Equus - szacunek

Karolina Potera | 14 października 2013

Equus - szacunek

Zazłociło się dookoła. Jesień jest piękna w tym roku i choć więcej było na razie słońca niż deszczu, to można już dostrzec pierwsze derki w stajniach, które straszą zimą. Z dnia na dzień robi się coraz chłodniej, ale w mojej głowie wciąż mocno sieją zamęt, niektóre wspomnienia z wakacji.

REKLAMA

reklama

Dawno nie miałam czasu usiąść i się wyciszyć. Ostatnio przyjęłam nawet taktykę: robić – nie myśleć o problemach. Ale przyszedł moment, w którym zabrakło sił.

Mam szczęście, że stajnia, w której trzymam konia ma duże stado hodowlane i hektary padoków oddzielonych od reszty budynków, hali i stajni. Konie mają do dyspozycji dużą przestrzeń. Ze względu na to, że większość młodziaków ma kontakt z człowiekiem bardzo nikły, (najczęściej przechodzi tylko gdzieś z boku, albo przychodzi po starsze konie) pozostaje w tym stadzie jakaś namiastka dzikości i hierarchii, w którą człowiek nie wchodzi ze swoimi zasadami. To daje mi niezwykłą możliwość obserwacji i refleksji. Ten moment wyciszenia, który uświadamia mi, że konie są w stanie nauczyć mnie więcej niż ja je. Obcowanie z końmi to dla mnie tajemnica, na którą prawdopodobnie nigdy nie znajdę w odpowiedzi. Myślę, że nikt z nas. Nie ma drugiego takiego zwierzęcia na świecie, który tak tworzyłby jego historię na równi z człowiekiem. Praktycznie każdy zamieszkany przez nas kontynent opowiada o życiu tych wspaniałych zwierząt i naszym współżyciu z nimi. Konie są obecne wszędzie - w literaturze, sztuce, muzyce. Wygrywały dla nas wojny, były inspiracją dla poetów, artystów. Bardzo często zapominamy jak ważna jest rola konia w naszym człowieczeństwie. Żadne inne zwierzę nie ma, aż tak ogromnego znaczenia w współtworzeniu naszej przeszłości i rzeczywistości. Jak to się dzieje, że zwierzę, które nie mówi jest nam w stanie przekazać tyle emocji? Że pomimo zniewolenia wciąż pozostaje symbolem wolności? Że łączy ze sobą ludzi tak różnych i porywa za sobą tłumy?

Świat wokół robi się coraz brutalniejszy. Nie ma w nim miejsca na filozofię, refleksje. Takie postawy są krytykowane, nie na miejscu. Uznawane za miękkie, niepotrzebne. Trzeba być twardym. Wszystkim rządzą pieniądze, kultura musi odejść gdzieś na bok. Negatywne emocje, które są takie ludzkie, takie nasze. Wszystkie problemy, codzienne frustracje przenoszą się na naszą pracę z końmi. Jednak chcąc z nimi naprawdę współpracować, chcąc choćby dotknąć tej niezwykłości, jaką sobą reprezentują musimy nauczyć się je szanować. Nauczyć się, że wchodząc do stajni wchodzimy w ich świat – nie nasz. Nie zależnie od tego czy konie są naszym sposobem na życie, czy tylko pasją nie jesteśmy w stanie siłą i brutalnością przeskoczyć pewnych barier, które powstają z braku chęci poznania prawdziwej natury koni. Zrozumienia, że wewnętrzny spokój, stabilność, konsekwencja i wyciszenie są jedynym sposobem na dokonanie małego kroku w ich stronę.

Jazda konna jest najbardziej satysfakcjonująca na poziomie rekreacyjnym i na samym początku. Zdobycie równowagi w siodle, nauczenie się anglezowania na poprawną nogę - są to rzeczy, które z perspektywy czasu przychodzą łatwo. Wtedy każdemu postępowi towarzyszy radość, sama możliwość obcowania z tymi silnymi istotami daje nam siłę. Mobilizuje do dalszej pracy. Dopiero, kiedy jeździec zaczyna chcieć pracować już nie tylko nad sobą, lecz również nad koniem pojawia się pierwsza frustracja, jeździectwo przestaje być przyjemne, a zaczyna być stresujące. Presja coraz wyższego poziomu, wyższych konkursów staje się priorytetem każdego z nas. Niewielu myśli już w tedy o koniach i o chęci obcowania z nimi, czy prawdziwego ich poznania. Liczy się lans, liczą się wyniki. Sama przez to przechodziłam. Przyszedł taki moment w moim jeździectwie, że zapomniałam o tej iskrze w sercu, która skłoniła mnie by podjąć takie życiowe decyzje, by to życie już na zawsze związać z końmi. Zdecydowałam się wtedy na młodego, niedoświadczonego konia, a jazdy zaczęły wyglądać jak stresujący egzamin. Na szczęście miałam wspaniałego trenera, który nie pozwolił mi tego konia zepsuć. Dopiero, kiedy ze względu na studia przerwałam regularne treningi, w moim życiu pojawił się przełom. Zaczęłam tęsknić za moim koniem, bo nie mogłam być już z nim codziennie. Zapragnęłam spędzać z nim więcej czasu tylko będąc przy nim, a nie tylko od niego wymagając. I nagle to, co było tak trudne do osiągnięcia na wielu treningach zaczęło przychodzić samo. Lotne zmiany nogi, żucie wędzidła, rozluźnienie, pasujące odskoki. Zaskoczenie, które mnie ogarnęło trwa do dziś. Jak to możliwe? Przecież nie jeździłam? Powinno być gorzej? Prawda jest taka, że w końcu zaczęłam wsiadać bez presji. Poukładało mi się w głowie. Przecież mistrzem już nie będę, mogę za to jeździć z klasą i przez to wznosić się na lepszy poziom. Kiedy poświęcisz koniom czas i zbudujesz z nimi relację - sukces przyjdzie sam.

