Depresja u koni – problem z psychiką

Magdalena Jankowska | 25 stycznia 2017

Depresja u koni – problem z psychiką

Jadę do pobliskiej szkółki jeździeckiej. Ludzi sporo, ale udaje mi się dostrzec mojego ulubieńca ‒ Bachmata. Dziewczyna wchodzi do niego do boksu, koń odwraca się zadem i tuli uszy. Dziewczyna podnosi głos, koń na chwilkę odpuszcza. Podpina popręg, a koń kłapie złośliwie zębami, ta zaś podkopuje konia pod brzuch, próbując nieudolnie pokazać mu, kto rządzi. Wychodzi z boksu. Instruktor daje komendę: na koń. Bachmat nie chce stać w miejscu. Wzburzony Pan Instruktor podchodzi do niego i łapie ręką blisko pyska. Kiedy koń podejmuje próbę walki, dostaje po zębach...

REKLAMA

reklama

Jak czyta się powyższy scenariusz? Ile razy jesteśmy świadkami takich sytuacji? Dziesiątki, a może i setki razy. Nie zdajemy sobie sprawy, że takowe konisko wcale nie jest złośliwe i leniwe. Bachmat jest tylko jednym z wielu koni, który jest w pierwszej fazie depresji. A od agresji  (pierwsza faza) do apatii (druga faza) już niedaleka droga. Depresja to choroba nie tylko ludzi. To choroba, która dotyka nierzadko naszych czworonożnych przyjaciół. W tym także konie można zaliczyć do zwierząt, które często na nią cierpią. 

Nasze wierzchowce bardzo cenią sobie bezpieczeństwo. Ale dla konia to nie jest opłacony pensjonat czy wyjście z boksu za 1,5 godziny jazdy. Właściciele szkółek, klubów, a także sami adepci sztuki jeździeckiej chyba do końca nie wiedzą, jak mają dbać o swoje konie (nie wszyscy oczywiście). Dobra pasza i derka z najnowszej kolekcji renomowanej firmy nie jest wyznacznikiem końskiego zadowolenia.

Przyczyn jest wiele

Przykład Bachmata jest jednym z najczęściej spotykanych wzorców depresyjnych u koni.

Psychika naszych wierzchowców jest bardzo złożona. Zazwyczaj potrzebujemy sporo czasu, by powiedzieć coś o danym koniu, chyba że dysponujemy poradą kogoś doświadczonego. Nawet, jeśli uda nam się na pierwszy rzut oka określić, jaki jest stan psychiczny danego osobnika, to musimy pamiętać o tym, że psychika koni zmienia się. Tę cechę potrafimy bardzo dobrze wykorzystać przy układaniu koni.

Cechy psychiczne są uszeregowane następująco:

  1. popędy ‒ społeczny i ruchu,
  2. instynkty – orientacja i określanie czasu,
  3. odruchy – pierwotne i wtórne,
  4. wrażenia – widzenie i słyszenie,
  5. świadomość – awerbalna i kojarząca,
  6. uczucia – radość i ból,
  7. pamięć – miejsca i osób,
  8. rozum – rozumowanie, wyciąganie wniosków,
  9. charakter – przyjacielski, odważny, tchórzliwy,
  10. wola – silna lub słaba.

Biorąc po uwagę powyższe cechy, możemy łatwo poznać przyczyny, a także i objawy depresji.

Potrzeba ruchu jest wiodącym popędem w życiu konia. Ruch od źrebięcia kształtuje ciało oraz (co ważniejsze) psychikę naszego konia. Poprzez regularne przebywanie na dworze koń pozbywa się lęków ‒ np. przed wiatrem czy przed wodą. Słońce dostarcza organizmowi niezbędnej witaminy D3. Ruch wpływa pozytywnie na ukrwienie organizmu oraz na dobre samopoczucie naszego przyjaciela.

Porównując te dwa diagramy, możemy zauważyć, jak bardzo różni się współczesny chów koni od ich naturalnego życia. W chowie otwartym konie prawie wcale nie korzystają ze stajni. W stajniach pensjonatowych czy też sportowych zdarza się, że konie nie korzystają w ogóle z wybiegów. Jest też tak, że zatroskany właściciel nie karze wypuszczać konia ze stadem, żeby się nie uszkodził. No i tak pozostawiany koń dzień w dzień popada w coraz to większą frustrację. Warto zauważyć, że takie sytuacje u koni bardziej pobudliwych mogą wywołać np. tkanie. Przestępywanie z nogi na nogę niszczy ścięgna, stawy, rodzi zwyrodnienia. Długotrwałe zamknięcie może także wywołać łykawość. Oczekujemy od naszych wierzchowców dużej sprawności fizycznej i psychicznej, zabierając im naturalną potrzebę ruchu oraz uspołeczniania się w stadzie. Koń, jako zwierzę stadne, potrzebuje końskiego towarzystwa. Nie każdy potrafi w swoim koniu ujrzeć smutek. Budzimy się dopiero wtedy, gdy koń zaczyna być agresywny. Jednak pamiętać musimy zawsze, że zachowanie naszego podopiecznego jest odzwierciedleniem naszego postępowania wobec niego. Zaznaczyć należy także, że głębokie zmiany psychiczne dotyczą koni bardziej wrażliwych i bardziej inteligentnych. A konie są różne, jak powiedział wybitny hipolog Gustaw Rau: ‒ Są konie inteligentne, są też i głupie, odważne, ale i tchórzliwe, wrażliwe i obojętne, nerwowe i tępe, pilne i leniwe, szlachetne i nieszlachetne.

Nieumiejętna opieka nad koniem chorym czy kontuzjowanym może także doprowadzić do urazów psychicznych. Niedomagania fizyczne (co wiąże się także z brakiem ruchu) wywołują tak zwany kryzys psychofizyczny. Ważne, by opiekować się koniem rozsądnie i poświęcić mu w takich momentach więcej uwagi, by nie ucierpiała jego psychika. Po prostu: być z koniem w miarę naszych możliwości.

