, ale odgórne naciski, że są obligatoryjne, to już kłamstwo. W art. 1 pkt 1 tych przepisów jest jednoznacznie napisane, “niniejsze przepisy ogólne określają zasady organizacji i przeprowadzania krajowych zawodów jeździeckich niepodlegających ustawie o wyścigach konnych”. Zawody krajowe to są zawody ogólnopolskie a nie zawody organizowane na terenie kraju. Zawody towarzyskie leża w gestii organizatora i nikt nie ma podstaw prawnych aby narzucać swoje zasady.

MK (niezarejestrowany)4 miesiące temu

Każdy krok ku popularyzacji jeździectwa i rozbiciu postkomunistycznej, quasi-mafijnej struktury PZJ - który swoimi działaniami często bardziej szkodzi dyscyplinie i środowisku - jest cenny i godny pochwały ;)

zainteresowany (niezarejestrowany)4 miesiące temu

Każdy WZJ, jako autonomiczne stowarzyszenie, w porozumieniu ze swoim środowiskiem może stworzyć swój regulamin ZT bez oglądania się na PZJ. Macie też rację, że każdy klub może je organizować bez oglądania się na jakieś wytyczne PZJ (bo ten regulamin nie jest nic innym). Przykładem może być np. reining (dyscyplina FEI!), który w PZJ w ogóle nie funkcjonuje, a ma się bez niego razem z westem całkiem dobrze. Główny problem w tym, że PZJ grozi dotkliwymi sankcjami w stosunku do osób oficjalnych (sędziów, GT...). Mało kto w takiej sytuacji zdecyduje się na pracę w czasie "nie autoryzowanych" zawodów.

DRA4 miesiące temu

Rajan zarzucasz innym obawy czy strach przed jakimiś wyimaginowanymi działaniami narodowej federacji wpływającymi na biednych organizatorów, którzy chcą zorganizować jakieś zawody amatorów a nie pozwala im na to kaganiec założony przez PZJ. Sam oczywiście jesteś baaaaaaardzo odważny wytykając innym strach a samemu chowając się za monitorem i pisząc z anonimowego nicku. Nie staje Ci .....nawet odwagi żeby się zarejestrować na tym portalu. Potępiasz i negujesz wszystkich i wszystko, a mógłbyś podać przykład zorganizowanych przez siebie lub swoich znajomych jakichkolwiek zawodów według Twojej wizji ? Nikt nikomu nic nie zabrania, każdy nawet pobliskie Koło Gospodyń Wiejskich, czy jakieś Kółko Różańcowe może zorganizować zawody regionalne, jak i kurs na trenera jeździeckiego, czy innej dyscypliny nawet klasy S ( cokolwiek by to miało znaczyć) pod warunkiem że będzie to trener czy zawody danego Kółka Różańcowego. Na tym w wielkim skrócie polega sens ustawy deregulacyjnej. Że nikt nie chce organizować zawodów czy kursów trenerskich Koła Gospodyń Wiejskich ? No cóż nikt nie chce narażać się na śmieszność, ale Ty jak najbardziej możesz bo ten problem Ciebie już dawno nie dotyczy. Jak się przytacza jakiekolwiek paragrafy to warto by poprosić kogoś rozumnego żeby Ci wytłumaczył ich sens i kontekst prawny w zgodności z innymi paragrafami danego przepisu czy ustawy. Przepisy są jasne i zasady podziału na tych którzy posiadają licencje i na tych którzy nie posiadają licencji przejrzyste. Wiesz dlaczego żadne Koło Gospodyń Wiejskich nie chce organizować z Tobą i Twoimi wizjami zawodów amatorów pod swoją egidą ? Bo wiedzą że takie zawody nie będą przez nikogo brane na poważnie i zwyczajnie nie da się na nich zarobić pieniędzy. Sens mają ZA rozgrywane przy ZR bo to daje i prestiż i taką ilość zainteresowanych żeby móc zarobić na tych zawodach. A że narodowa federacja wprowadza pewne regulacje prawne do zawodów amatorskich ROZGRYWANYCH POD EGIDĄ WZJ/PZJ ? To tylko przyklasnąć bo przede wszystkim chodzi o bezpieczeństwo i ucywilizowanie ich rozgrywania. Wyobrażasz sobie zawody pływackie amatorów rozgrywane na jeziorze bez ratowników WOPR i przepisów jednolitych dla wszystkich organizatorów ? W razi jakiegokolwiek nieszczęścia organizator nie może powiedzieć że ratownikiem był pan Zdzichu z uprawnieniami parafialnymi i tytułem "Wilka Morskiego" bo to nikogo nie obchodzi trzeba zapłacić za obłsugę ratownikom weryfikowanym przez WOPR i basta. Różnica jest taka że w wodzie każdy błąd skutkuje najczęściej zagrożeniem życia a w jeździectwie tylko co setny. Mam wielki szacunek dla wszystkich osób jeżdżących rekreacyjnie, ale nie rozumiem stwierdzenia autorów listu że przy organizacji swoich Mistrzostw musieli użyć DRASTYCZNEGO podziału na amatorów według klucza że nie są to osoby które posiadają licencję zawodniczą. Dla jasności LICENCJA ZAWODNIKA to nie status amatora. Albo ktoś jest amatorem albo nie. Co w tym jest niejasnego czy drastycznego ? Jeżeli chcieć żeby w zawodach amatorów brali udział zawodnicy z licencją regionalną to dlaczego nie ogólnopolską ? Przecież w regionalkach można regularnie startować na poziomie 130 a na ZO na poziomie małej rundy czyli 120 cm. Weryfikować przez system klas sportowych i odznak ? Nie, tak nie można bo przecież zarówno licencje jak i odznaki sportowe czy klasy nadawane są przez PZJ, a z narodową federacją i jej przepisami organizatorzy zawodów amatorskich nie chcą mieć nic do czynienia. To według jakich kryteriów powinien według Ciebie Rajan i autorów tego listu podział na amatorów i nie amatorów ? Według pochodzenia matki, czy koloru podniebienia ?

DRA4 miesiące temu

Mam jeszcze pytanie do samych amatorów - jak wy państwo jako uczestnicy tych zawodów to widzicie ? Czy sadzicie że do zawodów amatorskich powinni być dopuszczani wszyscy chętni bez żadnej wcześniejszej weryfikacji ich umiejętności dokonanej przez osoby do tego upoważnione ? Czy ktoś kto używa swojego konia tylko w wolnych chwilach, bez żadnego nadzoru powinien móc brać udział w zawodach skokowych z racji tylko własnej zachcianki i przymuszać konia nieprzygotowanego po pokonywania przeszkód kiedy często oglądającego bolą zęby od tego widoku ? Nie jest tu żadnym wytłumaczeniem że " u was to Murzynów biją" czyli że takie obrazki zdarzają się też na zawodach ogólnopolskich bo częstotliwość sprawiania cierpienia koniom na tych drugich zawodach jest zdecydowanie rzadsza niż niż na zawodach w których biorą udział amatorzy. Nikogo nie zastanawia dlaczego zawody amatorskie w WKKW nie są oblegane przez uczestników ? Nie ma takich zawodów ? A dlaczego ? Przecież według istniejącego prawa każdy może takie zawody zorganizować pod własną egidą, z własnymi sędziami i według własnych zasad. ...., a że nie będzie chętnych ? Cóż zdrowy rozsądek i dobrostan konia to jest coś co polecam wszelkim zapalczywym orędownikom rozgrywania zawodów bez żadnego nadzoru, weryfikacji umiejętności i według sobie wymyślonych zasad