Chcąc być długodystansowcem w pracy z końmi i chcąc użytkować jednego konia przez wiele lat musisz zrozumieć, że długotrwałych rezultatów nigdy nie da osiągnąć się przy użyciu siły. Konie powinny być definicją delikatności. Koń to nie maszyna, którą można tylko wytrenować. Wiem, że takie brutalne zasady rządzą światem wysokiego sportu. Tu pieniądze grają pierwsze skrzypce. Szybko zrobić, szybko wygrać, szybko sprzedać. Lecz jeźdźcy i trenerzy naprawdę wybitni i światowej klasy trenują swoje konie z rozsądkiem, a tym rozsądkiem jest czas. Czas, którego potrzebuje każdy młody koń by podobnie jak my dojrzeć. Dając mu serce i poświęcając ten czas, jako jego przywódca, a nie tylko siodłający i rozsiodłujący go jeździec można zyskać wiele więcej. Każdy koń urodzony w niewoli odczuwa silnie brak stada. Możemy go utrzymać, stworzyć mu dom, ukształtować jego osobowość, ale nie jesteśmy w stanie zmienić jego natury. Instynkt stadny zawsze pozostaje silniejszy, każdy koń instynktownie szuka przywódcy i to naszą rolą jest się nim stać. Nie jest to wcale łatwe zadanie i wymaga od nas ciągłej obserwacji. Wymaga zrozumienia przez nas - jak wiele konie uczą nas. Nasze oczekiwania niszczą relację z koniem. Wielu wybitnych ludzi udowodniło, że można odnosić z końmi sukcesy o skali międzynarodowej bez użycia siły. Siła w pracy z końmi bierze się z naszego strachu. Strachu, że w którymś momencie stracimy kontrolę nad koniem. Strachu przed upadkiem i bólem. Twierdzimy, że łączy nas z naszym koniem wyjątkowa więź, ale boimy się zaufać mu na tyle, by to on zaufał nam. A zaufanie to coś, co zawsze działa w dwie strony, to most, który łączy dwa urwiska nad przepaścią. Koń boi się tego samego, co my - bólu. Bólu, który mu zadajemy, agresji i lęku, który się w nas pojawia, a który bierze się z braku zrozumienia zachowania konia. Czasami wystarczy ograniczyć dyskomfort, którego nie dostrzegamy, a problem w treningu rozwiązuje się sam.

Ilu z nas w codziennej pracy z naszymi końmi pozwala im na naturalność? Ilu z nas spędza z nimi czas bez presji sukcesu? Jeśli robisz to z prawdziwej pasji znajdź ten czas na zrozumienie, na poobcowanie z koniem w inny sposób, bardziej naturalny dla niego. Zacznie Cię wtedy lepiej akceptować. Będziesz członkiem jego stada, przywódcą. Konie to zwierzęta pełne empatii, zwierzęta, które będą za nami podążać, jeśli tylko im na to pozwolimy. Dwa słowa warte miliony: czas i delikatność w pracy z końmi.

U większości jeźdźców ta pasja rodzi się w dzieciństwie. Jednak z dnia na dzień nic nie pozostaje z dziecięcych marzeń i tego pełnego empatii i szacunku podejścia do koni. Warto przypomnieć sobie początki by odnaleźć się w otaczającej nas rzeczywistości. By przypomnieć sobie, co dawało nam siłę jeszcze kilka lat temu. Wolność jest w życiu niepodważalną wartością, dlatego pozwólmy tak właśnie czuć się nam samym i naszym koniom w swojej obecności. Kategoryzując konie nie da się wiele osiągnąć, ponieważ każde z nich jest indywidulaną osobowością. Może to zbytnie personalizowanie koni, lecz ja widzę, że każdy z nich jest zupełnie inny - tak jak my. Za każdym razem, kiedy nadałam osobowość koniom, z którymi pracowałam takie podejście mnie nie zawiodło. Ich zachowania i reakcje potwierdziły moją ocenę.

Nie bez powodu wspomniałam o dzieciństwie i jeździectwie z tamtych lat. Tego lata miałam okazje prowadzić dla dzieci, które były na koloniach w naszej stajni, wykłady z podstaw weterynarii, psychologii koni i samego jeździectwa. Na początku pomyślałam sobie – to nie przejdzie. Te (przepraszam za wyrażenie) w większości „zepsute”, niesłuchające nikogo dzieciaki będą wolały siedzieć nad stawem niż słuchać, dlaczego koń może dostać kolki i czemu powinno się długo stępować za nim rozpocznie się jazdę. To było jedno z najmilszych zaskoczeń w moim życiu. Dzieci słuchały jak zaklęte i zadawały mnóstwo pytań. Były zaskoczone i zafascynowane wiedzą, jaką chciałam im przekazać. Okazało się to dużo ciekawsze od siedzenia przed komputerem. Co ważniejsze nagle w stajni zrobiło się cicho i bezpiecznie. Wcześniej można było tłumaczyć godzinami, że konie nie lubią głośnych pisków, że nie można ich dokramiać. Godzina wykładu zamieniła się w wiele godzin wspaniałych dyskusji i pytań. Instruktorzy, którzy prowadzili jazdy z satysfakcją patrzyli na młodych uczniów, którzy gorliwie pilnowali odstępów w zastępie i bezpieczeństwa na jeździe. Poszerzyła się ich wyobraźnia, wiedząc pewne rzeczy o koniach nabrały do nich szacunku. Większość z nas wychodzi z założenia, że na takie rzeczy nie ma czasu, że po to są specjaliści by wiedzieć to wszystko, a nam wystarczy wsiąść i zsiąść z konia. Wiedza nie gryzie, a poszerzanie jej sprawia, że obcowanie z końmi staje się piękniejsze. Nikt nie każe dokształcać się nie wiadomo ile, ale taką chęć powinien wykazać każdy. Jeździectwo to historia, która sięga tysięcy lat. To klasa sama w sobie. Dlatego wymaga od nas pewnej postawy. Dbajmy o porządek, reprezentujmy godnie ten sport. Bądźmy jak najbardziej elokwentni, zadbajmy o to by nasze rzeczy i konie były czyste. Zobowiązuje nas do tego wybór, jakiego dokonaliśmy. Nie powinny istnieć argumenty, że ja tylko na tym robię pieniądze, więc nie muszę powiedzieć nic więcej niż: „dobra noga”. To nie znaczy, że możemy pozwolić na niechlujny wygląd klubowiczy, zarzucanie obłoconych strzemion na siodło, czy trzymanie palcata w butach. My wszyscy tworzymy polskie jeździectwo, wszyscy dokładamy małą cząsteczkę do tego jak jest ono postrzegane, czy jest bezpieczne, czy i jak się rozwija. Każdy młody i stary jeździec powinien dostrzec, że konie mogą dać nam znacznie więcej niż my im. I biorąc pod uwagę naszą historię – już dały.