Wspominani już wcześniej właściciele szkółek jeździeckich (nie wszyscy oczywiście) oraz kadra tam zatrudniona ponoszą odpowiedzialność za taki stan zdrowotny koni w ich ośrodkach. Przytaczam prosty przykład, który zna każdy z nas: okres wakacyjny. W ośrodku koni jest 10, a dzieci na kursy zapisało się 30. Oferta ośrodka zapewnia dwie godziny zajęć w każdym dniu. Tak więc instruktorzy używają nieszczęsnych koni przez cały czas. Summa summarum, konie chodzą po 6 godzin dziennie. Maja poobcierane grzbiety i obolałe boki od nieudolnych łydek dzieci... Nie możemy za to obwiniać młodych jeźdźców, którzy często są źle szkoleni przez swoich instruktorów.

Przemęczenie i przetrenowanie prowadzi do bólu grzbietu oraz mięśni. Kwas mlekowy, zalegający w napiętych mięśniach, powoduje ból. Takie postępowanie prowadzi do depresji. Wymagamy od koni monotonnej, długotrwałej pracy czy też chodzenia w kółko. Źle szkoleni jeźdźcy nie potrafią stosować prawidłowych pomocy. Szarpią konie za pyski, obkopują boki, biją palcatami, dają sprzeczne sygnały: np. chcąc ruchu naprzód, trzymają za wodze itd. Na pytanie adepta: – Co mam zrobić, by mój koń się ruszył? Instruktor odpowiada: – Kopnij go mocniej.

Takie wydarzenia sprawiają, że koń kojarzy sobie pracę z czymś negatywnym, a za tym idzie obrona. Koń od nas nie ucieknie, więc posunie się do ostatecznej rzeczy, jaką jest atak. Przedłużający się, negatywny stan psychiczny wprowadza go w stan chronicznego stresu, który wyraża się zmniejszeniem zdolności do pracy oraz niekorzystnie odbija się na zdrowiu i zachowaniu pisze autor książki Psychologia treningu koni ‒ K. Skorupski.

Złe użytkowanie koni prowadzi do powstawania narowów. Wspinanie się, kąsanie, kopanie czy caplowanie to znak, że z naszym podopiecznym jest coś nie tak.

Żeby nie mieć długu u koni, które chodzą w sporcie, opiszę także ich sytuację. W dzisiejszych czasach od koni sportowych wymaga się najwyższej sprawności fizycznej. Aby ją osiągnąć, narażamy nasze konie na szereg nieprawidłowości związanych z nieodpowiednim treningiem. Efekty takich treningów możemy obserwować np. na parkurach czy też czworobokach, gdzie zamiast płynnej jazdy oglądamy szarpaninę i wyłamania. Jest jednak różnica pomiędzy końmi rekreacyjnymi a sportowymi. Te drugie są regularnie badane przed zawodami, co minimalizuje przetrenowania. Aczkolwiek zdarzają się przypadki koni, które z dnia na dzień przestają skakać, choć w ubiegły weekend wypadły świetnie na zawodach… Czyżby depresja?

Wzrok i słuch także są ważnymi zmysłami u koni. Nierzadko konie pochodzące od handlarzy maja tytułową depresję. Zauważyłam jednak, iż większość z nich popada w nią bez pierwszej fazy, bez agresji. Prawdopodobnie przyczynia się do tego ciągła zmiana stajni, ludzi oraz towarzyszy. Ciągły stres jest tak silny, że koń nie podejmuje walki. Handlarze zamykają konie w stajniach bez okien, na krótkich uwiązach, gdzie koń stoi i czeka na kupca. Konie przebywają także po 3-4 w jednym boksie i z jednym żłobem. W czasie karmienia wygrywa silniejszy koń ‒ to naturalna kolej rzeczy. Taki przebieg sytuacji doprowadza do zdominowania słabszego osobnika, ten słabszy nie ma gdzie uciec i zatacza się błędne koło... Zdarza się, że miesiącami nie wychodzi na powietrze, nie zażywa kąpieli słonecznych (przez co nie pobiera wit. D3, która jest tak ważna) Konie te stają się apatyczne, mają problemy trawienne (częste kolki bądź biegunki), cierpią na narowy ‒ takie jak wcześniej już wspomniane tkanie lub też łykanie. Czasami mają problemy z apetytem. W większości są to konie po przejściach, więc mają one już pewien bagaż złych doświadczeń. Kolejne stresy działają na nie tak silnie, że stają się one obojętne. Sprawiają wrażenie koni przygaszonych, bez życia...

Powodem depresji jest także odejście jednego z członków stada. Koń przyzwyczaja się do swojego towarzysza. Często widujemy stado liczące dwa koniki. Wtedy ta więź jest najtrwalsza. Nasze pupile spędzają ze sobą wiele lat. Kiedy jeden umiera, nierzadko zdarza się, że drugi wykazuje wszystkie objawy depresji fizycznej i psychicznej. Dr Claudia Barton ‒ specjalistka od raka w Texas A&M University zajmuje się śmiercią i żałobą na co dzień: ‒ Poza pewnymi anegdotami o słoniach, nie jest nigdzie napisane o utracie kogoś bliskiego wśród zwierząt. Brak dokumentacji na temat smutku u zwierząt może być dowodem na to, że jest to uczucie trudne do oszacowania a zatem trudne do opisania.

To samo tyczy się klaczy, które straciły swoje źrebię w wyniku poronienia lub choroby. Klacz staje się apatyczna. Należy wspomnieć w tym momencie o zabieraniu ciała zmarłego członka stada. Zwierzęta rozumieją śmierć. Musimy dać im się pożegnać. Jednym pożegnania zajmują mniej, a drugim więcej czasu, ale behawioryści mówią, że takie postępowanie pomaga otrząsnąć się po utracie przyjaciela czy źrebięcia.