zainteresowany (niezarejestrowany)4 miesiące temu

DRA jak zwykle się kompromituje, a jak się gdzieś wpisze to dyskusja się kończy. Najczęściej tam gdzie dyskusja idzie w tzw. złym kierunku. Nigdy nie wiadomo jaki ma cel. Na pewno zniechęcił skutecznie do dyskusji na ŚK wiele osób. Nie wiadomo jaki ma cel i dlaczego to robi. W dodatku wiele osób nie wie kto to jest (ale np. redakcja wie doskonale). Sam list otwarty wyraża opinię wielu osób zaangażowanych w sport jeździecki. Komentarze do niego również (oczywiście poza tymi powyższymi dwoma DRA). Można się z tym zgadzać lub nie. Ale PZJ ma najmniej do powiedzenia w tej sprawie, bo nie organizuje ZT. W żadnych jego przepisach – ogólnych, dyscyplin, o sędziach i osobach oficjalnych nie ma zapisów w tej sprawie. W żadnych przepisach PZJ nie jest określone co to jest „Amator”. Dla mnie i wielu innych osób jest to oczywiste – zawodnicy bez licencji WZJ/PZJ oraz ci z licencją wstępną np. A,B. Kiedyś żeby wykupić licencję wstępną trzeba było posiadać co najmniej Brązową Odznakę Jeździecką. Co poniekąd było słuszne, ale stworzone przede wszystkim pod finansowanie układu osobowego i rynku egzaminów systemie Odznak. To był czysty biznes osobowy pod „płaszczykiem” PZJ. Dziś ten przepis już nie obowiązuje, a licencję wstępną może wykupić każdy bez warunków weryfikujących poziom (np. wg egzaminu na brązową OJ) lub uzyskane wyniki w zawodach np. autoryzowanych przez WZJ tych towarzyskich. Kuriozum jest w tym przypadku WKKW gdzie nie ma podziału na poziom licencji. Po prostu jest C i bez żadnych warunków. Ale, żeby zawodnik mógł wystartować w danej klasie zawodów biuro PZJ (i tylko ono) musi każdorazowo weryfikować listę startową pod względem uzyskanych wyników i „zagrań” zawodników i koni. Ten chory schemat stworzył kiedyś będący przewodniczącym komisji WKKW pewien pan ze Strzegomia. Dzięki temu miał praktycznie wszystkich zawodników w ręku i rządził jak chciał, a żmudną pracę wykonywali pracownicy biura PZJ. Zadajmy sobie teraz pytanie – kto jest w świetle przepisów związkowych i prawa „amatorem”? Po pierwsze, wg logicznego myślenia są to zawodnicy bez licencji WZJ/PZJ. Ale chyba także, ci z licencją wstępną, stworzoną przede wszystkim dla finansowania systemu odznak i PZJ i aktualnie zwolnieni ze zdobywania brązowej OJ/ Czy zawodnicy z III licencją są też amatorami? Dla jednych tak, ale dla innych już nie, bo muszą mieć srebrną OZJ oraz wykazać się określonymi wynikami. A powyżej? Też chyba nie, ale jest inne pytanie czy np. zawodnik z II lub I licencją, ale nie posiadający kontraktu zawodniczego z klubem, nie obierający kasy z klubu lub ze związku jest amatorem, ale z racji posiadania licencji zawodniczej PZJ (zrobionej za własne pieniądze!) jest już zawodnikiem profesjonalnym i np. w zawodach towarzyskich nie może startować? Podsumowując – poprzedni regulamin ZT nie był doskonały, ale w zasadzie nikomu nie przeszkadzał i zabezpieczał podstawowe wymagania bezpieczeństwa organizacyjnego zawodów autoryzowanych przez WZJ (nie PZJ!). Dawał też dodatkowe wpływy do WZJ-tów. Komu zależało bardzo, żeby to ‘sp…rzyć”? Ktoś (np. p. „gumka”) musiał się wykazać? A przecież zawody amatorskie i towarzyskie to podstawowa baza rozwojowa dla całego sportu jeździeckiego. Czy np. liderzy dyscyplin olimpijskich Skrzyczyński, Stremler lub Spisak nie byli kiedyś amatorami? Od razu mieli licencje PZJ i startowali jako profesjonaliści?

XXX (niezarejestrowany)4 miesiące temu

Zawodowiec nie musi mieć podpisanej umowy i być czyimś pracownikiem . Zawodowcem może być zawodnik prowadzący własną działalność jeździecką .

AgA (niezarejestrowany)4 miesiące temu

Jeszcze należy dodać, że AMATOR to nie tylko jeździec ale także koń. To jest PARA i jako PARA powinni być rejestrowani ZAWODOWCY. To jest nieuczciwe, jak tatuś/mama (zawodnik/zawodniczka najwyższej mistrzowskiej klasy sportowej) daje swoje konie (skaczące 150cm) swoim dzieciom na zawody amatorskie 80cm i one konkurują z końmi amatorami, dla których 100cm to Himalaje.

XXX (niezarejestrowany)4 miesiące temu

Po pierwsze. Jeśli chodzi o konie to na każdych zawodach to tylko sprawa zawodnika na jakim koniu startuje ( z bardzo nielicznymi wyjątkami np . Mistrzostwa ) Po drugie , zawodnicy mają czesto wiele koni nie jednego a po trzecie w zawodach towarzyskich nie o taką rywalizację chodzi tylko o stawianie pierwszych kroków na parkurach . Na zawodach towarzyskich , chodzi o to by było łatwo , miło i przyjemnie . To ma być zabawa.

Jacek ( z Krakowa ) (niezarejestrowany)4 miesiące temu

Szanowni dyskutanci. Zgodnie z & 10 pkt.2 Statutu - PZJ obejmuje zakresem działania wszystkie formy uprawiania jeździectwa, w tym profesjonalną i amatorską. A więc formalnie PZJ ma prawo te sprawy regulować. Natomiast organizator ma prawo okjreslić w propozycjach zawodów towarzyskich kto w nich może wziąść udział. Mogą to być osoby z licencją tylko wstępną lub bez żadnej licencji a innym razem np. każdy kto chce także Mistrz Polski. To jest wyłącznie sprawa organizatora. To jego zabawa i nie próbujcie tego regulować bo przecież nie o to chodzi. Im więcej przy przeprowadzaniu takich imprez towarzyskich będziue ludzi fachowych z branży tj. sędziów, szkoleniowców czy gospodarzy toru tym lepiej, tym bezpieczniej. natomiast poważnym błędem jest decyzja PZJ sprzed kilku lat zakazująca osobom z lucencjami PZJ uczestniczyć w tego typu zawodach jeżeli nie są pod egidą WZJ. Narodziło się to z decyzji FEI w sporawie zawodów miuędzynarodowych z ogromną pulą nagród poza FEI, z których FEI nie miało kasy. Nasi " mędrcy" natychmiast to przenieśli na polski grunt, bezmyślnie i szkodliwie. Chyba lepiej żeby na jakichkolwiek zawodach towarzyskich był ktoś kto ma o tym pojęcie bez względu na to czy są one zgłoszone i akceptowane prze PZJ/WZJ. Trzeba ludzi zachęcać aby takie konkursy się odbywały i aby jak najwięcej chętnych w nich brało udział a nie stwarzać kolejne bariery i trudności. Strzelamy tylko sobie w kolano.

XXX (niezarejestrowany)4 miesiące temu

Jacku z Krakowa. A czy to nie Ustawa O Sporcie reguluje kto podlega pod Związki Sportowe. ???? Związek Sportowy nie jest organizacją zajmującą się regulacją prawa. Zdaje się że od tego jest Sejm , Senat i Prezydent RP. Takie regulacje wprowadza się w formie Ustawy .PZJ - Jest Związkiem Sportowym i w myśl Ustawy o Sporcie jego rolą jest zajmowanie się sportem. Rekreacja w 2010 r została całkowicie wyłączona z Ustawy O Sporcie i nie podlega żadnym regulacjom prawnym.!!!! Nie wprowadzaj ludzi w błąd !!!

Jacek ( z Krakowa ) (niezarejestrowany)4 miesiące temu

Do XXX. Nie wprowadzam nikogo w błąd, zacytowałem tylko freagment aktualnie obowiązującego statutu PZJ zatwierdzonego przez sąd i Ministerstwo Sportu. Uchwalanie regulaminów nie jest stanowieniem prawa, mylisz pojęcia. Natomiast osobiście jestem przeciwny wtracaniu się PZJ do sportu amatorskiegi mimo stosownego zapisu w Statucie. Zwróciłem tylko uwagę, że formalnie ma prawo to robić chociaż mi się to nie podoba.

