reklama
reklama

Marek Trela - moje konie, moje życie

Świat Koni | 21 grudnia 2016

Marek Trela - moje konie, moje życie

W dniu wczorajszym na terenie Centrum Sztuki Fort Sokolnickiego miała miejsce promocja książki „Marek Trela – moje konie, moje życie”. Spotkanie to, było okazją do porozmawiania z bohaterem książki Markiem Trelą. Zapraszamy do wysłuchania niezwykłych historii z życia tej wielkiej postaci polskiej hodowli koni czystej krwi.

REKLAMA

reklama

Komentarze (7)

Obserwator (niezarejestrowany)10 miesięcy temu

no wspaniały wprost człowiek, wspaniałe opowieści, niesamowita , wielka charyzma , cudowne historie, piekne konie i kobiety.. Ale ale ale! Cos w tym jednak zgrzyta nieprzyjemnego , jakiś taki lekki swąd się uwalnia... Wkrótce więcej sie rozjaśni.. Ale żenujące toto bardzo.

abc (niezarejestrowany)10 miesięcy temu

obserwator - zazdrość zżera?? Oczywiście, że ci ludzie, których wyrzuciliście są wyjątkowi, z charyzmą, olbrzymią wiedzą, talentem, wyczuciem, wspaniali hodowcy. A coś śmierdzi?? Oczywiście wy smierdzicie na odległość. Cuchnie od was matactwem kłamstem, manipulacją i wszystkim co najgorsze a to nie musi się "wkrótce rozjaśniać" bo już jest jasne to wy cuchniecie zgnilizną

Obserwator do abc (niezarejestrowany)10 miesięcy temu

Weź se daj na wstrzymanie chłopie, ok? I nie obrażaj osób prywatnych. Marek Trela nie jest osoba prywatną w kontekście właśnie książki i promocji tej książki oraz jegi wystąpień publicznych! I ajko taki podlega krytyce ( uwierz - życzliwej ).

Olaf (niezarejestrowany)10 miesięcy temu

Panie Marku, ogromny szacunek dla Pana osoby. Miejmy nadzieję, że jeszcze zaświeci słońce nad Janowem i nie pójdzie wniwecz Pana praca.

EMI17810 miesięcy temu

Przeczytałam książkę "od dechy do dechy" jednym tchem 230 stron. Jest w niej wszystko - historia konia arabskiego na Ziemi, w Europie i Polsce. Jest Pan Marek jako młodzieniec, jeździec, student, weterynarz i HODOWCA. Jest pasjonująca historia zdobywania "wiedzy tajemnej" od wielkich poprzedników - dyrektora Janowa Andrzeja Krzyształowicza. Jest jego wielka miłość do rodziny i koni, pisana wprawną ręką kobiety Ewy Bagłaj. Są blaski (medale, nagrody) i cienie (to współczesność). jest KOŃ ARABSKI, jego piękno, niezwykłość charakteru i ta najwspanialsza Pianissima. To niewątpliwie unikatowa książka o unikatowych koniach i unikatowym HODOWCY. CHAPEAU BAS! PANIE MARKU. Historia o Panu nie zapomni. P.S. Jedyny smród to ten z Agencji Nieruchomości Rolnych.

michal ossowski (niezarejestrowany)9 miesięcy, 4 tygodnie temu

Drogi Marku,jestem posiadaczem książki od dwóch tygodni.Wspaniale się czyta,doskonale napisana.Trochę znam Janów Podlaski więc potrafię czuć atmosferę hodowli i radości z sukcesów.Żałuję bardzo,że nie trafiłem na informację o spotkaniu promocyjnym bo z wielką przyjemnością bym w nim uczestniczył.

Anna (niezarejestrowany)9 miesięcy, 2 tygodnie temu

Książkę przeczytałam, a raczej 'połknęłam' z ogromnym zainteresowaniem. To mój pierwszy kontakt ze swiatem koni i ich hodowców, ale po tej lekturze z pewnoscia nie ostatni. Po książkę sięgnęłam zbulwersowana postępowaniem ANR wobec pana Marka Treli, pana Białoboka oraz pani Stefańskiej. Gorąco Im kibicuję i liczę na Ich powrót do swiata polskiej hodowli.

Dodaj komentarz



Wciśnięcie przycisku poniżej jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu komentarzy.