        

Bądź odpowiedzialny i zadbaj o swoje konie ‒ rozpoznawaj i działaj

Brak odpowiedzialności przy opiece nad zwierzętami powinien być karany i to surowo. Zakładając szkółkę, klub bierzemy na siebie odpowiedzialność za konie, za ludzi tam pracujących oraz za naszych klientów. Brak kadry, która ma pojęcie o tym, co robi i robi to z głową, prowadzi do szybkiej utraty stada.

Najczęstsze objawy depresji i problemów z psychiką to:

  • agresja – wyrażana w rozmaitej formie,
  • apatia i osowiałość – brak reakcji na otoczenie,
  • obwisłe uszy i brak ich ruchliwości,
  • częste kolki oraz biegunka,
  • caplowanie – czyli brak stępa i ciągła chęć ucieczki,
  • brak apetytu,
  • smutne i mętne oko,
  • tkanie i łykawość,
  • ogólne napięcie mięśni w trakcie pracy.

Czasami depresja jest tak ciężka, że niezbędne jest leczenie przez lekarza weterynarii, szczególnie, jeśli mamy do czynienia z brakiem apetytu, kolkami czy biegunką.

Nie ukrywam, że powodem depresji u koni w większości jesteśmy my sami, np. poprzez „uczłowieczanie konia” (co widać zresztą na diagramach 1.2 i 1.3). Niestety równie często doprowadzamy do tego stanu konie młode w trakcie ich układania. Nieumiejętne trenowanie koni doprowadza je do stanów depresyjnych. Co stoi na przeszkodzie, by zasięgnąć fachowych lektur czy też porady u dobrych trenerów? Jak to mówią, dla chcącego nic trudnego. Pocieszający jest fakt, iż coraz lepiej rozumiemy pojęcia kary i nagrody. Staramy się także uczestniczyć we wszelkiego typu szkoleniach oraz klinikach.

Aby zapobiec problemom psychicznym naszych koni, wystarczy:

  • zapewnić koniom regularny pobyt na wybiegach,
  • mieć pod kontrolą stosunki w stadzie, by żaden koń nie był odrzucony (musimy pamiętać, że nasze konie już dawno przestały być końmi dzikimi),
  • zatrudniać ludzi, którzy kochają konie, a nie tylko jeżdżą na nich,
  • obserwować zachowanie koni,
  • koniom starym i kontuzjowanym zapewnić dobrą opiekę,
  • stosować przerwy w czasie treningu, stęp na oddanych wodzach,
  • dbać o to, by nasz koń, wychodząc na trening, był odprężony i wypoczęty,
  • pamiętać, jak ważna jest jazda w terenie i spacery w ręku,
  •  uczyć nagradzać i samemu także to robić,
  • stosować właściwą rozgrzewkę,
  • doprowadzić do eliminacji czynników stresogennych.

Na zakończenie dodam tylko, że jeszcze dużo czasu zajmie nam uczenie się bezinteresownej miłości do naszych podopiecznych. Nie wystarczy być dobrym jeźdźcem. Jakby to powiedział Trener Wojciech Mickunas: trzeba być koniarzem. Zatem uczmy się stale i wciąż, by być dla naszych koni oparciem.

Artykuł opublikowany w Świat Koni 12/2010

STARAJMY SIĘ BYĆ DLA KONI, A NIE TYLKO JE MIEĆ. BĄDŹMY ODPOWIEDZIALNI ZA SWOJE CZYNY.

Komentarze (29)

Baś (niezarejestrowany)3 miesiące temu

polecam artykuł, dobry rzeczowy tekst, pomijając już, ze jak mało który z dzisiejszych tekstów np puszczanych w gallopie, ma wstęp, rozwinięcie i zakończenie z wnioskami. Fajnie się czyta. Udostępniony w naszej stajni.

romalee (niezarejestrowany)3 miesiące temu

Nawiązując do powyższego artykułu ( ciekawego ) poleciłbym przeczytanie książki " Koń mój partner i przyjaciel czyli dziesięć zasad pracy z koniem sportowym". Już sam tytuł mówi sporo a określenie samych zasad jeszcze więcej.

ps (niezarejestrowany)3 miesiące temu

Dobry, ważny artykuł, ale uważam, że za mało zostało napisane o bezpieczeństwie przy padokowaniu koni. Co innego, jeśli konie na co dzień są regularnie wypuszczane, chodzą w stadzie w stałym SKŁADZIE, itp., wtedy jest wszystko pięknie i ładnie. Ale zdarza się, że wprowadza się do takiego stada nowego członka bez uprzedniego zapoznania, co niestety często kończy się dla takiego nowicjusza nawet tragicznie. Np. właściciel decyduje się oddać swojego starszego już konia na zasłużoną emeryturę "na łąki". Super sprawa. Znajduje stajnię poza miastem, wywozi konia, koń zostaje dokoptowany do pozostałych. Oczywiście wiadomo, konie muszą się "dotrzeć", ustalić hierarchię... Idą na cały dzień na padok lub są całą dobę na dworze, bez nadzoru. Przestrzegam, może się to skończyć źle. Najlepiej albo na jakiś czas puszczać "nowego" obok, albo połączyć go z jednym towarzyszem, dobranym pod względem wieku, płci, temperamentu. Niestety, nie wszędzie są takie możliwości, dochodzi też kwestia finansowa. Chciałabym podkreślić, że nie można konia, który całe życie nie chodził z innymi końmi, nagle w takiej sytuacji postawić, nie poradzi sobie. Opiszę jeszcze jeden przykład, zdarzenie miało miejsce dosłownie wczoraj w jednym z ośrodków na pomorzu: ośrodek o profilu treningowo-sportowym, zdecydowanie nie stajnia pensjonatowa z wychowem pastwiskowym; właścicielka, za namową koleżanki, wpuszcza swojego konia na padok (padoki są małe, piaskowe, a więc konie nie mają zajęcia w postaci skubania trawy), na którym chodzą 3 inne konie (chodzą razem od kilku miesięcy, znają się, należą do wspomnianej koleżanki); efekt jest taki, że trójka "kolegów" atakuje nowego, a on przerażony, w panice wyskakuje na oślep z padoku przez metalowe, rurkowe ogrodzenie wybiegu + wysoki żywopłot za ogrodzeniem + druciana siatka za żywopłotem otaczająca przydomowy ogródek jednego z pracowników; koń CAŁY pokaleczony, z bardzo poważnymi urazami nóg, cud, że żyje, nie wspominając o tym, że nikt nie był świadkiem całej sytuacji i pomoc została udzielona jakiś czas po wypadku. Uważam, że pisząc o "cudownych" padokach, należy więcej miejsca poświęcić bezpieczeństwu, bo będąc świadomym takich zdarzeń jak opisane powyżej, nie dziwię się, że właściciele boją się wypuszczać drogie, sportowe konie, nie mając np. do dyspozycji prywatnego padoku (do wypadków dochodzi także często "przez ogrodzenie", konie się kopią, gryzą, zaczepiają). Z drugiej strony, po przeczytaniu takiego artykułu (np. właśnie o możliwości wystąpienia depresji u koni), przejęty, a niedoświadczony właściciel stwierdzi, że koń musi wychodzić od dziś koniecznie na wybieg, oczywiście w towarzystwie, i mamy sytuację jak ta opisana przeze mnie powyżej. Apeluję o rozsądek.