XXX (niezarejestrowany)4 miesiące temu

Formalnie NIE MA PRAWA tego robić ponieważ statut PZJ to nie Ustawa . Ustawa o sporcie nie dotyczy rekreacji. !!!! Zmiana Ustawy o Sporcie w 2010r była konieczna w celu dostosowania jej do Prawa Unijnego. W unijnym prawie g..o kogo obchodzi w jakiej formie obywatel spędza swój wolny czas. Czy to jazda konna czy kajaki czy biegi przełajowe . i o ile nie jest to rywalizacja sportowa w formie zorganizowanych przez Związek Sportowy zawodów o tyle państwo to w ogóle nie interesuje . Póki co nie ma odrębnej ustawy regulującej rekreację .

zainteresowany (niezarejestrowany)4 miesiące temu

Ja na razie nie widzę tu żadnego dialogu. Chyba że pomiędzy kilkunastoma działaczami trzymającymi jakąś władzę w związku. Konkretne pytania do: środowiska, delegatów, rady, zarządu i jego prawnika, komisji sędziowskiej, komisji dyscyplin, a także i zwłaszcza sekretarza generalnego związku: 1. Co się dzieje z aktualizacją statutu PZJ? Jaki jest obecny stan w tej sprawie? Przypomnę tylko, że w ciągu minionej kadencji ukazało się kilka, czasem absurdalnych, projektów autorstwa co najmniej dwóch tak zwanych komisji statutowych PZJ. Coś tam uchwalono, za coś brano kasę. Na ostatnim zjeździe nadzwyczajnym w tej sprawie, wybierano nawet członków komisji rewizyjnej, która wg nowej wersji statutu miała zastąpić radę związku w dotychczasowej formie i kompetencjach, co miało zapewnić „bezbolesną zmianę”. W tej sprawie cisza co do działań, zwłaszcza ze strony rady związku! A przecież jeśli KRS odrzucił projekt to powinna być informacja. Jeśli nakazał jakieś poprawki, to powinny nad tym być prace, opinie rady i w końcu zjazd, który je musi uchwalić. Na razie nic nie wiadomo, żeby był nowego statut i co się z nim dzieje, a stary nie odpowiada przepisom nowych ustaw i praw. Np. w zakresie konfliktu interesów działaczy i osób funkcyjnych w PZJ, a termin aktualizacji przepisów statutu, a także złożenia ustawowo wymaganych oświadczeń coraz bliżej! Wszyscy jednogłośnie milczą! 2. Kto jest wg prawa ogólnego, sportowego i szczegółowego w jeździectwie, czyli wg PZJ - „amatorem”, a kto „profesjonalistą”? Pytanie bardzo konkretne i dotyczy zarówno zawodników-ludzi i zawodników-koni! 3. Do czyich kompetencji należy określanie zasad współzawodnictwa oraz ich organizacji w zakresie tzw. zawodów towarzyskich i nawet klubowych (w nowym regulaminie ZT PZJ ukazał się także zupełnie nie wiadomo dlaczego jakiś zapis w tej sprawie!)? W gestii PZJ, WZJ czy organizatora? Na razie wiadomo, że przepisy PZJ podobno nie obowiązują w przypadku np. zawodów organizowanych przez AZS, LZS, TKKF, PLWiR itd. 4. Kto jest odpowiedzialny za brak aktualizacji (np. w związku ze zmianami w przepisach FEI lub np. uchwałami Walnych zjazdów) i opracowania spójnych, nie przeczących sobie lub kolidujących ze sobą zapisami w: Przepisach Ogólnych, Przepisach Dyscyplin, Przepisach o sędziach i osobach oficjalnych, Regulaminach rozgrywania zawodów krajowych (podkreśleniem tego słowa) poszczególnych dyscyplin! Kto odpowiadał za te zakresy ile to kosztowało związek i dlaczego tego nie ma ostatecznego efektu! 5. Czy i w jakim przypadku PZJ lub WZJ może karać (a taka była jakaś uchwała i podobno są takie czasem praktyki) osobę sędziego lub inną oficjalną z licencją PZJ za udział/pracę na zawodach nie autoryzowanych przez PZJ/WZJ? Czy może i w jakim przypadku karać zawodnika ‘profesjonalistę” z licencja PZJ/WZJ za udział w tego typu zawodach? To są podstawowe pytania do ww. podmiotów władzy związkowej bez odpowiedzi na które nic się nie ruszy do przodu i dalej będzie bałagan lub jak kto woli „wesoły burdel” i dowolne interpretacje! I przyczynek do merytorycznej dyskusji środowiskowej. A takich pytań, bardziej szczegółowych, jest znacznie więcej.

Jan (niezarejestrowany)4 miesiące temu

degrengolada trwa. I będzie trwała. Nie ma możliwości na pozytywne zmiany , ponieważ tzw.system ( czyli "dobór" kadr) nie pozwala. No i tamten sie , zgodnie z moimi oczekiwaniami, wku....wił na maksa! I cały czas jest wk...wiony! Wszystko w temacie PZJ

Jan (niezarejestrowany)4 miesiące temu

Czy będą wreszcie jakies efekty deubekizacji w jeździectiwe polskim zawodowym i amatorskim?

JMT (niezarejestrowany)4 miesiące temu

W kwestii WKKW - zawody towarzyskie mają się dobrze a DRA pisze bzdury. W kwestii uprawnień do startów w wyższych klasach koń i zawodnik potrzebują udowodnić swoje przygotowania na niższym poziomie i tak jest w przepisach FEI. Jak ktoś chce się zabić to niech to zrobi w domu a nie na zawodach. Organizator zawodów towarzyskich powinien mieć prawo określić kogo uważa za amatora. Cały czas uważam że jak ktoś ma konika czy 2 i startuje sobie dla przyjemności a nie dla pieniędzy- to jest amatorem

XXX (niezarejestrowany)4 miesiące temu

Sport amatorski czy zawodowy to dalej sport. Są amatorzy startujący w konkursach 160 cm i są zawodowcy jeżdżący 130 cm . To czy sportowiec jest amatorem czy zawodowcem zależy od tego czy to jest praca jaką wykonuje czy jazda dla siebie . Zawody Towarzyskie są przede wszystkim dla osób nie zarejestrowanych jako zawodnicy. . Choć wiadomo że jeśli ZT sa organizowane przy okazji ZR to startują na nich także licencjonowani zawodnicy np : na młodych koniach. Ale to żadna strata dla PZJ czy OZJ bo jest to parę osób na setki startujących a dodatkowo dbają oni o to żeby wszystko grało. GT wiedząc że będą w konkursie startowali zawodnicy ( nawet na młodych koniach ) też stara się trzymać poziom i jakość . Do tej pory to wszystko bardzo fajnie funkcjonowało , ale oczywiście jak coś dobrze funkcjonuje to zawsze musi się znaleźć innowator który powie co zrobić żeby było lepiej . Zwłaszcza jak będzie zasłaniał się bezpieczeństwem . Ostatnio wszystkie ruchy osób oficjalnych są przeciwko rozwojowi dyscypliny . Tak jakby wszyscy byli źli że jeździectwo się rozwija .

zainteresowany (niezarejestrowany)4 miesiące temu

Ok.,zgodzę sie z tym, że sport to sport,i musi być jakoś uregulowany. Ale 'lata świetlne" dzielą sport amatorski od sportu profsjonalnego. Wg mnie ktoś, kto staruje w zawodach skokowych na poziomie 130, a załaszcza 160 cm to w pełni profesjonalista, bo żeby zdobyć odpowiednie uprawnienia do takiego startum musi spełniać odnośne warunki wynikowe i posiadać odpowiednią licencję. Nie ważne czy jest na kontrakcie, czy robi to nawłaśny rachunek. Dla mnie w zakresie np. skoków "profesjonalistą" staje się zawodnik, który zdając niezbędny przepisami egzamin licencyjny, zdobywający uprawnienia do III licencji, co uprawnia go do startów w konkursach do 125 cm. W ujeżdżeniu zawodnik, który wypełni normy na II licencję. W WKWW zawodnicy od klasy P wzwyż. Ale to tylko moje prywatne zdanie.

XXX (niezarejestrowany)4 miesiące temu

Najprostsza selekcja to taka kiedy amator ( rekreant ) to osoba bez jakiejkolwiek licencji. W momencie wykupu licencji poddajesz się przepisom związkowym i ich regułom .

rajan (niezarejestrowany)4 miesiące temu

Chyba nie końca. Wykup licencji uprawnia do brania udziału we współzawodnictwie organizowanym przez wydającego licencję i w tym współzawodnictwie trzeba przestrzegać jego wymagania i przepisy, ale nie ogranicza to swobody uczestnictwa w innych współzawodnictwach dlatego tak istotne jest określenie które współzawodnictwo należy do czyich kompetencji. Które to PZJ-tu, które OZJ-tuy, które klubowe a inne to towarzyskie.