Komentarze (45)

Gg (niezarejestrowany)4 lata, 1 miesiąc temu

Artykul rewelacja. Taki prawdziwy. Gratuluje autorowi za pomysl i swietny temat.

As (niezarejestrowany)4 lata, 1 miesiąc temu

Nie wiem czemu ta Pani ma zaszczyt wypowiadać się na każdy temat związany z końmi . Tak jakby ludzie nie mieli swoich własnych doświadczeń . Zaczyna mi to przypominać jakąś egzaltacje i autoreklamę , Moze najpierw w czym tam Pani osiągnie sama sukces . Takie rzeczy jak ona pisze mogłoby napisać wielu . Każdy ma jakieś refleksje a jak potrzebuje się z nimi obchodzić to niech pisze ksiązki ,ciekawe czy będzie na takie coś popyt .

As (niezarejestrowany)4 lata, 1 miesiąc temu

Ciekaw czy znawczyni ma chociaż jednego swojego konia z którym dane jej było dzielić lata pracy i treningów .Jaki patos - Monty Roberts wysiada .Co za farmazony , tego nie da się czytać . Dziewczyno przestań bo popadniesz w samouwielbienie .Zejdź na ziemie.Kto ma mózg i wiedzę wie jak należy zajmować się końmi i z nimi pracować , A swoje doświdczenia z dziećmi zapisz sobie w pamiętniku z różową wstążką . Autoreklama na Świcie Koni . Są ludzie którzy dużo więcej robią dla koni i dla dzieci i nie muszą się obnażać z taką "wrażliwością " Oni coś robią a ty się chwalisz . Trochę skromności bo jak pójdzie tak dalej to jak balon w powietrze ulecisz . Pozdrawiam

Administrator4 lata, 1 miesiąc temu

Błąd poprawiony, dziękuje za zwrócenie uwagi.

aqq (niezarejestrowany)4 lata, 1 miesiąc temu

Ładnie napisane, nie wiem co to za półmózgii piszą te krytykujące komentarze

Paweł1234 lata, 1 miesiąc temu

Wpis został usunięty przez administratora w związku z naruszeniem regulaminu.

Paweł1234 lata, 1 miesiąc temu

A to że Pani Karolina jest właścicielem "chociaż jednego" konia można przeczytać czytając informację na jej temat zawarte "w prawym górnym rogu"- As czyżbyś potrzebował pomocy okulisty?

gosia (niezarejestrowany)4 lata, 1 miesiąc temu

Ciekawe jest to, że sama autorka podpisuje się jako Paweł123 i zamieszcza komentarze. Trochę beznadzieja.

Weterynarz4 lata, 1 miesiąc temu

ciekawe na jakiej postawie taki zarzut, że sama autorka? tekst świetny. Pozdrawiam serdecznie

Paweł1234 lata, 1 miesiąc temu

Z całym szacunkiem do mojej męskości... nie życzę sobie....

As (niezarejestrowany)4 lata, 1 miesiąc temu

Powtórzę moje zdanie na temat artykułu autorstwa Pani Potery : żenujące , tkliwe, infantylne a przede wszystkim rozpasane Ego w autoreklamie .Konia ma swojego a jak długo , a startuje nim , a może leczy go od lat , a może to chory biedny konik , którym się tylko zajmuje bo on już nie nadaje się do jazdy . Znam osoby , które tyle w życiu zrobiły dla koni i dla edukacji dzieci ale żadna z nich nie egzaltowałaby się tym jak w artykule . Cóż samouwielbienie dla siebie i swoich dokonań - żenujące . Na pewno już nie nie będę nic czytać autorstwa tej pani . Na początku owszem jakoś się dało czytać ale widać jeszcze będzie cała seria " przeżyć i refleksji autorki pouczających ludzi jak dzieci w przedszkolu ku własnej promocji . Pożniej będziemy mieli kogoś w rodzaju "celebrytki " która tym się szczycie że jest znana bo jej artykuły zamieśćił Świat Koni , razem ze zdjęciem . Stawiam temu zdecydowane NIE !