DRA3 miesiące temu

Takie trochę " sranie w banię" i pomieszanie pojęć, oraz budowanie jakiejś tam WIELKIEJ filozofii tylko po to zeby na siłę dobudować ją to istniejących faktów. Pani Magdaleno zapewniam panią, że mimo swojego silnego przekonania do teori "bardzo mądrego i wrażliwego zwierzęcia" jakim jest koń nijak ma się to praktyki. Może pani przez 5 lat mieszkać w boksie u swojego pupila i robić z nim co pani tylko chce, a szóstego roku ja po niego przyjadę, zabiorę go do swojej stajni i w 5 min nie będzie o pani pamiętał, byle w stajni nie miał za ciepło był najedzony, napojony i nikt mu krzywdy fizycznej nie robi. Koń jest dość prymitywnym zwierzęciem i jego zachowanie opiera się na instynkcie a nie na "myśleniu" bo jest zwyczajnie głupim zwierzęciem w porównaniu do w miarę równych sobie rozwojem udomowionych ssaków. Nie będę go porównywał do psa, ale daleko mu do krowy, czy świni.Szarpanina czy wyłamania wspominanymi przez panią na czworobokach czy parkurach są efektem albo nieumiejętnościami jeźdźca. albo nieumiejętnościami konia, albo co jest najczęstszym błędem nie dobrania właściwego kiełzna do charakteru konia i stawianych przed nim zadań :) Pisze Pani niestety stek kompletnych bzdur, które sa bez wątpienia dyktowane wielkim sercem do koni niestet niemających nic kompletnie wspólnego z rozumem

DRA3 miesiące temu

Każdy, ale to dosłownie KAŻDY psychiatra na świecie powie pani że przyczyny depresji nie są znane i nie ma żadnego poważnego badania które potwierdzałoby powstawania depresji od jakichkolwiek czynników społecznych, na depresję niestety zapadają ludzie bez względu na ich tryb życia i na czynniki od nich zależne bo jest to choroba rozwijająca się " na poziomie molekularnym wywołują zaburzenia funkcjonowania przekaźników synaptycznych, głównie serotoniny i noradrenaliny." Tyle i tylko tyle i dotyczy to zarówno ludzi, koni jak i OSŁÓW :)

xyz (niezarejestrowany)3 miesiące temu

Pani DRA - dyrdymały pan/pani pisze. Ludzie często popadają w depresje po utracie bliskich. A zatem oprócz idiopatycznych przyczyn depresji, są również przyczyny znane uwarunkowane przez otaczające środowisko. Nie darmo Norwegowie stosuja okreslona długość światła sztucznego, bo przebywanie w warunkach polarnych nocy powoduje u nich zwiększoną zapadalność na depresję. A zatem to nie pani Magdalena pisze dyrdymały. tylko pan/pani DRA.

Bazyl (niezarejestrowany)3 miesiące temu

W kontekście utraty źrebaka. W wypadku straciłem konia (5-letniego), jego utrata wywołała właśnie coś na kształt depresji u jego matki. Klacz była smutna i przygaszona, reagowała ospale. Warto zauważyć że źrebak był prawidłowo od niej odstawiony i nie miały ze sobą kontaktu przez ponad 2 lata. Pomimo tego konie były po ponownym połączeniu były bardzo zżyte, matka wielokrotnie broniła syna przed końmi stojącymi wyżej w hierarchii. Ze stanu apatii wytrąciły ją po paru miesiącach narodziny źrebaka drugiej klaczy. Próbowała nawet karmić źrebię. W tej chwili źrebak ma już 1,5 roku i większy posłuch u wspomnianej klaczy niż u swojej matki. Np kiedy klaczy chce przegonić matkę źrebaka, ten staje pomiędzy nimi tuląc uszy zatrzymuje ją. Klacz wręcz sprawia wrażenie jakby chciała przeprosić za swoje zachowanie źrebaka, a przecież jest alfą. Co do szkółek, niestety tu przeważa bilans ekonomiczny. Ludzi też nie interesuje los zwierząt i ich stan fizyczny, nie wspominając już o psychicznym. Osobiście również prowadzę naukę jazdy, ale stawiam przede wszystkim na dobro konia - on sam i jego szkolenie kosztowało mnie zbyt wiele czasu i pieniędzy żeby dać go zniszczyć. A przede wszystkim moje konie to moi przyjaciele. Większość ludzi nic to nie obchodzi i wydaje im się że za kilka złotych mogą zrobić z koniem co im się tylko podoba. Kiedy muszą nagiąć się do moich zasad z reguły odchodzą tam gdzie nikt się końmi nie przejmuje. U mnie niestety jeżdżą nieliczni, którzy potrafią docenić to że chce ich czegoś nauczyć (a nie gibać się bez ładu i składu) oraz ogrom pracy jaki wkładam w dobrobyt moich koni. Tak więc efekt jest taki, że kończę ze słabym bilansem ekonomicznym :P