DRA4 miesiące temu

Fajna ta dyskusja i fajne argumenty :))) Szkoda tylko że wszyscy zaciekli dyskutanci potępiający w pień wszelkie regulacje i przedstawiający hipotezy kto jest a kto może być amatorem nie mają pojęcia o czym piszę, jak zwykle zresztą w wydaniu Konia kulejącego vel XXX, Zainteresowanego Agą i inni :) W wielkim, ale to naprawdę wielkim skrócie w całym cywilizowany świecie zawodowcem jest osoba zarejestrowana w strukturach podległych narodowym federacjom, te zrzeszone w światowych federacjach które są zrzeszone w MKOL w przypadku dyscyplin olimpijskich. Żadnemu zawodnikowi według międzynarodowego prawa obowiązującymi w cywilizowanych krajach i w Białorusi oraz Polsce nie wolno pod karą dożywotnej dyskwalifikacji występować w zawodach, turniejach czy innej formie rywalizacji które sa rozgrywane według zasad i pod patronatem podmiotów nie zrzeszonych z Kołem Gospodyń Wiejskich i Kółkiem Parafialnym w pobliskiej wsi włącznie. wolno w takich zawodach startować tylko osobom niezrzeszonym i basta. Warto by było żeby osoby tu wylewające swoje żale wiedziały o czym piszą. Nie wolno bokserowi walczącemu w innej federacji występować w zawodach np. olimpijskich. Oczywiście w dobie komercjalizacji MKOL jak i niektóre federacje światowe dopuszczają możliwość startowania zawodników na co dzień walczących w ramach innych podmiotów do uczestnictwa w zawodach pod patronatem MKOL np, koszykarzy, tenisistów czy piłkarzy ( w okrojonym wymiarze wiekowym ) ale sa to wyjątki poparte odpowiednimi przepisami światowymi. Nic mi nie wiadomo żeby osoby tu komentujące i zachęcające zawodników zrzeszonych przez WZJ/PZJ/FEI do startu w zawodach w ramach OSP Pcim i według przepisów opracowanych przez druha Borucha będącego sędzią głównym tych zawodów posiadały zezwolenia FEI na start tych zawodników, no chyba że są to osoby niezrzeszone w strukturach narodowej federacji czyli AMATORZY WŁAŚNIE !!!! Radzę przed cytowaniem paragrafów ustaw i chwał najpierw zapoznać się z tematem którego dotyczą i troszeczkę, przynajmniej minimum wysiłku włożyć w samodzielne myślenie po mimo bólu jaki ta czynność czasami sprawia co widać po niektórych komentarzach

XXX (niezarejestrowany)4 miesiące temu

DRA- tewka , a o czym ja pisze ???? Zacznij wreście czytać ze zrozumieniem , bo rzucasz się na wszystkich a wszyscy ci wytykają już w N - tym wątku że masz elemetarne problemy z czytaniem i rozumieniem tego co czytasz .

DRA4 miesiące temu

I jeszcze jedno - rzeczywiście w ramach tak tu często wspominanej ustawy deregulacyjnej każdy podmiot ma wolną rękę w zatrudnianiu, szkoleniu trenerów/sędziów pod własną egidą nadając im uprawnienia właściwe dla podmiotu szkolącego, każdy też podmiot może organizować zawody według własnego widzimisię pod warunkiem przestrzegania innych przepisów i każdy może brać w nich udział. Wolna wola pod warunkiem że uczestnikami będą osoby niezrzeszone w strukturach podległych światowym federacjom sportu.

XXX (niezarejestrowany)4 miesiące temu

Zgodnie z prawem masz rację . I PZJ też zdawał sobie z tego sprawę odrzucając postulat p. Rucińskiego ażeby na rozprężalnie w trakcie zawodów mogli wchodzić tylko osoby posiadające odpowiednie licencje PZJ . Widać że wszyscy w PZJ mieli już dosyć tych zakazów i nakazów bo wraz z postulatami wywalili całą radę szkolenia wraz z jej przewodniczącym. Problem w systemie szkolenia pozostał i kuriozalnie wcale nie dotyczy on sportu tylko przygotowania do sportu. Sportowcy radzą sobie świetnie w systemie poza Związkowym w relacjach Mistrz - Uczeń . To jest to co widać . System szkolenia sportowego PZJ się niestety nie sprawdzi i to zresztą widać . Można sobie zaklinać rzeczywistość , opowiadać jak to było kiedy , przytaczać Warendorfy i bóg wie co jeszcze . NIC JUŻ Z TEGO NIE BĘDZIE . !!!!! Lata bezhołowia w systemie szkoleniowym i Ustawa Deregulacyjna wykształciły własny System Szkolenia Sportowego. System Mistrz ( zawodnik ) Uczeń ( zawodnik ) . PZJ pozostała najważniejsza działka . SZKOLENIE PODSTAWOWE !!!! Czym szybciej się za to weźmie tym lepiej , bo czasu zmarnowano wystarczająco. Po to żeby Zawodnicy szkolący swoich młodszych kolegów nie musieli zaczynać od początku !!!!

zainteresowany (niezarejestrowany)4 miesiące temu

Do DRA i nie tylko. Mylisz niestety kilka pojęć i mieszasz jak pierwszy lepszy populista z partii rządzącej, bez znajomości tematu, żadnych merytorycznych wniosków lub propozycji rozwiązania problemu. Nic, zero, null. Odpowiedź wiec np. na takie przykładowe proste pytania: 1. Czy zawodnik z licencją startujący na koniu bez licencji (czyli zawodnik niezrzeszony) jest profesjonalistą i czy może w takim układzie startować w zawodach towarzyskich i klubowych? 2. Gdzie w przepisach i regulaminach PZJ jest zapis zabraniający zawodnikom licencjonowanym startu w tych zawodach? Regulamin ZT o tym nic nie mówi. Ogranicza jedynie klasy konkursów jakie mogą być wg PZJ rozgrywane. 3. Dlaczego PZJ odcina się w tym regulaminie od zasad i wymagań organizacji oraz startów w np. Akademickich Mistrzostwach Polski? Ale jednocześnie ingeruje w skład kadry powoływanej na Akademickie Mistrzostwa Świata, które przecież nie są rozgrywane w ramach FEI? W czasie AMP jest jasno określone kto może startować w kategorii Amatorów, a kto w Profi. Wielu tych amatorów to zawodnicy z aktualną licencją PZJ/WZJ. 4. Czy PZJ wzorem innych federacji narodowych nie ma prawa w zakresie rywalizacji krajowej, tworzenia własnych uregulowań prawnych i rozwiązań programowych? Czy przepisy FEI nie obowiązują aby wyłącznie w zakresie rywalizacji międzynarodowej? 5. PZJ w swoich przepisach oddelegował na WZJ-ty np. regulaminy mistrzostw regionalnych. Kilka z nich je stworzyło i opublikowało, w tym także w kategorii amatorów. Dlaczego więc PZJ teraz wtrąca się tak aktywnie w zakres zawodów towarzyskich i klubowych, które z założenia są skierowane dla amatorów? Czy nie lepiej pozostawić to w gestii WZJ-tów? Tym bardziej, że te towarzyskie muszą być wg regulaminu ZT PZJ autoryzowane przez WZJ i jest za to nierzadko przez WZJ pobierana jakaś kasa. 6. Czy zawodnik z licencją WZJ (nie PZJ), przede wszystkim tą tzw. wstępną, jest już wg PZJ profesjonalistą i podlega jakimś tam wymienianym przez ciebie (ale już nie PZJ) restrykcjom związkowym? Chyba nie. Wiadomo tylko, że ma prawo do startów w ZR (nie organizowanych przez PZJ i w porywach w ZO DiM) do określonych trudności konkursów. Licencja wstępna kiedyś nie funkcjonowała, a system licencjonowania zaczynał się od III licencji. Wprowadzono ją razem z Systemem Odznak Jeździeckich. Przede wszystkim ze względów finansowych, jako kolejna ścieżka do pozyskiwania środków od środowiska i finansowania budżetu PZJ oraz określonego kręgu osób z nim związanych. Czy tak buduje się podstawową bazę jeździectwa i popularyzuje ten sport? Ja proponuję w takim razie likwidację licencji wstępnej lub ich bezpłatność dla zawodników, przy czym każdy WZJ wystawiający taką licencję otrzymywałby zwrot ich równowartości zgodną z ich liczbą i np. ceną 50% licencji PZJ. Byłaby to forma udziału i dofinansowania przez PZJ zarówno rozwoju jeździectwa, jak również WZJ-tów. I np. najlepszy sposób na finansowanie jakiegoś programu „budowy regionów”. 7. W obecnym zarządzie PZJ jest prezes biznesmen, który w PZJ w takiej, czy innej formie funkcjonuje od lat. Jest biznes women, która podobno osiągnęła jakieś sukcesy finansowe w regionie, wiceprezes WZJ, są prawniczka i prawnik, prezesi WZJ, jest znany trener, hodowca koni, biznesmen i wieloletni działacz WZJ/PZJ. Czy te osoby nie mają pojęcia, co i dlaczego uchwalają? Raczej nie. Pracują na pewno ciężko, tylko czy zawsze z sensem i z kontaktem ze środowiskiem? Czy czują potrzeby środowiska, czy reprezentują wyłącznie formalną organizację związkową? A może ktoś inny nimi steruje, przygotowując np. dokumenty i projekty bezsensownych uchwał? I celowo wpuszcza zarząd „w kanał”? Może struktury, cały system władzy, kompetencji i kontroli w PZJ są nadal poważnie chore i niewydolne w realizacji celów do których zostały powołane? Wystarczy tych pytań, czekamy na merytoryczne odpowiedzi!