DRA4 lata, 1 miesiąc temu

Paweł 123 ma 100% !!!!!!!!!!!!!!!! Wszyscy muszą zaopatrzyć się w beczkę wazeliny i po kolei ( bo przecież nie całą KUPĄ ) wchodzić pani Karolinie ....tam gdzie wchodzi się za pomącą wazeliny. Nie ukrawam, że niektóre teksty popełnione przez autorkę mi się podobały i nie ukrywam, że razi mnie ta egzaltacja przebijająca z każdego zdania, ale czy naprawdę wszystko wszystkim musi się tu WSZYSTKIM podobać ? Rażą mnie jak cholera byki ortograficzne popełniane przez autorkę prawie za każdym razem kiedy cokolwiek napisze bo świadczą o zwykłym niechlujstwie, a to psuje mi cały wizerunek autorki jak i samą popełnianą treść.

As (niezarejestrowany)4 lata, 1 miesiąc temu

Do Paweł 123 - dziękujemy za c.d. autoreklamy - teraz już tylko krok od " celebrytki" ta pani chyba sama studiuje weterynarię we Wrocławiu , ale rozumiem rozgłos jest jej potrzebny , bo bab weterynarzy jakoś nie chcą . A wiadomo weterynarz od koni kupę kasy może zarabiać jeśli tylko koniarze mu zaufają i zaczną brak . A rynek w Polsce dla wetów bardzo ciasny bo mało ludzi stać na weterynarza więc o kilentów trzeba zabiegać i jak widać ta pani tutaj zabiega . A jeśli chodzi o artykuły medyczne to jednak są inni doświadczeni weterynarze , którzy pisali o różnych schorzeniach koni . Nie będę nazwisk wymieniać . Celebrowanie swojej postaci .

Adrian (niezarejestrowany)4 lata, 1 miesiąc temu

Konie są obecne wszędzie - w literaturze, sztuce, muzyce.....i przemyśle spożywczym . Autorka zapomniała ,że są jeszcze w tradycji kulinarnej zwłaszcza niektórych krajów . Polska krajem dostawczym

Marika (niezarejestrowany)4 lata, 1 miesiąc temu

Cyt." Presja coraz wyższego poziomu, wyższych konkursów staje się priorytetem każdego z nas. Niewielu myśli już w tedy o koniach i o chęci obcowania z nimi, czy prawdziwego ich poznania. Liczy się lans, liczą się wyniki. Sama przez to przechodziłam. " To ja tobie i koniom na których jeździłaś współczuje . Mi raczej stres przynosiła nauka jazdy na początku , kiedy nic nie umiałam . Potem było coraz lepiej . Nie wiem jak można uprawiać jeździectwo tracąc miłość do koni bo chęć uprawiania sportu jest też chęcią obcowania z koniem . To wszystko razem się łączy , koń jest partnerem - dziwię się że tego nie czułaś . Dla mnie nigdy wynik nie był ważniejszy od konia . A jeśli chcesz osiągać dobre wyniki musisz cały czas pracować nad sobą i nad koniem jednocześnie , musisz zadbać o dobrą kondycję konia zarówno fizyczną jak i psychiczną . Widocznie byłaś za młoda albo nie miałaś przy sobie rozsądnego trenera czy rodzica , który by ci to wytłumaczył .

DRA4 lata, 1 miesiąc temu

Pisząc o tym jakimi wspaniałymi zwierzętami są konie nie gloryfikujmy ich za bardzo bo wypada to śmiesznie. Takie gloryfikowanie uchodzi komuś kto widuje KONIKI na filmie i czasami na łące, ewentualnie styka się z nimi od wielkiego dzwonu. Ci którzy z nimi obcują częściej wiedzą, że są też konie wredne, złośliwe, leniwe, zwyczajnie głupie jak i niezrównoważone psychicznie, chociaż te ostatnie powinny być eliminowane za młodu. Koń jest tylko zwierzęciem i to w dodatku nie najmądrzejszym.

E_S (niezarejestrowany)4 lata, 1 miesiąc temu

Super tekst ! Gratulacje!!

studentka (niezarejestrowany)4 lata, 1 miesiąc temu

Ciekawi mnie skąd Paweł123 czerpie informacje o wielokrotnych stypendiach PANI KAROLINY i o tym, że jest ona najlepszą studentką. Bo studiuję z nią i jeszcze nigdy nie słyszałam podobnych rewelacji. A autoreklamę (czyli,uwaga, promowanie SIEBIE) PANI KAROLINA uskutecznia nie tylko w swoich, szumnie to nazwijmy, publikacjach, ale również na wykładach i ćwiczeniach i zapewniam, że nie jest to przyjmowane z uznaniem i nie przysparza jej sympatii prowadzących. Ale skoro PANI KAROLINA zna tyle "ważnych ludzi" (kimkolwiek oni są) to pewnie i tak jej to nie przeszkodzi w odniesieniu sukcesu. Pozdrawiam serdecznie i gratuluję autorce sprawności ortograficznej.

gosia (niezarejestrowany)4 lata, 1 miesiąc temu

do studentka - skąd wie? bo przecież to karolina we własnej osobie hahahah śk zszedł na psy, że pozwala na taką autopromocję własnej osoby, śmieszą mnie też artykuły w gazecie pisane przez studentkę wet bez doswiadczenia... zero rzetelności ze strony redakcji

studentka wety (niezarejestrowany)4 lata, 1 miesiąc temu

artykul ciekawy, refleksyjny. choc wystepuje wiele bledow jezykowych i merytorycznych. do pawel123: nie wiem skad masz informacje na temat Pani Karoliny jako studentki, ale moge Cie zapewnic, ze wiekszych sukcesow naukowych nie posiada. moze pasje, ktora sa konie i pisanie o nich, ale jezeli chodzi o kwestie zdobywania wiedzy na uczelni, to wzielabym Twoja wypowiedz pod wielki znak zapytania.

katar (niezarejestrowany)4 lata, 1 miesiąc temu

Miło się czytało!mam nadzieję że faktycznie tak jest,że to nie tylko puste słowa!