Mia (niezarejestrowany)3 miesiące temu

DRA - to się nawet nie nadaje do skomentowania. Ręce opadają. Konie to bardzo inteligentne zwierzęta, które NIGDY nie zapominają. Mój koń jest 9-ty miesiąc w innej stajni. Ma tam wszystko zapewnione - jedzenie, padok, towarzystwo. Bardzo tęskni. Za każdym razem jak przyjeżdżam stara się za wszelką cenę zwrócić na siebie uwagę, prosi żeby go zabrać. Tęskni za przyjacielem, z którym był nierozłączny przez 15 lat. Konie nawiązują końskie przyjaźnie - również z ludźmi i bardzo przeżywają rozłąkę. Często zamykają się w sobie, trzeba umieć je czytać, słuchać żeby to dostrzec. Ktoś kto uważa że są głupie i nie mają psychiki i emocji nie powinien się nimi zajmować.

mtc (niezarejestrowany)2 miesiące, 4 tygodnie temu

Drogi Bazylu, jak długo prowadzisz szkółkę? Bilans ekonomiczny przy dbałości o konie za jakiś czas się zmieni bardziej na + ;) Ja prowadzę jazdy jako zajęcie dodatkowe, pracuję w biurze, żeby konie utrzymać :P a konie pracują bardziej ze względu na to iż swoją pasją i miłością do koni zarażam młodziutkich adeptów jeździectwa, którzy mają łzy w oczach jak jazdę odwołuję z powodu np. kilkudniowego wyjazdu :) Fakt, biznes najlepiej się kręci jak konie pracują na zasadzie taśmy produkcyjnej: kilka godzin z rzędu, żeby nie tracić czasu na siodłanie itp. Ale o są głównie Klienci tymczasowi, którzy na pewnym etapie odejdą, gdyż nie załapią bakcyla i przemęczone konie nie zapewnią im rozrywki, albo wręcz przeciwnie szukając wiedzy i wzorców zauważą, że coś jest nie tak i odejdą. Natomiast w stajni prowadzonej rozsądnie, z dobrem koni na pierwszym miejscu, ale też Klientem traktowanym nie jako dawcę kasy tylko osobą, którą chcesz zarazić pasją, wiele nauczyć, grono stałych bywalców, których już ciężko będzie nazwać Klientami ;) będzie się powiększać, czego Panu życzę. DRA, zbyt płytko postrzegasz kwestię psychologii koni. Końmi kierują głównie popędy, jest to pierwszy czynnik determinujący zachowanie. Ale nie jest to jedyna składowa psychiki koni. Są one inteligentne, uczuciowe. Instynkt stadny nie ogranicza się do kwestii potrzeby życia w grupie koni, co zapewnia bezpieczeństwo np bo innny członek stada coś zauważy. W stadzie koni tworzą się podgrupy dopasowane wiekiem, temperamentem. Są sympatie, przyjaźnie i antypatie. U mnie w stajni jest 6 koni, z moją klaczą przyjażni się drugą. Moja jest juz wiekowa, 23 lata i niestety młodsze osobniki ją zaczepiają, ganiają, toteż oddzieliłam ją od stada i chodzi sama na oddzielnym wybiegu, sąsiadującym ze stadem. Druga klacz często stoi przy ogrodzeniu, oddziela się od stada i chce być jak najbliżej mojej. Ze względów emocjonalnych wybiera koleżankę, zamiast stada. Jest to zachowanie czysto emocjonalne a nie instynktowne, co potwierdza uczuciowość koni. Zaznaczam, że ta druga klacz jest kilka lat młodsza, w stadzie poważana i młode osobniki jej nie ganiają, więc nie czuje zagrożenia w stadzie. Niestety w grę wchodzą też zachowania instynktowne - słabszy, starszy koń przez niektóre młode osobniki jest atakowany, mimo że jeszcze kilka lat temu żyły w zgodzie, a klacz jako przewodniczka stada była poważana.

DRA2 miesiące, 4 tygodnie temu

MILA i MTC naprawdę podziwiam i szczerze szanuję takich ludzi jak wy, takich którzy patrzą na konie sercem a nie koniecznie rozumem, bez wątpienia jak sobie dobudujecie do tych pięknych stworzeń filozofię opartą na empatii to tylko na dobre wyjdzie koniom które sa pod waszą opieką - pełen szacunek. Nie chcę się wdawać w dyskusje bo już wyraziłem swoje zdanie, wiem też dobrze czym jest depresja i od jakich czynników jest niezależna dlatego uważam ten artykuł jako stek kompletnych bzdur jeśli chodzi o sferę diagnozy problemu. Autorce polecam nieco pokory bo wielu naprawdę wielu dobrych psychiatrów z duuuuużym dorobkiem naukowym i dłuuuuugą praktyką kliniczną ma problemy zarówno ze zdiagnozowaniem depresji i jej leczeniem, a już nie znam żadnego psychiatry, ani żadnej publikacji wiarygodnych badań które stwierdzałyby przyczynę tej ciężkiej i nieuleczalnej choroby jako uwarunkowania społecznego, tyle i tylko tyle

Jmkei (niezarejestrowany)2 miesiące, 2 tygodnie temu

Panie DRA - jak więc pan wytłumaczy, że koń, z którym pracowałam przez sześć lat, a potem przez dwa lata nie widziałam, wyrwał się w terenie jeźdźcowi, widząc mnie na ścieżce, by do mnie przybiec, przywitać się? Jak pan wytłumaczy, że klacz mojej znajomej, gdy straciła źrebaka, dotąd potulna i grzeczna, zaczęła przejawiać agresywne zachowania i na swój sposób "przelała" uwagę na swoją właścicielkę, kuląc uszy, gdy ktoś próbował do niej przy niej podejść? Wałacha, który widząc jednego człowieka jedynie przez dwa tygodnie w roku zawsze reagował rżeniem na jego widok? Nie wiem, skąd wyciąga Pan wnioski, ale wychodzi na to, że nie ma pan rzeczywistego doświadczenia w pracy z końmi, ewentualnie po prostu nie umie pan z nimi współpracować tak, by wypracować właściwą więź zaufania, pozwalającą na lepsze wyniki w pracy, dobre samopoczucie zwierzęcia i jego ogólny dobrostan. Konie są zwierzętami bardzo pamiętliwymi. Tyle z mojej strony, pozdrawiam.