XXX (niezarejestrowany)4 miesiące temu

W dzisiejszych czasach , żeby działać właściwie dla środowiska trzeba z tym środowiskiem być na bieżąco. Założę się że te posty czytają ludzie z PZJ ale oficjalnie nikt nigdy nie zabrał tutaj głosu. Najpoważniejsze firmy są otwarte na krytykę i rozwiązują problemy On- line . Dlaczego na stronie PZJ -tu nie ma forum gdzie nawet anonimowi ludzie mogli by zadawać pytania , zgłaszać sugestie i dostawać odpowiedzi ???? . Wtedy można by powiedzieć że PZJ jest ze swoim środowiskiem .

DRA4 miesiące temu

Zainteresowany - tak dla jasności i jak chłop krowie na rowie - zawodnik zrzeszony w federacji nie jast amatorem bez wzgledu na to czy startuje na nartach polsportu czy na innych, w sporcie jeździeckim liczy się zawodnik i tylko on, nikogo w przepisach nie interesuje na ilu koniach zdobył "zagrywkę" do kl N czyli "osiem oczek" nikogo nie interesuje na ilu i jakich koniach zdobył kwalifikacje do MP, ME, MŚ czy IO, chyba że wewnętrzne przepisy ustanowione przez federację wymagają wyników zawodnik-koń ale dla zawodów nie ma to różnicy, bo na IO nikogo nie interesuje na jakim koniu się zawodnik "zagrał" tylko czy on sam jako człowiek a nie koń zdobył kwalifikację. To nie wyścigi konne gdzie liczy się koń i jego wyniki, a dżokej jest wartością dodaną. Naprawdę myślenie nie boli i warto to wiedzieć. Co do startów pod egida innej federacji niż ta zrzeszona w światowych związkach to jeszcze raz powtórzę że zawodnik zrzeszony nie może startować ramach innej federacji pod karą dożywotniej dyskwalifikacji. Żaden czynny łyżwiarz figurowy nie ma prawa wystąpić w tz " Cyrkach" przed ukończeniem kariery, żaden bokser walczący dla zawodowej federacji nie ma prawa uczestniczenia w innych zawodach niż te organizowane przez federację w której jest zrzeszony. Czy naprawdę nie można jaśniej ? AMPy jako zawody rozgrywane pod egidą AZS i są zawodami rozgrywanymi na innych zasadach za porozumieniem Światowej Federacji Sportów Akademickich z światowymi federacjami sportów Podobnie jak uczestnictwo koszykarzy, tenisistów czy hokeistów w IO o czym juz pisałem, ale dla tych którzy mają problem z przyswajaniem słowa pisanego powtórzę jeszcze raz - AMPy SĄ TO ZAWODY ROZGRYWANE W RAMACH NARODOWYCH FEDERACJI I WŚRÓD ICH UCZESTNIKÓW W KATEGORIACH PROFII - zarejestrowanych w narodowych federacjach i AMATORÓW - niezarejestrowanych w narodowych federacjach !!! Naprawdę to trzeba napisać Ci pismem obrazkowym ? TAK, PZJ jak i każda inna narodowa federacja ma prawa jako niezawisły byt tworzyć własne uregulowania prawne dotyczące wszystkich jej podległych kwestii o ile nie pozostają one w sprzeczności z prawami danego kraju i Światowej federacji. Wszelkie zasady rozgrywania zawodów w ramach zrzeszeń podlegają regulacji stanowionych przez te zrzeszenia czy podmioty organizujące rozgrywki podlegają przepisom ogólnym i stanowionym przez organizatorów. Czyli jeżeli zawody organizuje klub zrzeszony w WZJ i wśród zawodników zrzeszonych to podlega przepisom zrzeszenia, jeżeli zawody organizuje jakiś inny podmiot zrzeszony np. OSP to zawody podlegają regulaminowi zawodów OSP. W zawodach podlegających regulacjom OSP nie mogą brać udziału zawodnicy podlegający regulacjom WZJ tak jak w KSW nie może brać udziału czynny bokser czy dżudoka zrzeszony w innym związku sportowym a nawet czynny zawodnik CZYLI TAKI Z LICENCJĄ innej federacji mieszanych sztuk walki. Czy system odznak i klas sportowych jest stworzony dla nabijania kasy czy dla weryfikowania umiejętności osób porywających się na cele znacznie przewyższające ich możliwości i możliwości konia to jak zawsze sprawa dyskusyjna. Jedni powiedzą że to nabijanie kasy drudzy powiedzą że takie obrazki jak często widziane horrory na zawodach amatorskich powinny być karane za względu na cierpienie jakie zadawane jest przez nieprzygotowanych zawodników nieprzygotowanym koniom. Jak zawsze punkt widzenia zależy od...., bo z jednej strony amatorzy to wielcy orędownicy dobra konia , a z drugiej strony katują te konie byle tylko bez żadnego merytorycznego i technicznego przygotowania ( bo skoro sa amatorami to po amatorsku i z pasja do tego podchodzą) powodując ich ból i cierpienie byle tylko zaznaczyć swoją bytność w zawodach. No ale wszyscy tu komentujący pragną żeby takie zawody odbywały się na zasadach wolnej amerykanki czyli kto ma ochotę i możliwości to wio na zawody no i na zdrowie :) Co do licencji wstępnej to przyznaję się bez bicia że nie mam o niej kompletnie pojęcia, nie wiem co to za twór i czemu ma służyć. Co do zarządy PZJ, prezesa i innych władz to ....nie mam pojecia kim jesteś i co sobą reprezentujesz, ale te władze są wybrane w demokratycznych wyborach z zachowaniem wszelkich reguł właściwych dla cywilizowanego świata przez przedstawicieli całego środowiska zrzeszonego w narodowej federacji i mają mandat nadany im demokratycznie przez całe środowisko, czy Tobie się to podoba czy nie To jest tak jak z rządem RP, dla mnie to droga w kierunku prowincji Europy, prezydent jest osobą która nie tylko łamie konstytucje ale też i jest orędownikiem łamania konstytucji według wszystkich znających sie na prawie konstytucyjnym autorytetów. Czy mi sie to podoba ? NIE !!!!! Czy to mój prezydent i mój rząd ? TAK !!!!!!! Bo jestem Polakiem i żyję w Polsce, zawsze jak mi się nie podoba to mogę wyjechać np. na Białoruś. Według Ciebie zarządem i prezesem steruje " ktoś inny"....może i masz rację,nawiązując do polskiego rządu też znam takie wypowiedzi że zamachu w Smoleńsku dokonał polski rząd sterowany przez " kogoś innego" rękoma polskich oficerów BOR podkładających bomby pod samolot. Tylko czemu mają służyć tak absurdalne insynuacje obrażające wszystkich jak i Twoja sugerująca że "jacyś inni sterują " pracą zarządu PZJ. To nie jest tylko głupie i świadczące o Twojej pogardzie dla wszystkich którzy w regionach wybierali swoich delegatów aby Ci w ich imieniu dokonali wyboru władz PZJ, ale obrażajace i uwłaczające zwykłej ludzkiej godności. Nie, nie Twojej, ale tych do których to adresujesz i których osadzasz

DRA4 miesiące temu

XXX/Kulejacy Koń - odpowiedź jest chyba prosta, każdy osobiście jak i z osobna powinien z założenia BRZYDZIĆ się jak Ty to piszesz piszą " anonimowi ludzie". Wiem, wiem wiele osób sie wychowało i hołduje nadal upadlającej maksymie " uprzejmie donoszę.....podpisano ŻYCZLIWY " ale naprawdę czasy sie trochę zmieniły i nie wszystko co było kiedyś było pożądane jest obecnie zauważane. Bicie piany i hejt dla samego hejtu bez wątpienie pomaga w autoterapii hejtującym i podniesieniu im swojej niskiej samooceny, ale czy indywidualna terapia powinna być czyniona na oficjalnych stronach narodowych federacji sportowych ? Tego nie wiem i nie mi to rozstrzygać, to raczej należy do gestii psychiatry. A tak z innej beczki. Wciąż piszesz coś o systemie szkolenia, jego wadach itp. Zadałem Ci już wielokrotnie pytanie na które wciąż nie mogę się doczekać odpowiedzi - czy kiedykolwiek, ktokolwiek komukolwiek zabraniał trenowania z kimkolwiek ? Czy według Twojej (nie)wiedzy sa jakieś znane przypadki z imienia i nazwiska dyskredytowania kogokolwiek z racji nie posiadania certyfikatów PZJ trenerskich czy innych ? Czy ktokolwiek z PZJ lub innej organizacji czy urzędu zabronił komukolwiek zatrudnienia jako trenera kogokolwiek ? Czy to nie PZJ właśnie zatrudniał na stanowisku trenera kadry narodowej w skokach instruktora jeździectwa ? Gdzie Ty widzisz jakiekolwiek działania PZJ sprzeczne z ustawą deregulacyjną ? Czy przed jej wejściem w życie znane sa Ci przypadki z imienia i nazwiska blokowania drogi rozwoju trenerskiego z racji nie posiadania certyfikatu nadanego przez PZJ ?