zaap (niezarejestrowany)4 lata, 1 miesiąc temu

No niestety nie mogę się zgodzić ze wszystkim co pisze Pawel123!Treningi z renomowanym trenerem,posiadanie konika i starty na wypożyczonych profesorach nie czynią z człowieka dobrego jeźdźca zwłaszcza jak mimo cudownej teorii nie przechodzą w praktykę!Sam artykuł przyjemny dla oka,można wrócić myślami do tych dziewiczych czasów kiedy każde założenie siodła budziło niesamowite emocje!Niestety jak już wspomniane było teoria o wsłuchaniu się w końską naturę a obszarpywanie pyska i obtłukiwania końskiego grzbietu to dwie różne sprawy!Z życiowego doświadczenia nie obrażając nikogo zam wielu wybitnych weterynarzy którzy i dobrze że próbowali ale nie powinni brać się za jeździectwo,nawet rekreacyjne!Nie wiem czy to brak czasu na trening(swojego ciała a nie konia)czy dlatego że są tacy mądrzy mimo wiedzy teoretycznej często wyrządzają krzywdę koniom choćby złym dosiadem!

student (niezarejestrowany)4 lata, 1 miesiąc temu

Żałuję tylko, że nie zdążyłem przeczytać komentarza Pawła123. Żeby się wypowiadać na temat tego tekstu chlubnie nazywanego "artykułem", trzeba go najpierw przeczytać. Niestety, jest to bardzo trudne, tekst mógłby być napisany przez każdego i aż roi się od błędów stylistycznych. Nie o tym chciałem napisać, z całym szacunkiem dla redakcji, ale żałuję każdej wydanej złotówki na zakup "Świata koni". Gdybym tylko wiedział, że po jakimś czasie będą pisać ludzie bez jakiegokolwiek większego doświadczenia, reklamując się na swój sposób, to w ŻYCIU nie kupiłbym, chociaż jednego egzemplarza. Co do studentki Karoliny, która nie jest wielokrotną stypendystką, ba na razie nie dostała ani jednego stypendium, która uważa się za STAŻYSTKĘ chirurgi koni we Wrocławiu ( dziwne, że od jakiegoś czasu chirurgi koni nie ma ), zajmij się nauką i po skończeniu kursu farmakologii nie pisz broń boże tekstu o farmaceutykach w świecie koni. O ironio - stażystka nie mająca pojęcia o lekach. Redakcjo szanuj się. a Ty Karolina nie rób wstydu studentom Medycyny Weterynaryjnej.

nie student (niezarejestrowany)4 lata, 1 miesiąc temu

koledzy i koleżanki z kierunku ?? :)

As (niezarejestrowany)4 lata, 1 miesiąc temu

A ja zmieniam zdanie , pisz dziewczyno dalej , jak czytam to mam z tego dużo humoru a wiadomo śmiech to zdrowie . Ps. mój pies czuje się do żywca urażony , że żadne inne zwierzę a tylko koń , tylko koń jest najzajebiściejszy, najmądrzejszy i jaki oddany . On nigdy nas nie zawiedzie , nie to co pies taka interesowna szuja .A krowy i świnie to są całkowicie głupie ,dlatego je jemy i eksploatujemy . A panno weterynaryjna przejdż się też do pierwszej lepszej fermy kurzej , tam kura naszpikowana lekami nie byłaby w stanie na wolności przeżyć dłużej niż 3 miechy . I co na to powiesz ? Idż i spójrz na te pozbawione połowy piór ciałko , na ten dzióbek który nie ma co układać na skrzydełku , na ten przerażony wzrok , kiedy przychodzi czas uboju .Ale cóz trzeba być silnym , rozsądnym przecież to jest tylko mięso - nie to co koń przyjaciel , niezawodny -prawie kochanek z którym nie ma problemu bo nic nie mówi zawsze akceptuje ach, .Kiedy wchodzimy do stajni to nie wchodzimy do świta konia , tylko do budynku gdzie człowiek trzyma konie , tak jak w oborze stoją krowy . Świat koni polega na rozumieniu i respektowaniu ich zachowania podyktowanego w dużej części instynktem . Dla koni stanie w boksie 3x3 to raczej nie jest ich światem . To klatka . Bardziej w świecie koni poczujesz się na łące co najmniej 20 ha kiedy tam stają przez niemal cały sezon .Idż sprawdż tylko żeby cię który nie pogonił .

student (niezarejestrowany)4 lata, 1 miesiąc temu

Dzień dobry!! Jeżeli już się mamy czepiać, to nie do końca mogę zrozumieć jaką wiedzę medyczną Pani Karolina chce nam przekazac będąc na początku 3-ciego roku...

gosia (niezarejestrowany)4 lata, 1 miesiąc temu

jak to jaką? wyssaną z palca albo nabytą podczas jej licznych startów na regionalkach w klasie L.

lek.wet. (niezarejestrowany)4 lata, 1 miesiąc temu

Przykre, że niegdyś dobre pismo sięga po najniższej klasy autorów, nie mających ani podstaw teoretycznych ani praktycznych by pisać o takich tematach jak te poruszane przez Poterę.Wstyd.Promowanie takich osób, takich poglądów jest po prostu naganne. Przykre...Redakcjo, otrząśnijcie się i wróćcie do tego co było dobre, sprawdzone od lat.