DRA2 miesiące, 2 tygodnie temu

Jmkei po raz wtóry powtórzę że mam ogromny szacunek do osób postrzegających konie w podobny do Ciebie czy MILA i MTC sposób. Im wiece osób z podobnym postrzeganiem koni czyli sercem a nie rozumem tym mniej niepotrzebnej krzywdy wyrządzanej tym pięknym zwierzęcościom. Mimo swojego aroganckiego sposobu wypowiadania się, którego jestem świadom i za który przepraszam chciałbym aby dyskusja przebiegała merytorycznie a nie emocjonalnie. Zdaje sobie sprawę, że szeroko pojęty " neutral" jest w tej chwili na topie podobnie jak wiele innych teorii i naprawdę szanuję wszystkich ich wyznawców do póty do puki nie wyrządzają nikomu krzywdy :) Teraz może do meritum - już raz to napisałem, ale powtórzę dla jasności sprawy, znam z racji wyuczonego i wykonanego zawodu bardzo wielu psychiatrów z uznanym w świecie dorobkiem naukowym jak i klinicznym, którzy maja w sobie tyle pokory dla własnej niewiedzy że sa bardzo ostrożnie szermowaniem diagnostyki pt. depresja. Pni Magdalenie Jankowskiej która nie ma żadnego, ale to żadnego dorobku na ten temat dorobku merytorycznego szermowanie terminem choroby psychicznej przychodzi na wyraz łatwo jak kazdemu zresztą kto nie ponosi najmniejszej odpowiedzialności za wypowiedziane słowa czy napisane wersy. Łatwo jest kreować sie na kogoś kim sie nie jest i zabierać głos na tematy o których nie ma sie zielonego pojęcia w dobie wszysstko przyjmującego internetu. Od razu zaznaczę że nie mam zielonego pojęcia jak wytłumaczyć przypadek wyrwania sie konia jeźdźcowi na owej ścieżce i przybiegnięcie do pana. Wydaje mi sie że przypadek przelania "uczuć" po stacie źrebaka na osobę którą opisana przez pana klacz klacz objawiała nalży przypisać zwykłemu instynktowi stadnemu i podporządkowaniu sie komuś kogo klacz uznała za wyższego w hierarchii a nie empatii dla danej osoby personalnie. Co do rżenia koni to ona według ludzi znających sie na tym temacie ma ono dwa znaczenie, czyli albo sygnalizowania gdzie się rżący koń znajduje albo ostrzegania przed niebezpieczeństwem.

DRA2 miesiące, 2 tygodnie temu

Jeżeli pan pozwoli to dla podtrzymanie dyskusji zadam pytanie - znane są objawy zaniepokojenia konia, mielenie ogonem, tulenie uszu itp. Może mi pan przytoczyć objawy empatii, czyli radości konia ? Oczywiście poza przysłowiowym " brykaniem" które jest raczej potrzeba ruchu niż wyrażaniem zadowolenia. Może pan sobie wyobrazić hipotetyczną sytuację że koń przestraszony przez zająca uskakuje w bok ? Jedzie na nim jeździec który tego konia wychowuje od odsadka prze 15 lat. Co robi koń ? Zadziera głowę i ogon i gna w kierunku w jakim jak mu sie wydaje znajduje sie stajnia. Nie, nie szuka opoki u swojego właściciela bo go w takim momencie kompletnie nie zna,tylko biegnie to miejsca a nie osoby które kojarzy mu sie z bezpieczeństwem czyli stajni. Ewentualni biegnie w kierunku innego konia o ile sie taki znajduje. Nawet gdyby miał do wyboru w danej sytuacji zupełnie obcego sobie konia i swojego opiekuna który sie niem zajmuje od 15 lat to zawsze wybierze obcego konia bo zagra w nim pierwotny i prymitywny instynkt stadny a nie jakiekolwiek cechy empatyczne, dlaczego ? A no dlatego że koń posiada instynkt stadny bardzo silnie rozwinięty, natomiast cechy empatyczne są mu zupełnie obce mimo naszej miłości do niego.

DRA2 miesiące, 2 tygodnie temu

Przypomina mi to trochę wielkie larum podnoszone prze miłośników koni na temat ich losu podczas pracy na trasie do Morskiego Oka. Moim marzeniem byłoby żeby wszystkie konie były w takiej kondycji i tak jak zadbane jak te używane przez fiakrów. Nie dość że są regularnie badane przez lekarza powiatowego, nie dość że są odżywione tak żeby mogły podołać swojej pracy to jeszcze mają regulowany ustawowo i ściśle sprawdzany czas pracy. Nikt z fiakrów nie pozwoli sobie na krzywdę swojego konia nawet gdyby nie wiem jak nienawidził tych zwierząt bo żyje i zarabia dzięki dobrej kondycji i zdrowiu koni. A że używają bata ? A jazda z batem podczas Mistrzostw Świata w zaprzęgach nikogo nie razi, a podczas treningów tych zaprzęgów ? A może ktoś podnasi larum na widok pana Pessoa z palcatem na parkurze olimpijskim ? Nie ? No to może ktoś zda sobie sprawę po co jest bat podczas ciężkich i żmudnych treningów zaprzęgów, koni skokowych czy ujeżdżeniowych ? Czy wtedy ktoś mówi o depresji u koni ?