zainteresowany (niezarejestrowany)4 miesiące temu

W zasadzie „no coments” do twojego wpisu. Kompromitujesz się wystarczająco!. Np. w temacie zawodników-koni. W ujeżdżeniu do ME, MŚ, PŚ, IO zagrywają się właśnie i wyłącznie pary zawodnik-koń. W WKKW każdy koń musi być „zagrany” do odpowiedniego poziomu, obojętnie czy to zawody krajowe, czy międzynarodowe, Inaczej nie może na danym poziomie wystartować! Konie nie mogą też wystartować w zawodach międzynarodowych, krajowych i regionalnych jeśli nie posiadają odnośnej licencji. Wg twojego słowotoku koń nie jest zawodnikiem, w związku z czym nie rozumiem dlaczego wymaga się wykupowania w związku licencji konia??? Mylisz się także pisząc, że w AMP w kategorii Amatorów nie startują zawodnicy z licencjami! W dalszych wypowiedziach także się mocno mylisz. Natomiast nikt jak na razie nie neguje prawidłowości wyboru aktualnych władz PZJ i ich mandatu do wykonywania tych funkcji. Osobiście uważam ten zarząd za zdecydowanie lepszy od 3-4 poprzednich w minionej kadencji, ze spadkiem i garbem po których musi się teraz borykać. Niestety z różnych przyczyn, głównie osobowych w rożnych innych władzach, nie pracuje tak jak by mógł i jakie były wobec niego nadzieje i oczekiwania. Przejrzyj np. protokoły z posiedzeń zarządu i odpowiedz na pytanie dlaczego tak często i tak szybko zmienia swoje uchwały (tak zwane reasumpcje)? Z jednej strony to pozytywne jako reakcja na odzew środowiska, ale z drugiej strony bardzo negatywne, bo stwarza wielki bałagan. A kto jest odpowiedzialny za przygotowanie dokumentów i treści projektów uchwał zarządu i za ten chaos odpowiedz sobie sam.

XXX (niezarejestrowany)4 miesiące temu

DRA- tewka . Oto cytat z twojego tekstu. ,, TAK, PZJ jak i każda inna narodowa federacja ma prawa jako niezawisły byt tworzyć własne uregulowania prawne dotyczące wszystkich jej podległych kwestii o ile nie pozostają one w sprzeczności z prawami danego kraju . "" Czy rozumiesz tekst który napisałeś ???? I to co mi zarzucasz odnośnie systemu szkolenia. Państwo Polskie wprowadziło Ustawę Deregulacyjną w której jasno opisuje jakie kryteria powinien spełniać Instruktor Trener. a PZJ jako narodowa Ferederacja powinna dostosować system szkoleniowy do obowiązującego prawa. To że nie zaistniała sytuacja w której zabroniono by trenerom bez licencji PZJ brać udziału w zawodach sportowych a która chcieli wprowadzić członkowie Rady Szkolenia PZJ to tylko kwestia czujności Zarządu PZJ. Który w końcu poszedł po rozum do głowy i wywalił to bractwo żelaznej szekli. Tyle że póki co , bractwa nie ma a problemy po nich zostały. Poza tym ja nie opisuje niczego czego by nie było i co by nie działało w srodowisku . System Szkoleniowy ma działać dla dobra jeździectwa , a w takiej formie ( PZJ -towskiego Sytemu Szkolenia ) nie działa i działać nie będzie . Żaden nowy młody zawodnik nie będzie trenował z Instruktorem Sportu po kursie , a jeśli będzie to tylko ze szkodą dla niego .

XXX (niezarejestrowany)4 miesiące temu

DRA-tewka . Chciałem tylko dodać że wykorzystywanie instytucji do niszczenia konkurencji na wolnym rynku to przestępstwo. Mechanizm znany od lat i znany z czasów komuny. W tej formie miał zaistnieć jako Likwidowanie konkurencji poprzez wprowadzenia zakazu udziału osób bez aktualnej licencji szkoleniowca PZJ na zawodach jeździeckich. Pytałeś kto , więc dałem ci odpowiedź . Cała poprzednia Rada Szkolenia Jeździeckiego . A to że im się nie udało to chwała za to Zarządowi .

Judo (niezarejestrowany)4 miesiące temu

DRA- nie masz kompletnie pojęcia o judo i regulaminach tego sportu. Najpierw przeczytaj albo porozmawiaj z czynnymi judokami, potem pisz, bo bzdury piszesz o udziale czynnych zawodnikow w KSW.

Judo (niezarejestrowany)4 miesiące temu

Zeby nie byc goloslownym. DRA wygoogluj sobie zawodnika Antoni Chmielewski (ur. 8 stycznia 1982) – polski judoka i zawodnik mieszanych sztuk walki. Wieloletni zawodnik KSW. PZJudo w ogole nie ingeruje w zawody, w jakich biora udzial ich zawodnicy. Po prostu takie zawody nie sa rankingowe i tyle. Zwiazek zajmuje sie tylko organizacja zawodów mistrzowskich.

XXX (niezarejestrowany)4 miesiące temu

No i DRA -tewka zamilkł po raz setny ( cha , cha ) Pisze elaboraty z których totalnie nic nie wynika , daje przykłady które po sprawdzeniu okazują się ściemą , liczy na to że dyskutanci nie podejmą tematu bi pisząc na 4 strony podaniowego chce zalać cały wątek swoim tekstem . 100 razy odpowiadałem mu na jego zapytania co powodowało że mądrala znikał na tydzień , miesiąc po to żeby pojawić się w innym watku i zacząć swoją głupią i bezpodstawną dyskusje od początku. DRA- tewka liczą się fakty i prawda a nie twoje pobożne życzenia i ortodoksyjne poglądy . Dinozaury wymarły i nie ma co do tego wracać .,

zainteresowany (niezarejestrowany)3 miesiące, 4 tygodnie temu

Dodam tylko jedno zdanie. Każda uchwała zarządu zmieniaja coś w zakresie przepisów, i regulaminów rozgrywania zawodów oraz innych regulaminów z tym związanych, powinna automatycznie znaleźć swoje odzwierciedlenie (obojętnie jakie - czy w preambule wymieniając uchwały zarządu nowelizujące dany przepis, czy w samym zapisie odnośnego punktu) .Niestety nie wiadomo dlaczego tak dotychczas nie było i nie jest, stwarzając wiele propoblemów interpretacyjnych! A doprosić się Sekretarza Generalnego o jakąś odpowiedź w sprawie interpretacji lub w ogóle jakakolwiek odpowiedź graniczy z cudem!. Formalnie i prawidłowo zapisem wniesionej zmiany powinno być: 1. Zmiana numeracji wersji danego przepisu/redulaminu. 2. Zapis w preambule o nowelizacji z numerem uchały i jej datą. 3. Aktualizacja zapisu w danym punkycie z obowiązkowym zaznaczeniem od kiedy i na jakiej podstawie obowiązuje. 4. Publikacja na stronie PZJ (tej głównej i tej merytorycznej!) informacja o takim fakcie. Jak się wydaje koordynacja prac, nadzór nad działaniami w tym zakresie, a szczególnie i wyłączniie prawo do zatwierdzania materiałów do publikacji na stronie PZj leży przede wszystkim w zakresie obowiązków Sekretarza Generalnego związku:) Ponieważ ten pan jest od ponad 3 lat jednym z najwyżych "kosztów osobowych" w PZj należy oczekiwać, że w koncu zacznie wykonywać swoje obowiązki lub zarząd ograniczy jego kompetencje i wynagrodzenie do poziomu zgodnego z realnymi efektami wykonywanej pracy.