Michi (niezarejestrowany)4 lata, 1 miesiąc temu

W artykule pani Karoliny jest trochę prawdy, jednak liczne błędy psują cały tekst. Nie zgodzę się również, że ludzie są nastawieni tylko na sukces z końmi, a nie na budowanie z nimi więzi, gdyż pracowałam w stajni, w której większość koni przeznaczona jest do sportu i nie mogę powiedzieć, że robili to ludzie, którzy zapomnieli co to pasja. W jeździectwie, jak w każdej dyscyplinie, znajdą się ludzie, dla których będzie liczył się tylko wynik, ale to kropla w morzu. W artykule podoba mi się przywołane wspomnień z pierwszych jazd i poznawania koni, są to uczucia, które pamiętam i które jeszcze przy niejednym treningu do mnie wracają. Co do kwestji autopromocji i jakiś przechwałek, bądź wymyślania pewnych rzeczy radziłabym pani Karolinie tego nie robić, bo psuje to wiarygodność, opinie, a na uczelniach nie lubi się takich ludzi. Do As: Jeśli dany artykuł nie jest wart Twojej uwagi, to zawsze można napisać to w sposób kulturalny. Tak się składa, że Świat Koni (jak sama nazwa mówi) przeznaczony jest dla osób interesujących się jeździectwem, więc kompletną bzdurą byłoby, gdyby pani Karolina napisała o psie, kurze, świni, czy jakimkolwiek innym zwierzątku, że jest "najzajebiściejszy, najmądrzejszy i jaki oddany". Dla Niej, to właśnie koń jest najlepszy, choć ktoś może uważać inaczej. Skoro możesz tak wszystko krytykować, to zwróć uwagę na swoje komentarze, które również naszpikowane są błędami.

As (niezarejestrowany)4 lata, 1 miesiąc temu

Nie wiem czy też tak macie , ale mam wrażenie czytając na głos powyższy artykuł jakbym był na kazaniu w Kościele , w którym lekko wstawiony ksiądz kiwa się otumaniony na ambonie i gromi swoich niewiedzących i wątpiących poddanych . Modlitwa rozpoczynałby się jednak nie Ojcze nasz , tylko koniu nasz ......P.s. do Michi - mogę tak wszystko krytykować , ale nigdy nie czepiam się błędów . Kiedyś czytałem artykuł w gazecie niemieckiej Pferdewelt , dlaczego 80 % jeźdźców rekreacyjnych to dziewczęta . Jest tam opina znawczyni tematu , która też jest psychologiem . Myślę ze Karolina P. mimo że skończyła naście lat jest właśnie na tym etapie i nie powinna pisać artykułów pretendujących do nauczania innych .

Spons (niezarejestrowany)4 lata, 1 miesiąc temu

Typowe komentarze nadętych , aroganckich facecików mieniących się koniarzami, którzy po wilelogodzinnym wymądrzaniu się na tematy kompletnie obce ich samczej mentalności, ruszają czasem swoje mało eleganckie pupsko , ładują je na konia i prezentują szerokiej publiczności swoją garbatą sylwetkę " jeźdca , sportowca , miłosnika sportów konnych" ( do wyboru ) . Gdziekolwiek się człowiek nie ruszy , brakuje w tym końskim świecie zwykłej uprzejmości , pokory , życzliwości. Za to dużo takich skwarków wysmażonych we własnym jadzie, które wprawdzie same nie potrafią ubrać w słowa swoich prostych jak cep toków rozumowania , nie wiedzą ,co tak naprawdę im przeszkadza , co je uwiera , ale mimo to tak sobie skwierczą , skwier skwier skwier...

PEPE4 lata, 1 miesiąc temu

Feedback daje się po to by rozwijać drugą osobę, a nie ją pogrążać. Faktycznie styl Pani Karoliny może budzić wiele zastrzeżeń, jednak sposób dawania informacji zwrotnej przez większość forumowiczów sprawi jedynie, że będą postrzegani jedynie jako hejterzy. Więcej kreatywności w komentarzach może przełoży się na lepszą jakość innych artykułów -nie tylko samej autorki, ale może i innych. Pozdrawiam serdecznie :)

Weterynarz4 lata, 1 miesiąc temu

a ja tak tylko patrzę na rosnącą liczbę polubień na facebooku... i na liczę osób, która podpisała się pod tym swoim imieniem i nazwiskiem i nawet już nie patrzę na ten jad pełen zawiści i braku szacunku, od nie wiadomo kogo ( bo każdy może się podpisać xxxxx i zgrywać ważniaka). Nie warto sobie psuć oczu na tych waszych wypocinach. Bo tak jak przy poprzednich tekstach, znów dojdzie pewnie do 200 polubień... Fajnie, że mamy w tym kraju młodych, ambitnych ludzi z pasją, którym chce się coś robić i, które mają czas by coś stworzyć.... a nie czas na takie, jak wy to młodzi mówicie? hejterstwo? dobre określenie. Wypowiadającym się nade mną (również żałosnym i dziecinnym studentom weterynarii- to wy przynosicie wstyd temu wydziałowi- powinniście wziąć przykład z koleżanki, która się rozwija i ma odwagę podpisać się swoim imieniem pod tym) życzę wyleczenia się z własnych kompleksów i zabrania do roboty. Za moich czasów też była konkurencja na wydziale. Ale nikt nie ośmielił by się na takie chamstwo. Znam wielu wykładowców i lekarzy, którzy o tej Pani wypowiadają się w samych superlatywach - nie ważne, na którym jest roku. Cały swój wolny czas poświęca na praktyki i odbyła ich już nie mało pomimo braku obowiązku z uczelni. Uczy się i rozwija, mówi o szacunku i wspólnym poszerzaniu horyzontów:) jeździ, trenuje, spędza czas z końmi, obserwuje je i podziwia- nikogo nie obraża. POWINNIEŚCIE WZIĄŚĆ Z NIEJ PRZYKŁAD. I ma na prawdę dobre wyniki. Co do jej artykułów na łamach gazety? super. I są poprawne, nie ma tam żadnego przekłamania. Ktoś w końcu przedstawia weterynaryjne problemy prostym językiem- dla ludzi ,nie weterynarzy! Jak chcecie najnowszych badań i publikacji to zapraszam do pism dla lekarzy, a nie do ŚK. To ma być dla zwykłych ludzi, koniarzy - nie dla nadętych bałwanów. Pani Karolina porusza istotne tematy, ważne w profilaktyce i postępowaniu z końmi. I każdy kto czyta to zrozumie. To prawda, że należy się im szacunek- i może postawy takich ludzi jak Pani Karoliny zmienią kiedyś smutną rzeczywistość wartości rzeźnej konia i wiele społeczeństw zrozumie, że to zwierzę ma naprawdę wyjątkowe znaczenie w naszej historii i nie powinno mieć miejsca w przemyśle spożywczym. A kto uważa inaczej i robi z konia kiełbasę chyba nie powinien tu zaglądać? bo to portal dla MIŁOŚNIKÓW koni, czyż nie? I proszę nie wyskakiwać zaraz z tekstem, że w Korei je się psy.... mowa tu o naszej kulturze. Nie wszystko musi być pełną łaciny i trudnych pojęć wykładnią, z której więcej niż połowa jeździeckiego świata nic nie zrozumie i nie zapamięta - a zwłaszcza wy "lojalni" studencicy! Szkoda, żeście się nie podpisali, już nie mogę doczekać się naszych wspólnych zajęć, takich leni i ignorantów łatwo wyłapać.