DRA2 miesiące, 2 tygodnie temu

Koniom jak i wszystkim inny zwierzętom nalezy się szacunek i odpowiedzialna opieka ale nie róbmy z nich na siłę "rozumnych" i empatycznych stworzeń tylko dlatego że są piękne. Nie próbujmy używać ściśle medycznych diagnoz i nie wyrokujmy o ściśle medycznych jednostkach chorobowych bo takie postępowanie nie przynosi nikomu pożytku a ośmiesza tylko autorów owych teorii co od razu wszystko przez nich napisane skazuje na śmieszność a nie powagę jak popełniony przez panią Magdalenę Jankowską artykuł.

DRA2 miesiące, 2 tygodnie temu

Mam nadzieję że autorka powyższego artykułu zabierze głos w tej dyskusji. Nie będę napiętnował kardynalnych błędów ortograficznych jak np. " karze" której system nie podkreślił pani Magdalenie Jankowskiej a której wiedzy o języku polskim i jego pisowni nie staje na tyle żeby wiedzieć że wyraz" KAŻE" jest odmieniany na " nakazuje" więc powinien być pisany przez "ż" a nie przez "rz" jak to pisze autorka używając wyrazu " kaRZe" . Tak więc nim zabierze sie pani za merytoryczna strone apatii koni może warto by było nauczyć sie ortografii przynajmniej na poziomie szkoły podstawowej. To tak ku przestrodze że najpierw warto posiąść wiadomości o samym pisaniu a potem o treści samej w sobie bo tak się zastanawiam skąd pani powzięła przekonanie o owej depresji na podstawie objawów które mogą być spowodowane np. chorobą wrzodową, guzem nadnercza, złym bilansem energetycznym, zachwianą gospodarka hormonalną i tysiącem innych przyczyn. Skad u pani przekonanie że owe objawy są symptomem choroby depresyjnej ?

DRA2 miesiące, 2 tygodnie temu

A tak w oderwaniu od merytorycznej stronie tej dyskusji to może by sie znalazł ktoś w redakcji Świat Koni kto zna zasady pisowni języka polskiego i by z takiej zwykłej przyzwoitości skorygował puszczany tekst przed jago publikacją ? Skończenie szkoły podstawowej i nauczenie się podstaw ortografii to nie ujma.

DRA2 miesiące, 2 tygodnie temu

Co do wiedzy merytorycznej autorki tego artykułu niech zaświadczy bzdura którą pisze a która świadczy o jej pojęciu na temat koni w ogóle cyt " Jest jednak różnica pomiędzy końmi rekreacyjnymi a sportowymi. Te drugie są regularnie badane przed zawodami, co minimalizuje przetrenowania". Otóż droga pani Magdaleno gdyby pani miała przynajmniej minimalne pojęcie o koniach ii sporcie jeździeckim to zamiast serwowani techniki " kopiuj wklej" wiedziałaby by pani że konie badane sa na tak zwanych przeglądach weterynaryjnych tylko przed oficjalnymi zawodami międzynarodowymi i to nie na poczet ich ewentualnego "przetrenowania" o jaki to pani pisze a na poczet tylko i wyłącznie ewentualnych kulawizn i zranień bo nic więcej lekarze weterynarii o uznanym dorobku nie są w stanie wychwycić podczas takiej kontroli, tak więc poza zasięgnięcia wiedzy na temat ortografii a właściwie jej podstaw radziłbym przed zabraniem sie do następnej pracy na zasadzie kopiuj wklej ( świadczy o tym że nawet tak prosty zwrot jak "summa summarum" jest pani nie znany z pisowni i musiała go pani umieścić kopiując z Google. Smutek i żal.

chłodnym okiem (niezarejestrowany)2 miesiące, 2 tygodnie temu

Panie DRA, raczy pan zabierać głos w niemal wszystkich tematach na stronie ŚK przybierając pozę wszechwiedzącego mentora. Tymczasem lektura większości pana wpisów pokazuje nam małego człowieczka, pełnego kompleksów i żalu do wszystkich dookoła za własne ułomności. Gdyby miał pan przynajmniej minimalną wiedzę o sporcie jeździeckim, to nie pisałby pan takkach idiotyzmów: "konie badane sa na tak zwanych przeglądach weterynaryjnych tylko przed oficjalnymi zawodami międzynarodowymi". Prawda jest taka, że konie są badane na KAŻDYCH międzynarodowych zawodach rozgrywanych zgodnie z przepisami FEI. Różnicy między OFICJALNYMI i KAŻDYMI zawodami międzynarodowymi nie będę panu tłumaczył, bo przecież pan wiesz wszystko najlepiej (oczywiście tylko we własnym nieimaniu). Konie biorące udział w sporcie jeździeckim, zwłaszcza tym pisanym przez "S" są badane nie tylko na przeglądach, ale również maja badania kontrolne, które mogą wykazać problem przetrenowania konia. Oczywiście nie wszyscy jeźdźcy to praktykują. Ale co do zasady autorka ma jednak rację, a nie pan. Uwagi dotyczące ortografii, składni czy używanego języka proszę skierować najpierw do siebie, a dopiero potem do innych. Tak na marginesie wytykanie tego rodzaju błędów zamiast merytoryki świadczy o całkowitym braku rzeczowych argumentów. Bo przecież zawsze można interlokutorowi zarzucić, że "bije Murzynów". Daj pan sobie już spokój. Pisanie 7 postów jeden pod drugim nie najlepiej świadczy o panu i o tym jak ta pana twórczość jest tutaj odbierana.

DRA2 miesiące, 2 tygodnie temu

Chłodnym okiem - wydaje mi się że przedstawiłem aż nadto merytorycznych argumentów pokazujących bzdury jakich pod względem rzeczowym dopuściła się autorka tego tekstu. Prywatne wycieczki pod mim adresem odpuszczę bo świadczą o panu/pani a nie o mnie. Co do badania koni to nie słyszałem jeszcze o takowych np na skokowych CSN, które są rozgrywane według regulaminu FEI, są a jakże międzynarodowe i nie ma tam żadnego przeglądu weterynaryjnego. No ale jak juz wspomniałem dobrze jest wiedzieć cokolwiek w temacie jeżeli chce się zabierać głos a nie wzorem pana/ pani pisać dla samego pisania nie mając najmniejszego pojęcia o czym się pisze.