DRA3 miesiące, 3 tygodnie temu

XXX bądź spokojny, ja wciąż istnieję, nie mam niestety na tyle czasu co kulejące konie ani chęci żeby pisać swoje komentarze w odniesieniu do każdej głupoty i indolencji tu sie pojawiającej :) Zainteresowany o ile ma dwie fałdy wiecej na mózgu od kury podwórkowej to powinien się zorientować że piszę o skokach bo to dotyczy 90% uprawiających jeździectwo, pozostałe 10 to dresaż i wkkw. Amatorów szczególnie przyciąga wkkw bo to i łatwe do organizacji zawodów dla nich, i bezpieczne i w ogóle super. Judo co do Antoniego Chmielewskiego to nie mam pojęcia na jakich zasadach reprezentował i PZJudo i inna federację co wcale nie zmienia faktu że reprezentowanie dwóch innych federacji w jednym czasie bez specjalnych zezwoleń jest karane dyskwalifikacją, a w przypadku zawodowej federacji dodatkowo olbrzymimi karami finansowymi i nie udawaj tu proszę pierwszego naiwnego bo dobrze wiesz o co chodzi jeżeli przynajmniej jako AMATOR interesujesz się sportem. Nie trzeba szukać daleko, w jeździectwie dobrym przykładem są rozgrywki pod egidą Topsa i jego starania żeby to miało aprobatę FEI bo inaczej zawodnicy musieliby wybierać czy startować w jego cyklu i być zdyskwalifikowanym z rozgrywek FEI czy próbować pogodzić jedno i drugie pod warunkiem że FEI się na to zgodzi. Zresztą trzeba być naprawdę wielkim ignorantem żeby nie wiedzieć że reprezentowanie jednocześnie dwóch federacji jest niemożliwe bez specjalnego porozumienia między nimi . Tak więc powtórzę jeszcze raz dla tych mniej rozgarniętych, zawodnik albo się zrzesza w jakiejś federacji i podlega jej przepisom, albo się nie zrzesza i wtedy jest amatorem. Nie wiem czy istniej prostsza i bardziej przyjazna opornym na myślenie zasada podziału na tych zrzeszonych i nie, czyli amatorów.

DRA3 miesiące, 3 tygodnie temu

XXX/kulejący z wiadomościami i logiką koniu ( bez obrazy dla konia) piszesz o amatorach startujących w konkursach gdzie drągi wiszą na wysokości 160 cm, no i fajnie, jeżeli Tobie takie konfabulacje oparte na ignorancji i niewiedzy o tym o czym sie pisze pomagają w autoterapii to się cieszę i trzymam nieustannie kciuki za to żeby Ci sie poprawiło. Nie będę Cie prosił przez wrodzoną delikatność i szacunek dla osób poniżej normy intelektualnej o jakieś przykłady amatorów pokonujących parkury na wysokości 160cm których Ty przebiegi znasz skoro o nich piszesz bo od dłuuuuugiego czasu nie moge sie doczekać odpowiedzi jakiemu trenerowi w Polsce zabroniono pracy na podstawie braku certyfikatu PZJ,albo jakiemu trenerowi bez uprawnień nadawanych przez system szkolenia PZJ ktokolwiek kiedykolwiek zamykał drogę do kariery w polskim jeździectwie. Piszesz że zabroniono trenerom bez licencji nadawanej prze narodowa federację brania udziału w zawodach sportowych, a możesz podać jakiś konkretny przykład z wymienieniem nazwiska osoby i zawodów jakich to dotyczy ? Lubisz sie powoływać na inne dyscypliny sportu, a na przykładzie piłki nożnej możesz podać trenera który bez specjalnych uprawnień nadanych przez UEFA/FIFA i ZWERYFIKOWANYCH przez PZPN może prowadzić szkolenie jakiegoś zawodnika ? Czy am funkcjonuje zasada mistrz - uczeń, czy każdy trener musi mieć TEORETYCZNE przygotowanie zawodowe żeby móc szkolić zawodników ? Dla jasności piłka nożna jest najbardziej popularną dyscypliną na świecie a trenerzy o których WYMAGANYM PRZYGOTOWANIU TEORETYCZNYM I TYLKO TYM, poświadczonym egzaminami teoretycznymi prowadzą kluby i reprezentacje narodowe. Nikogo w FIFA/UFA/PZPN nie interesuje jakim piłkarzem był przyszły trener a tylko jaką wiedze teoretyczną on posiada bo tylko to jest weryfikowane na egzaminach.

DRA3 miesiące, 3 tygodnie temu

I kończąc już temat amatorów i zawodowców oraz szkolenia trenerów i wymogów im stawianych przez narodowe federacje to jeszcze raz powtórzę, że największe sukcesy w polskiej piłce nożnej osiągneli bardzo przeciętni kopacze czyli pan Górski i pan Piechniczek, którzy nie byli żadnymi znaczącymi sportowcami a wybitnymi teoretykami. Każdemu kto pisze że jeździectwo ma inną specyfikę bo tam występuje dwóch zawodników jeździec/koń daje pod rozwagę że w drużynie piłki nożnej występuje ponad 20 zawodników z różnymi umiejętnościami, charakterami i predyspozycjami a w zawodach buerze udział aż 11 na raz. I w tak ciężkiej materii trener ( tylko i wyłącznie z uprawnieniami nadanymi prze PZPN) musi sie poruszać i szukać sposobu na osiągnięcie wyniku.

XXX (niezarejestrowany)3 miesiące, 3 tygodnie temu

DRA - Tewka , jak zwykle się kompromitujesz i liczysz na to że po upływie czasu nikt już nie zauważy twojego braku rozumu a twoje zostanie na wierzchu, To co wypisujesz nawet nie podlega komentarzowi. OPtujesz z a systemem który jest utopijny . Wprowadzony przez twoch popleczników został w PZJ cie jako zdechła żaba zgłoszona do Ministerstwa Sportu z której teraz nie wiadomo jak się wycofać . Co najśmieszniejsze autorów tego knota już dawno nie ma bo zanim ich całkowicie wywalono to najpierw powywalali się sami. Na dzień dzisiejszy w środowisku sportowym funkcjonuje system Mistrz - Uczeń a system PZJ pozostaje jako knot poza systemem środowiskowym i jako system związkowy całkowicie nieprzydatny i nikomu do niczego nie potrzebny.

XXX (niezarejestrowany)3 miesiące, 3 tygodnie temu

Jak się wprowadza jakiś system to musi on być realny i mieć szansę na działanie .

DRA3 miesiące, 3 tygodnie temu

XXX próbowałeś kiedyś zmniejszyć dawkę o połowę ? Pomóc nie pomoże, ale może deczko rozjaśni ciemnicę ? Czy Ty czytasz co piszesz ? Za jakim ja systemem optuję ? Wykazuję tylko że do trenowania kogokolwiek w jakiekolwiek dyscyplinie jest potrzebna wiedza teoretyczna zdobyta ciężką pracą na studiach, kursach i szkoleniach prowadzonych przez mądrych ludzi. Na " nos trenerski " to sobie można zdobywać wyniki za remizą strażacką bo nawet na zawody okręgowe to za mało. Wszyscy trenerzy znaczących reprezentacji w jeździectwie chwalą się w swoich CV ukończeniem studiów lub ( albo też łącznie) licznych kursów organizowanych przez narodowe federacje lub FEI w porozumieniu z narodowymi federacjami. Z pracy na zasadzie SAMOUK- uczeń może wyniknąć wynik na zawodach w kraju gdzie nie ma konkurencji z trenerami dobrze przygotowanymi pod względem teoretycznym w zakresie metodyki pracy z zawodnikami, ale w zderzeniu z III ligą europejską to nie ma racji bytu co widać po wynikach zawodników którzy osiągają "sukcesy" w rywalizacji krajowej lub międzynarodowej przy obsadzie krajowym z domieszką zawodników egzotycznych, ale już na zawodach w których rywalizują trochę bardziej wyszkoleni zawodnicy nic kompletnie nie znaczą. Owszem można pisać peamy na temat osiągnięcia zeszłorocznego pana Wojciańca w zawodach 4* ale nikt potem już nawet nie próbował dorównać temu wynikowi., a to tylko i AŻ wynik na pudle zawodów o randze 4*. Ostatnim porównywanym wynikiem było złoto Kowalczyka w 1980 r. To naprawdę aż tak budujące ? A może nie koni brakuje naszym zawodnikom co jest powtarzane jak mantra, a tak zwyczajnie przygotowania jakie gwarantuje wyszkolony trener ? No bo skoro zawodnicy z światowej czołówki trenują z uznanymi szkoleniowcami, a zawodnicy niektórych krajów uważają że sami są mistrzami i nie muszą korzystać z niczyjej wiedzy bo jako mistrzowie wiedzą wszystko najlepiej to łatwiej im inkasować pieniążki z powielania własnych osiągnięć i błędów przekazując takowe swoim podopiecznym niż zainwestować w kogoś kto może ich czegoś nauczyć co wskazałoby drogę do rywalizacji na zawodach przynajmniej 4*

DRA3 miesiące, 3 tygodnie temu

Do wszystkich orędowników zasady mistrz-uczeń ma prośbę o wskazanie jednego JEDYNEGO przykłady gdzie polski zawodnik osiągnął jakikolwiek wynik trenując z trenerem praktykiem a nie teoretykom porównywalne do wyników swoich rówieśników z Europy ? Bo jak sięgam pamięcią to wyniki osiągają tylko kadeci czyli dzieci pod wodzą pana Włodarczyka czyli wybitnego teoretyka którego wyniki same bronią, a seniorzy odnieśli ostatni sukces w Linzu pod wodzą trenera Wojciechowskiego czyli też teoretyka.