Ron (niezarejestrowany)4 lata, 1 miesiąc temu

Do Weterynarz - nie rozumiem dlaczego konie nie powinny mieć miejsca " w przemyśle spożywczym" ? Mięso jak każde inne a dla niektórych wręcz delikatesowe. Że co ? Że w naszej tradycji koń jest w jakiś sposób specjalnie hołubiony ? Nic z tego, jest wiele nacji i kultur gdzie koń odgrywa dużo ważniejsza rolę, a i tak jest obecny w menu. Wiem, wiem, przy takim pisaniu jak pana, czy pani Karoliny to trochę nie pasuje do schematu, bo jakoś trudno wyznawać górnolotną miłość do koni hodowanych dla mięsa i trudno pisać o ich pięknym świecie, nie bardzo to pasuje. Lepiej unosić się w oparach absurdu i oderwania od rzeczywistości. Chciałem tylko przypomnieć, że zarówno pan jako weterynarz jak i pani Karolina jako adeptka tego kierunku macie też pod opieką konie rzeźne. Oboje dobrze wiecie że hoduje sie specjalne rasy mięsne i że jest to olbrzymi rynek z którego również czerpiecie zapłatę za swoje usługi. Że nie widać tekstów o pięknym "czasie dojrzewania tych koni, o ich empatii" o "dawaniu serca tym koniom" i innych pięknych hasłach ? No jakoś sie widać ani panu ani pani Karolinie nie składa żeby napisać o swoich uczuciach dla tych koni. A to jest życie i my wszyscy też w tym uczestniczymy, biernie lub czynnie. Pani Karolina i pan czynnie. Dlatego właśnie że teksty pani Karoliny są tak nadymane i oderwane od rzeczywistości wielu tu ludzi podsumowuje jako niewiele warte.

Spons (niezarejestrowany)4 lata, 1 miesiąc temu

Ron -tak , jest w naszym kraju spora populacja koni rzeźnych , ale jestesmy aktualnie na portalu dla miłośników koni ( podkreślę - miłośników koni , wiesz , to tacy ludzie , którzy najczęściej lubią spędzać czas z żywymi zwierzętami , a nie konsumowac ich zwłoki ) . OK , jeśli ktoś lubi konsumować sobie końskie zwłoki , na pewno znajdzie sobie akuratny portal kulinarno-konsumencki , gdzie będzie mógł zanudzać współpożeraczy swoimi rzeczowymi wypowiedziami . Portale dla miłośników zwierząt żywych skupiają ludzi o wyższym, i innym poziomie wrażliwości niz przeciętna . Spróbuj sobie pisać rzeczowe i konstruktywne felietony o konieczności usypiania bezpańskich psów na dogomanii , czy wygłosić odczyt o aborcji na kółku różańcowym . Uważam , że tutaj jest i miejsce , i czas dla ludzi o oczach , umysłach i sercach szeroko otwartych na realia związane z końskim hobby , ale i i na emocje które się z tym wiążą - a jest ich naprawdę sporo .

DRA4 lata, 1 miesiąc temu

A ja tam uważam, że żaden tatar nie jest tak dobry jak ten z koniny, z jajeczkiem, cebulką, grzybkami, dobrze przyprawiony z pieczywkiem i czosnkowym masełkiem.....mniam, mniam.

gosia (niezarejestrowany)4 lata, 1 miesiąc temu

oo, Weterynarz to też Pani Potera we własnej osobie - cyt. "POWINNIEŚCIE WZIĄŚĆ Z NIEJ PRZYKŁAD. " te same błędy? ooops, przyłapałam Panią na gorącym uczunku!

lw (niezarejestrowany)4 lata, 1 miesiąc temu

żaden szanujący się lekarz weterynarii nie napisze o sobie weterynarz! i nie, nie znam ani jednego wykładowcy, który by w ogóle kojarzył tą panią, wśród praktyków także "ot studentka, sztuk raz". Świecie Koni opamiętajcie się, bo stajecie się gazetką dla totalnych amatorów i koniarek pisaną przez amatorów i koniarki.Czy nie można sięgnąć po fachowców? praktyków z prawdziwego zdarzenia?

ja (niezarejestrowany)4 lata, 1 miesiąc temu

bardzo interesujący artykuł.