DRA2 miesiące, 2 tygodnie temu

Wyjątkom sa tu zawody krajowe rangi MP czy finału HPP które i tak są rozgrywane i weryfikowane przez oficjalnego przedstawiciela narodowej federacji tak aby były rozgrywane zgodnie z międzynarodowymi przepisami FEI

chłodnym okiem (niezarejestrowany)2 miesiące, 2 tygodnie temu

DRA rozwiń sobie skrót zawodów CSN, może wtedy zrozumiesz i przestaniesz brnąć w pisanie głupot.

DRA2 miesiące, 2 tygodnie temu

I z rozwinięcia skrótu C..*..N wyjdzie m,i że na tych zawodach w których biorą udział zawodnicy z innych krajów ( bez oficjalnej reprezentacji federacyjnej ) a wiec międzynarodowych wyjdzie mi że w regulaminie takich zawodów jest przegląd weterynaryjny koni biorących udział w tych zawodach ? No proszę Cię miej trochę litości dla siebie i nie kompromituj się

DRA2 miesiące, 2 tygodnie temu

I jeszcze jedna uwaga co do cytatów z pana trenera Mickunasa który teraz jest wielkim orędownikiem "naturala".. Jest to bez wątpienie jeden z najlepszych wkkwistów w historii Polski i trener z uznanym dorobkiem ale czy znane są autorce tego artykułu zdjęcia pana Mickunasa które można znaleźć w internecie galopującego wspomnianego pana Mickunasa na krosie ( w białym kasku) z " batem na wędkę : ? Tak, tak były takie czasy w których to było dozwolone, a wtedy pan Mickunas korzystał z tego bez oporu :) A znane sa pani treningi pana Mickunasa i tak zwane " górki " ? Nie ? No to pani przybliżę - polegało to na kłusowaniu lub galopowaniu pod górę na koniu i zmuszanie go do maksymalnego wysiłku za pomocą palcata popularnego zwanego BATEM w celu wyrobienia siły i wytrzymałości. Treningi te były stosowane szczególnie podczas zgrupowań w Białym Borze, na Woli z wykorzystaniem tamtejszych wniesień, czy też na kwidzyńskim "wąwozie".:) Fajnie że pan trener obecnie jest za naturalnym układaniem koni, ale warto pamiętać też o wcześniejszych praktykach :)

DRA2 miesiące, 2 tygodnie temu

Piszę o tym że to przynosiło naprawdę pozytywne skutki czego jest przykładem pan Krzysztof Rogowski który o ile mnie pamięć nie myli na IO w Seulu zajął dzięki miedzy innymi tym metodom 11 miejsce na niezapomnianym Alkierzu któremu bat nie był obcy i jakoś dziwnie nikt nie stwierdził u niego depresji....chociaż nie był koniem zbyt przyjaznym ludziom jak i jego jeźdźcowi

o kurczę (niezarejestrowany)2 miesiące, 2 tygodnie temu

Wygląda na to, że niebawem komentarze w ŚK będą tylko w jednej wersji i jednego autorstwa. DRA -napisz kilka książek i poradników. Masz parcie na papier i wg ciebie wiedzę o jeździectwie ja mało kto! Śmiało! Pisz i wydawaj, organizuj konsultacje i zgłoś swoją kandydaturę na Sekretarza Generalnego lub Dyrektora Sportowego w PZJ. Po tych co byli ostatnio masz naprawdę duże szanse! Dawaj, dawaj, nawet bez podpory z pomorza i hermanowa nie poddawaj się.

DRA2 miesiące, 2 tygodnie temu

A może coś merytorycznie ? Czy pozostaniemy na poziomie bruku o których swidczą prywatne wycieczki ? Na nic innego nie stać ? Ano widocznie nie tylko osobista kultura ale i wiedza merytoryczna sięgają bruku :) Było bruku a nie BURAKU :) Chociaż to taka adekwatna do komentarzy gra słów. :)

o kurczę (niezarejestrowany)2 miesiące, 2 tygodnie temu

Do DRA. Seul był 29 (!) lat temu. To był inny świat jeździecki. Inne metody hodowli koni, treningu, żywienia, opieki weterynaryjnej, przygotowania do startu na najwyższym poziomie, inne kasa w tym sporcie itd. Nawet nie można tego porównywać, równie dobrze mógłbyś to co dziś w tym wielkim biznesie konnym porównywać do czasów przedwojennych i Grudziądza, co nie ma jakiegokolwiek sensu. Dodam tu, nie nie tylko do twojej wiadomości. że Krzysztof Rogowski na Alkierzu zajął w Seulu nie 11, ale 13 miejsce , do tego w drużynie 4 miejsce. Startowali w Seulu także: 12 m. Bogusław Jarecki na Niewiaża, 21 m. Krzysztof Rafalak na Dżwinogród oraz 33. m. Eugeniusz Koczorski na Idrysie, rezerwowym był Piotr Piasecki na Igreku. Tylko co to ma do rzeczy?

DRA2 miesiące, 2 tygodnie temu

O kurcze - przepraszam za pomyłkę ale pisałem o miejscu pana Krzysztofa Rogowskiego z pamięci która jak widać mnie zawodzi. Nie chce się cofać do czasów Centrum Wyszkolenia Kawalerii tylko zasygnalizować ża były czasy w których osoby, które obecnie krzewią szeroko pojęty " neutral" chętnie używały palcata jak i krzewiły treningi oparte " bacie" osiągając bardzo znaczące wyniki i porównywalne z ówczesnymi tuzami WKKW.

Dodaj komentarz



Wciśnięcie przycisku poniżej jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu komentarzy.