XXX (niezarejestrowany)3 miesiące, 3 tygodnie temu

Z całym szacunkiem . P. Włodarczyk nie jest trenerem zawodniczek z drużyny dzieci. Jest za to p. Kubiak . ( Tylko praktyk ) P. Kierznowski . Praktyk . I jeszcze paru innych. Trenerów praktyków. P . Włodarczyk jest Selekcjonerem .kadry. Jak zwykle zaklinasz rzeczywistość i podajesz nieprawdziwe fakty. A nasi młodzieżowcy jak Opłatek , Wechta , Grzegorzewski . i jeszcze wielu innych trenowali tylko z praktykami ( zawodnikami ) w relacjach Mistrz - Uczeń . Nasz najwiekszy Trener Klasy Mistrzowskiej i największy teoretyk jeździectwa nigdy nikogo nie wytrenował za to współtworzył system którym można sobie podetrzeć.

WIK (niezarejestrowany)3 miesiące, 3 tygodnie temu

System mistrz-uczeń nie może u nas zadziałać, ze względu na brak MISTRZA. A do mistrza to naszej czołówce baaaardzo daleko....

XXX (niezarejestrowany)3 miesiące, 3 tygodnie temu

Następne kłamstwo. Mamy Trenera Klasy Mistrzowskiej , wielkiego teoretyka jeździectwa , który przez dziesięciolecia wyszkolił ??? No właśnie , kogo ???

XXX (niezarejestrowany)3 miesiące, 3 tygodnie temu

News z ośrodka Prezesa PZJ na 1 stronie Świata Koni. Klinika Mistrz ( zawodnik ) - Uczeń . https://www.swiatkoni.pl/news/13583,beata-stremler-w-wielkopolsce.html

Kik (niezarejestrowany)3 miesiące, 3 tygodnie temu

Co osiągneli Grzegorzewski Opłatek czy Wechta w sporcie ? Ma któryś z nich na swoim koncie jakiś wynik w rywalizacji na ważnych miedzynarodowychz zawodach ?

XXX (niezarejestrowany)3 miesiące, 3 tygodnie temu

Kik - Nie , no nic. Opłatek wygrał GP na Cavaliadzie w Poznaniu . Wechta wygrał 1 nawrót finału w Salzburgu ( nie jego wina że koń nie mógł startować dalej ) A wyników Grzegorzewskiego nie chce mi się nawet przytaczać . Albo jesteś dyletantem albo ignorantem albo piszesz jako DRA z innego kompa.

DRA3 miesiące, 3 tygodnie temu

XXX - wciąż z uporem godnym osła nie odpowiadasz ani na jedno konkretne pytanie. Wiem że jak używek jest w bród to można bujać w Matrixie ale po jaką cholerę bić pianę na jakikolwiek temat bez podania ani jednego przykładu z imienia, nazwiska lub daty nie zrozumiem nigdy. co do wygrania przez pana Opładka zawodów w randze 3* w Poznaniu, czy innym Pcimiu to bym nie popadał raczej w jakiś racjonalny zachwyt, zawody jak zawody, takich w tygodniu wiele tak jak regionalek w danym kraju. Wygrał ? No i chwała mu za to bezsporna tak jak innym wygrywającym zawody będącymi przedsionkiem do prowincji jeździectwa. Raczej chwaliłbym go za wynik w Monachium bo to rzeczywisty sukces na zawodach będących bezpośrednim przedsionkiem do światowego sportu jeździeckiego. To że został pierwszym Polakiem, który wygrał w Poznaniu ? Cóż raczej to świadczy o degrangoladzie i poziomie jeździectwa polskiego skoro w własnym kraju czeba czekać 20 lat na wygraną Polaka w zawodach rangi 3*. Piszesz panie kulejący ( czyli taki trochę inaczej) XXX o sukcesie polskiego jeździectwa na arenie międzynarodowej w kontekście wygrania przez pana Wechtę 1 półfinału w Salzburgu wśród swoich rówieśników ? Ty tak poważnie ? Uważasz że ten wynik zachwiał rankingami jeźdźców U25 ? Ktoś to zauważył ? To wygranie jednego półfinału, zapomniałeś chyba dodać końcowego wyniku tej rywalizacji. Co do pana Grzegorzewskiego to rozumiem że nie chce Ci sie przytaczać jego wyników bo ich zwyczajnie nie ma. Ot drobiazg. To że jest przesympatycznym człowiekiem, dobrze wychowanym z ogromnym talentem sportowym o czym wypowiadają sie znawcy tego sportu nie znaczy że musi od razu stać się sportowcem rywalizującym jak równy z równym z innymi sportowcami, taką rywalizację weryfikują jak wszystko w sporcie wyniki na zawodach, a tych nie osiąga żadnych znaczacych. Nie jest tu żadnym pocieszeniem to że był uważany za jednego z najlepszych juniorów w Polsce, bo to tylko rywalizacja w Polsce i nic poza tym Takich jak pan Grzegorzewski było i jest wielu np. pani Pawlicka, też zaplecze logistyczno finansowe na krajowym poziomie tylko wyników w rywalizacji międzynarodowej brak. W ostatnich latach poza reprezentacją dzieci jedyną zawodniczką o ile mnie pamięć nie myli która otarła się o europejski wynik była pani Cecuga. Wiem że są ikony sportu młodzieżowego jak pan Grzegorzewski czy sportu seniorskiego jak pan Skrzyczyński które z racji tylko tego że na krajowym podwórku dzielą i rządzą nie wolno o nich nic złego pisać. Pan Opłatek był zawsze w cieniu Grzegorzewskiego bo nie był tak uśmiechnięty czy sympatyczny, tyle tylko że on potrafił zaistnieć w GP zawodów 4* w rywalizacji z seniorami z Europy a pan Grzegorzewski nadal jest ...najsympatyczniejszy. Pan Skrzyczyński nie ma sobie równych bo pomiędzy nim a innymi polskimi zawodnikami w rankingach istnieje przepaść wielkości Rowu Mariańskiego, jest w setce FEI no i chwała wielka mu za zdobyte punkty, tylko co z tego ? Na ME nie wystartował. W zawodach gdzie jest kilkunastu zawodników z pierwszej i drugiej setki rankingu albo nie staruje bo nie łapie się z list rezerwowej albo osiąga wyniki jakie osiąga. Znamiennym jest że jeżeli liderowi w skokach narciarskich przydarza się blamaż na zawodach PŚ to mówi on o tym że popełnił błędy które zdyskwalifikowały go z finału, a jeżeli podobny blamaż przydarza się polskiemu jeźdźcowi na zawodach o podobnej randze to pisze się żartobliwie o fatum za wzgledu na kolor butów. Można ? Można, tylko po co ? Wciąż musimy występować z pozycji zakompleksionej Papui Górnej Gwinei gdzie każdy łucznik który by tylko trafił w tarczę to już zasługuje na miano bohatera narodowego ?

XXX (niezarejestrowany)3 miesiące, 3 tygodnie temu

Dlatego proponuję dla dobra jeździectwa żeby trenerzy sportu swoją wiedzę i umiejętności zdobywali wyłącznie na AWF i w WSTS . Proponuję zaostrzyć system szkoleniowy PZJ wprowadzony przez pana Szaszkiewicza i na Instruktora Sportu proponuję tylko osoby z Doktoratem z kierunku Trenerskiego a na stopnie Trenerów II i I stopnia tylko z tytułem Profesorskim . W żadnym wypadku żaden trener PZJ nie powinien nawet otrzeć się o jeździectwo w praktyce bo to by zaburzało mu percepcję trenerską i uwłaczało jego godności ., Pomijam że powinien też być lekarzem fizjologiem i choćby posiadać tylko magistra z weterynarii. A dla tych wstrętnych zawodników proponuję zdobycie 3 klasy sportowej po wygraniu Olimpiady.

XXX (niezarejestrowany)3 miesiące, 3 tygodnie temu

DRA - Tewka , Jesteś Mistrzem w deprecjonowaniu osiągnięć naszych zawodników z jeździectwa. Myślę że dla dobra wszystkich i z pożytkiem dla samego jeździectwa powinieneś zmienić swoje zaiteresowania .

Dodaj komentarz



Wciśnięcie przycisku poniżej jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu komentarzy.