Zmora (niezarejestrowany)4 lata, 1 miesiąc temu

Weterynarzu, ciężko jest niestety brać na poważnie umoralniające wypowiedzi na temat naszej rodzimej kultury padające z ust (w raczej klawiatury, w tym przypadku) osoby, która będąc po studiach wyższych popełnia karygodne wręcz błędy w ojczystej mowie (vide: wziąść). Nie godzi się to nikomu z dyplomem, a już tym bardziej absolwentowi kierunku medycznego. Koledzy już celnie wypunktowali: nie można przypisać Pani Karolinie części atutów widocznych w zakładce "Publicysta" jak i wymienionych przez Pawła123 (komentarz został usunięty) wybitnych osiągnięć na polu edukacji. Po co kłamać, moi drodzy? Jaką wiedzę medyczną może przekazać studentka o wciąż jeszcze znikomej wiedzy? To tylko ośmiesza i ŚK i osobę Pani Karoliny.

Grafoman (niezarejestrowany)4 lata, 1 miesiąc temu

O , a to teraz na pisanie na końskim portalu patent mają mieć wyłącznie Największe Autorytety ? Najlepiej jeszcze te wybrane z wyselekcjonowanego stada doświadczonych , stetryczałych pierników , wymrożonych z bryły bagna syberyjskiego , do którego wpadli uciekając konno przed jedną z dzikich, skośnookich hord .

s. (niezarejestrowany)4 lata, 1 miesiąc temu

Grafoman, pierników nikt czytać nie będzie, mamy "stado" młodych- gniewnych doskonałych wetów, żywieniowców,hodowców (i nie... nie tych co za państwowe pieniądze nie udało się zepsuć tego co pierniki wyhodowały;)), a nie.. średniej klasy studenci, przypadkowe osoby, które ani wiedzy, ani praktyki a i operowanie językiem ojczystym słabo. Rozumiem, że do siodłania i plecenia koreczków nie jest to potrzebne, ale do pisania na takim portalu jak śk i do ich papierowej wersji winno się wymagać tego minimum.

Spons (niezarejestrowany)4 lata, 1 miesiąc temu

No cóż , wydaje mi się, że owe "Pierniki" to , co miały do powiedzenia , to już powiedziały , i jakoś ludzi ani świata nie zmieniły. Mogą najwyżej pisac wkoło te same narzekania na ozjoty pzetjoty i inne dzikie koty, a ich fani bedą sobie to czytac po raz setny i klaskać z ukontentowaniem w łapki tłuste od końskiego tatara z tasiemczycą . To ja już wolę Karolinę .

As (niezarejestrowany)4 lata, 1 miesiąc temu

Ja też jestem miłośnikiem zwierząt a mimo to jem padlinę czyli mięso . Coraz mniej ale jednak . Większość koni tych kochanych nie dożywa starości albo na samą starość ląduje w rzeźni .Mi udało się własnemu koniowi zapewnić dożywocie , padł w wieku 23 lat . Ale kogo stać jednak na to . To są naprawdę koszty . Mam znajomych którzy utrzymują czerech końskich emerytów . Ale to jest kropla w morzu tzw potrzeb .Pani Karolina jeśli pisałaby o swoich "impresjach myślowych " na temat koni to byłoby ok. Ale ona nam czytelnikom doradza , ba wręcz nakazuje co powinniśmy myśleć , jak postępować , jak odbierać konie. Pani Karolina powinna się zdecydować albo poezja albo rzeczywistość . Jeśli rzeczywistość to jest w niej miejsce na rzeźnię. CO do retrospekcji co myśli koń i - nauka jazdy rekreacyjnej dziecka z instruktorem idiotą . Mam podpowiedź , gdyby koń tyle myślał , to koń skoczek np by zwariował . Zastanawiałby się po co ciągle musi skakać te przeszkody , gdzie na każdej ryzykuje zdrowie i życie . Musi skakać w domu a potem go wiozą w jakieś puszce zamkniętego ,żeby znowu skakał i tak całe życie . Gdyby koń mógł tyle myśleć to by nie dał na sobie jeździć . W artykułach Karoliny razi mnie to że pozuje na znawczynię dosłownie wszystkich zagadnień związanych z końmi . Jako " znawczyni " poucza innych . Jeśli wiem ,że ktoś siedzi w np w urazach nóg koni , to niech o tym napisze . Na pewno wiedza jego jest większa niż moja . Ale niech ktoś nie pisze mi o wszystkim jako fachowiec bo to jest niepoważne traktowanie czytelnika . Bardziej pasowałoby ,jeśli już ŚK musi , umieścić te teksty w pamiętniku "młodej lekarki weterynaryjnej "Wtedy tam można pisać o wszystkim i co się chce bez narażania się na krytykę w takiej formie jak teraz Nie ma tam jednak miejsca na powinniśmy , nie powinniśmy w podtekście że tylko autorka posiadła wiedzę i należną wrażliwość żeby obcować z końmi na poziomie . Nie wiem jakim cudem Karolina P zaistniała na łamach Ś.K. ???Musiała mieć wejścia i tyle , bo przecież dzięki znajomościom można osiągać wiele , Np stanowisko Prezesa w spółce nie znając się na rzeczy .Z ciekawością czekam na kolejny artykuł Karoliny . Czym natchnie ją znowu wizyta w stajni , nauka w szkole , czy obcowanie ze wspaniałymi istotami jakimi są weterynarze .

KatarzynaT4 lata temu

Fantastyczny tekst, prawdziwy do bólu pewnie stąd tyle negatywnych komentarrzy. Jak to mówi przysłowie "Na złodzeniu czapka gore". Pozdrawiam i czekam na kolejny.

Dodaj komentarz



Wciśnięcie przycisku poniżej jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu komentarzy.